Odsłonięcie Pomnika Lecha Kaczyńskiego – 10 listopada 2018


Niech samo wydarzenie opisze powyższe wideo, a ja dodam komentarz od siebie. Wiecie co jest smutne? To, że w tym konflikcie politycznym, w tej wojnie polsko-polskiej nie mogę poprzeć żadnej z walczących ze sobą stron. W 1980 roku było łatwiej bo z wypaczeniami systemu walczyli zwykli ludzie. Dziś walczą ze sobą ugrupowania, których celem jest władza oraz wynikające z niej przywileje – grupy i organizacje, za którymi wydają się stać obce mocarstwa, obcy kapitał i obce interesy.

Przez większość mojego dorosłego życia nie mogłem uwierzyć opiniom głoszącym, że w różnych okresach historycznych i w różnych krajach, Żydzi potrafili rozhuśtać nastroje społeczne oraz doprowadzać masy do rewolucji, rebelii i rozmaitych przewrotów politycznych. Wydawało mi się to niemożliwe. Co prawda namiastkę tego skryptu widziałem z bliska w czasach pierwszej „Solidarności”, ale byłem wtedy za młody, zbyt idealistyczny, zbyt łatwowierny i za naiwny, aby zdać sobie z tego sprawę. No i konsekwencje dla Polski miały dopiero nadejść, a więc nie były jeszcze wtedy widoczne. Dziś jesteśmy świadkami podobnego zjawiska i każdy myślący obserwator może je z łatwością rozszyfrować.

Powyższe wideo pokazuje zgromadzenie i akcję protestacyjną grupy związanej z KOD-em podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego w Warszawie. Wydarzenia ostatnich miesięcy, a zwłaszcza ostatnie wybory samorządowe, pokazały, że jest to grupa silnie związana z PO, .Nowoczesną oraz organizacją Odnowa zainicjowaną przez Mateusza Kijowskiego. Z różnych akcji na terenie całego kraju widać wyraźnie, iż mimo licznych form organizacyjnych, jest to w istocie jedna, dość nieliczna grupa osób, działających razem i w większości wywodzących się z warszawskiego środowiska żydowskiego.

Od dłuższego czasu obserwuję tą grupę i rozmaite akcje podejmowane przez jej członków. Uderza mnie i zastanawia jednolity ładunek negatywnych, pełnych pogardy i nienawiści komentarzy umieszczanych przez członków tej grupy w mediach społecznościowych, ilustrujący ich wysoką dyscyplinę, fanatyzm i zbiorową mentalność, niekiedy określaną mianem „komuna”. Nieodparcie kojarzy mi się to z mentalnością BORGA” z serialu telewizyjnego „Star Trek Następna generacja”.

W tym wideo widać też moment, gdy uczestnicy protestu histerycznie skandują pod adresem politycznych przeciwników „Będziesz siedział” – i to jest grupa, która rzekomo walczy o demokrację i praworządność. Taką „kulturę polityczną”, a raczej jej brak, widzę po raz pierwszy, choć żyję już dość długo. W tym czasie policjanci zachowują się bardzo spokojnie utrzymując kordon uniemożliwiający bardziej agresywne zakłócanie uroczystości. Tego za pierwszej „Solidarności” nie było, sytuacja była wtedy odwrotna – my walczyliśmy z wypaczeniami systemu, a nie z ludźmi. Nasza walka miała charakter pokojowy i znamiona godności, w niczym nie przypominała bezsilnego ujadania. Policja natomiast zachowywała się brutalnie. Czasy, jak widać, się zmieniły. Skąd się w „tych ludziach” bierze tyle nienawiści? I to są działacze, którzy deklarują, że pragną „zjednoczyć naród”, a robią wszystko, żeby go dzielić i skłócać w sposób niezwykle zajadły i prymitywny.

W akcjach tej grupy uderza brak logicznej spójności i jakiegokolwiek pozytywnego programu. Wielokrotnie zwracałem się do nich z sugestią wyjścia z całościowym, pozytywnym programem, który pokazałby społeczeństwu jaką Polskę chcą zbudować, zamiast negatywnego programu pokazującego co chcą wybiórczo zniszczyć. Niestety, bezskutecznie. Dlaczego jest to ważne wyjaśnia Jerzy Stoberski:

A przecież w opozycji są ludzie mądrzy i wykształceni. Więc skąd ta ignorancja? Widocznie nie o to chodzi. Moim zdaniem, chodzi o doprowadzenie do przesilenia społecznego i destabilizację państwa, o bałagan, o przewrót, o ponowne oddanie (czytaj: sprzedanie) Polski Niemcom i o wdrapanie się na stołki. Dorywczo, pod koniunkturę dobierane tematy protestów pokazują wyraźnie, że celem tej grupy jest rozdmuchanie konfliktu społecznego jako vehikułu odzyskania władzy i przywilejów (np. emerytalnych), których nie udało się jej utrzymać w konstytucyjnych wyborach.

W tym celu grupa ta używa rozmaitych absurdalnych wątków, które nieraz stają się komiczne, na przykład gdy jej członkowie krytykują konkordat, zapominając, że konkordat w imieniu PRL-u negocjował i podpisał bardzo przez nich szanowany Krzysztof Skubiszewski, ojciec Marcina Skubiszewskiego – jednego z nich. Podejrzewam też, że pewną rolę odgrywają tu także polityczne i finansowo-materialne możliwości, jakie zwykle towarzyszą poważnym kryzysom politycznym. Opcja unijna i globalistyczna są także na mojej liście podejrzanych o czym już pisałem wcześniej.

Widzimy tu grupę warszawskich Żydów, zwolenników integracji Polski w Unii Europejskiej, protestujących przeciwko pomnikowi warszawskiego Żyda, który podpisał i zatwierdził Traktat Lizboński – kolejny absurd. Już nie ważne, że był on wybrany przez naród i zginął w tragicznym wypadku. Takie fakty się nie liczą, liczy się zawziętość, zawiść, demonizowanie i opluwanie.

Bardzo przekonywujące były natomiast transparent i okrzyki „Kłamca” w wykonaniu spadkobierców kultury narodu znanego na całym świecie ze swojej prawdomówności i uczciwości.

Transparent z napisem „Stop kreowaniu fałszywych bohaterów” można wymierzyć w obie strony, czego dowodem są artykuły osób pamiętających fakty o Frasyniuku i Mazowieckim oraz inne, podobne o Wałęsie, a także opieranie całego ruchu na byłych działaczach i tradycjach KOR-u, organizacji, która w latach 1980-tych była popularyzowana przez Radio Wolna Europa choć nie zdobyła sobie większego poparcia społeczeństwa, a później przyczyniła się do zdrady w Magdalence i klęski Okrągłego Stołu. Żyją jeszcze wśród nas ludzie, którzy pamiętają rolę Kuronia, Michnika, Mazowieckiego, Geremka, Wałęsy, Frasyniuka i innych „bohaterów” tamtych wydarzeń. Jednym z nich (choć o dużo mniejszym znaczeniu), był wówczas także Jarosław Kaczyński.

Inną taktyką tej grupy jest podpieranie się polskimi symbolami narodowymi i polską historią (np. wymachiwanie polskimi flagami, lub niedawny zabawnie wyreżyserowany apel „weteranów Powstania Warszawskiego”, z których najstarszy wylądał na nie więcej niż 80 lat – dziś, czyli 74 lata po powstaniu). Jednocześnie z takimi objawami partiotyzmu widzimy atakowanie Ustawy o IPN, oskarżanie Polaków i zbrodnię Holokaustu, popieranie nielegalnych roszczeń z tytułu utraconych majątków w wyniku II Wojny Światowej oraz okazywanie wylewnej lojalności wobec Unii Europejskiej. Coś tu do siebie nie pasuje.

Wiele mówiące jest też demonizowanie przez tą grupę prawdziwie polskich, patriotycznych ruchów o charakterze narodowym oraz przedstawianie ich jako objawów „faszyzmu”, co jest typowym ustawianiem się na pozycji ofiary po to aby ukryć własną agresję, chciwość i zaborczość. To, obawiam się, znów usłyszymy po niedzielnych demonstracjach.

Ciekawym fragmentem widea jest histeryczna i teatralna reakcja tej grupy na zatrzymanie brodatego grubasa – faceta, który wielokrotnie pozował jako obstawa w agresywnych akcjach zakłócających spotkania polityków PiS-u z wyborcami (między innymi towarzysząc Piotrowi Łopaciukowi i innym zadymiarzom).

Skandowanie „Lech Wałęsa” w wykonaniu tej grupy trochę mnie zdziwiło, ale być może było to wyrazem solidarności etnicznej i jakiejś mało znanej lojalności politycznej, której sam Wałęsa, jak i członkowie tej grupy ostro zaprzeczają.

Czy ja słyszę skanowanie „Wiesław, Wiesław…” (1:56:03)? To już czyste kpiny i polityczne samobójstwo. Brakuje tylko „Stalin, Bierut, Stalin, Bierut…” – pamiętam i to z moich przedszkolnych lat.

Incydent z zarekwirowaniem megafonów – to był błąd strony rządowej. Nie było uzasadnienia prawnego, dystans był za duży aby skutecznie zakłócić uroczystość nawet przy pomocy megafonów, istniało jedynie nielegalne uzasadnienie polityczne, a to nie jest rolą policji, ani tym bardziej wojska. Wojsko w ogóle nie powinno być używane do kontroli ludności cywilnej własnego państwa – to jest np. w USA zagwarantowane przez Posse Comitatus Act. To także wymagało specjalnej decyzji na szczeblu centralnym oraz ustawy o stanie wojennym podczas stanu wojennego w PRL-u. Jak widać, po dobrej zmianie takich ograniczeń władza już nie uznaje.

Powyższy artykuł, w całości i w każdej jego części, wyraża opinie jego autora.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.