
Na Facebooku pojawił się niewidoczny publicznie mocny wpis na temat hipokryzji bijącej od tych, którzy atakują obrońców rodziny po zajściach w Białymstoku. Autorka przypomina też, że to działacze LGBT nawołują nie tylko do prawa do molestowania dzieci, ale i do jawnego mordowania obrońców życia i rodziny. Za zgodą autorki wpisu, przytaczamy go poniżej w całości bez podania imienia i nazwiska:
Nigdy nie poparłam i nie poprę przemocy. Ale…
„Dzbany do wora, wór do jeziora” – o prolajferach.
„Wszystkim zwolennikom pokojowej narracji i „walczmy argumentami”: zamknijcie już mordy, serio.”
To cytaty ugrupowania, które patronowało marszowi w Białymstoku. Ach, i jeszcze namawianie do wandalizmu na swojej stronie.
Tak, że przykro mi, tu dzbany nawalały się z dzbanami. Tradycyjnie.
Tak, szanujemy człowieka. Nie, nie pozwalamy na to, by wciskał swoją ideologię naszym dzieciom. Wyrażamy sprzeciw, blokujemy, bronimy się. Obrywamy niestety. Nie popieram przekleństw i wyzwisk. Nie popieram troglodytów. Nie popieram przemocy.
Tylko że to oni chcą przemocy. To oni chcą walki. To dostali ją. Dostali ją od ludzi, których sami sprowokowali.
Owszem, szanujemy człowieka. Co z tego, jeśli ten sam człowiek podchodzi, pluje nam w twarz przy zbieraniu podpisów? Podchodzi i popycha, a reszta nagrywa, żeby uwiecznić wolontariusza, który popycha elgiebeta? Co z tego jeśli ten sam człowiek podchodzi i niszczy karty podpisowe, reszta mu dopinguje, a policja nie reaguje, bo ma gdzieś? Co z tego, skoro ten sam człowiek niszczy czyjąś własność i grozi nam śmiercią?
Owszem, szanujemy człowieka. Co z tego, jeśli ten sam człowiek chce molestować moje dziecko i dzieci innych agresywną edukacją? Zmuszać do wyznawania swojej chorej ideologii?
Nie popieram przemocy. Nie uważam, żeby to, co tam się działo, było dobre. Nie mam zamiaru jednak posypywać głowy popiołem i fałszywie beczeć o końcu nienawiści, bo to nie konserwy muszą ją zakończyć. I nie dziwię się, że w końcu się doigrali. Że znalazły się środowiska, które na „butelki z benzyną i kamienie” odpowiedziały tym samym.
Życzyłabym sobie kontrmanifestacji w innych miastach, które są tak samo liczne. Spokojniejszych, bez kamieni. Z obu stron, bo z obu stron te kamienie padły.
Pax. Nikt nas nie przepraszał za agresję lewaków. Nie przepraszam za Białystok. I nie życzę sobie przepraszania w moim imieniu.
A jeśli chcesz mnie przekonać, że „łojoju, wstyd taki” – chętnie podrzucę Ci adres, gdzie elgiebety grożą prolajferom śmiercią. Gdzie chwalą się dorobieniem aureoli Maryi. Gdzie cieszą się z parodii Najświętszego Serca Jezusa w Gdańsku. Idź, uzewnętrznij się tam. Powiedz im, że trochę żenuła. Potem chętnie pogadam.
[ Źródło ]




