Komentarz: Dobrze, że p. Michalkiewicz zapalił to czerwone światełko. Widzę, że „naczelnik państwa” dostaje dokładny skrypt co i jak ma robić – (od kogo, nie śmiem się nawet domyslać). Nie są to jego pomysły, bo ten sam skrypt był wprowadzany w życie na Zachodzie, np. w Kanadzie, od lat 1990-tych.
Podam przykład: – Wcześniej, w Kanadzie nauczyciele byli „regulowani” przez prowincjonalne Ministerstwa Oświaty i reprezentowani przez swoje Federacje (związki zawodowe). Ponieważ funkcyjni działacze federacji byli wybierani bezpośrednio spośród nauczycieli przez nauczycieli, rząd i rozmaite grupy interesów nie mogli ich wykorzystywać do „swoich celów”, to jest nie mogli nimi manipulować. Po 1997 roku stworzono więc trzecią organizację, np. w prowincji Ontario: Ontario College of Teachers, pozornie samoregulującą sprawy zawodu nauczycielskiego, ale w tej organizacji znaleźli się już przedstawiciele nauczycieli i przedstawiciele innych instytucji, włączając w to prowincjonalne Ministerstwa Oświaty.
Tej organizacji nadano prawo odbierania uprawnień nauczycielskich osobom, które np. niezbyt gorliwie wprowadzały w życie celowo ogłupiające nowe programy nauczania i niszczące efektywność systemu reformy. Stała się ciekawa rzecz – uprawnienia nadane przez uniwersyteckie wydziały edukacji teraz musiały być zatwierdzone i mogły być odebrane przez urzędników, z których spora część nie miała żadnego doświadczenia ani wykształcenia nauczycielskiego.
W dodatku, natychmiast powstała przy tej organizacji komisja dyscyplinarna, która może zwolnić nauczyciela z pracy i odebrać mu uprawnienia w przypadku gdy taki nauczyciel ma jakiś konflikt z prawem lub polityką ministerstwa, regulaminem szkolnym lub przełożonymi. Jak nie kijem go, to pałką.
Podobne organizacje „samoregulujące” istnieją w środowiskach zawodowych lekarzy, pielęgniarek, itd, itp.
Trzeba tu dodać, że reformy szkolne były wprowadzone „z zewnątrz”, czyli spoza środowiska nauczycielskiego, przez polityków i przez rządy prowincjonalne, które w poszczególnych prowincjach Kanady mają jurysdykcję nad systemem edukacji.




