Czas w Suwłakach na otwartą rozmowę

Może i dobrze się złożyło, że pewne tematy zostały wreszcie poruszone publicznie. Taka szczera dyskusja może nam wiele wyjaśnić i pokazać, czy warto popierać pewne osoby i grupy, które usiłują działać „w naszym imieniu”. Wczoraj, w Fejsbukowej grupie „Wolność, Równość, Demokracja – Suwałki” miałem okazję włączyć sie w pewną dyskusję. Dla całkowitej przejrzystości, przytaczam ją poniżej w całości.

Dyskusja dotyczyła postu o spotkaniu wice-premiera Włoch, Matteo Salviniego, z przedstawicielami rządu polskiego. Post był udostępnieniem artykułu opublikowanego tutaj. Oryginalny post ukazał się pod tytułem: „Jarosław udziela oficjalnego poparcia dla faszystów” i został opatrzony komentarzem: „To że kaczy to jedno ale „córka swojego ojca” z faszystą???”

Oto dyskusja, która się na ten temat wywiązała:

L.B.:

Czy można prosić o źródło tej informacji i tych zdjęć, albo o wyjaśnienie kogo tu nazywamy „faszystami”? Ze zdjęć wynika, że za stołem siedzi delegacja polska (po prawej) i delegacja Iranu (po lewej), ale co to ma wspólnego z „faszyzmem”?

B.F.:

https://natemat.pl/260177,gdzie-kaczynski-spotkal-sie-z-salvinim-trwaja-rozmowy-na-nowogrodzkiej

Faktycznie ładny proporczyk z flagą

L.B.:

OK. U nas tych wiadomości nie podają, a flaga rzeczywiście nie ma irańskiego kółka w środku. Stąd konfuzja.
Z drugiej strony, nazywanie dziś Włochów faszystami to tak jak nazywanie Rosjan komunistami. Natomiast samo spotkanie i rozmowy dotyczyły narodowych aspiracji Polski i Włoch w ramach Unii Europejskiej, w tym rozwiązania problemu migracji i mieszania (czyt. „niszczenia”) kultur narodowych na drodze do globalizacji. W tym sensie to spotkanie zostało odebrane jako przeciwwaga dla osi niemiecko-francuskiej. Ciekawostką jest to dlaczego Wasze środowisko tak zawzięcie zwalcza narodowy charakter państwa polskiego, choć te aspiracje niczym się nie różnią od narodowego charakteru np. państwa Izrael?

Link 1: – https://dzienniknarodowy.pl/salvini-spotkal-sie-brudzinskim-trzeba-przyspieszyc-proces-deportacji-ktory-juz-trwa-europie-wideo/

Link 2: – https://regionpojezierze.com/2019/01/07/paradoks-naszych-czasow-konstytucja-czy-unia/

B.F.:

Nie nazywam wszystkich włochów faszystami tylko „tego jegomościa” konkretnie. Jeśli chodzi o narodowy charakter państwa to w którym miejscu zwalczam? W naszej kochanej Polsce mieszkają nie tylko Polacy z dziada pradziada, od wieków mieszkaliśmy po sąsiedzku z różnymi nacjami które z czasem się zasymilowały zachowując swoje tradycje. Pan mieszka w obcym jak dla mnie kraju który na zagładzie Indian zbudował swoje podwaliny i przyjmuje chętnie w swoje granice ludzi potrzebujących spokojnego domu. Dla czego Polska ma odmawiać domu sierotom wojennym, rodzinom uciekającym od terroru? Pisze Pan że Pan Łukaszewicz jest jakimś tam agentem bo usłyszał jak cytuje T.K. Szymanowskiego z 1885 roku „Przyszłość Europy w zakresie gospodarczym, społecznym i politycznym „? Ja mieszkam i żyję w Polsce , bronię Konstytucji i Demokracji bo znam ich wartość, bronić będę również miejsca Polski w UE ponieważ wiem jak Polska się zmieniła, jak Suwałki się zmieniły dzięki Unii. Szanuję Pana dokonania ale polecam z większym umiarem pisać o nacjonalizmie bo dla mnie to niestety faszyzm podszyty patriotyzmem.

L.B.:

Bożena Ferenc Pani Bożeno, to nie nacjonalizm jest finansowany przez Niemcy i zachodnie fundacje. Natomiast ludzie, którzy się „zasymilowali” nie działaliby prawie wyłącznie w swoim gronie, nie popieraliby nielegalnych żądań o zabójcze dla polskiej ekonomii odszkodowania, nie publikowaliby oszczerczych oskarżeń Polaków o masową współodpowiedzialność za niemiecką zbrodnię Holokaustu, itp. Patrząc na okres po 1989 roku, nie zbankrutowaliby polskiej gospodarki i nie popieraliby całkowitej integracji Polski w ramach Unii – co jest akcją zainicjowaną i prawdopodobnie opłacaną przez Niemcy oraz szeroko popieraną przez media, w których większość akcji należy do niemieckich koncernów wydawniczych.

W ciągu ostatniego roku, grupa, z którą Pani jest związana zapraszała do Suwałk polityków i wystawiała kandydatów prawie wyłącznie należących do jednej mniejszości etnicznej – to nie jest demokracją. Jeśli ktoś prowadzi tak separatystyczne działania, z których niektóre są oczywiście wrogie polskiej racji stanu i demokracji, to nie jest ani patriotą, ani demokratą. O Konstytucji wersus Unii już pisałem wcześniej.. Proszę pamiętać, że ja ten temat i to środowisko znam i obserwuję od 1980 roku. Widzę odgrzewany scenariusz, widzę próby radykalizowania społeczeństwa w oparciu o częściowo naginane argumenty, widzę też kto jest kim, zwłaszcza w grupie warszawskiej, która Was „bezinteresownie” popiera. To środowisko dobrze znam. I trochę wiem o tym jak się robi rewolucje – to moja specjalizacja na studiach nauk politycznych, które skompletowałem tu po przejściu na emeryturę.

L.B.:

Jeśli chodzi o Kanadę, to nie jest ona Stanami Zjednoczonymi. Indianie (First Nations) są tu bardzo szanowani, mają więcej przywilejów niż inni obywatele, a historycznie walczyli po stronie wojsk brytyjskich przeciwko próbom najazdów amerykańskich i później w obu wojnach światowych w armii kanadyjskiej. Wiele szczepów (np. Six Nations) przeniosło się z USA do Kanady uciekając przed prześladowaniami i żyją tu bezpiecznie w rezerwatach. Niektórzy pracują, niektórzy żyją na koszt białych podatników. Oczywiście, jak wszędzie, są też między nimi nieroby, ale ci mają lepsze życie od białych bezrobotnych i białych bezdomnych, których rząd – tak jak Indian – nie utrzymuje.

Jeśli chodzi o migracje – ich cel jest wiadomy i oczywisty na Zachodzie. Nie zasłaniajmy się dziećmi – legalni imigranci przybywają po zatwierdzeniu ich podania o wizę w ramach właściwej procedury i oficjalnych limitów. To co się obecnie dzieje w Europie – ta masowa i często nie kontrolowana imigracja ludzi, z których część nawet nie ma papierów i nie może być zweryfikowana – to tu w Kanadzie nigdy się nie zdarzyło. Chyba Pani czyta o przestępczości tego środowiska w niektórych krajach europejskich, o gwałtach, pobiciach itp. – nie wszyscy, oczywiscie, ale jest to skutkiem zaniechania legalnej procedury na rzecz lewicowej i globalistycznej ideologii. Poza tym ci imigranci to zupełnie inna kultura , religia i tradycje polityczne. Zdaniem wielu autorów na Zachodzie, jest to celowo aranżowany proces po to aby zniszczyć kulturę europejską, na której opiera się identyfikacja narodowa i patriotyzm. Dlaczego? Bo stoją one na przeszkodzie globalizacji oraz celom Niemiec, które konsekwentnie realizują od 104 lat. Według niektórych autorów, stoją one również na przeszkodzie planom zorganizowanego Żydostwa.

Z całym szacunkiem dla Pani i Waszej grupy, takich celów, niszczących niezawisłość państwa, niszczących kulturę oraz niszczących tradycje i aspiracje narodowe Polaków we własnej Ojczyźnie nie mogę poprzeć. I dziwię się dlaczego jakakolwiek mniejszościowa grupa etniczna czuje sie upoważniona aby przepychać tak ważne decyzje – bez względu na to ile ich pokoleń mieszkało w Polsce.

Popierałem Was gdy politycy PiS-u represjonowali Waszych działaczy z powodów politycznych (proces suwalski), bo to nie powinno mieć miejsca w państwie, w którym szanowane są prawa człowieka i obywatela. Ale te prawa nie rozciągają się na działalność szkodzącą państwu i narodowi polskiemu, zwłaszcza wtedy, gdy są one kierowane przez jedną mniejszość etniczną, która nie zawsze (historycznie) była lojalna wobec Polski i Polaków. Wiem, powie Pani – my wszyscy jesteśmy Polakami, ale przecież wiemy jak sprawa po 1950 roku wygląda i potrafimy rozpoznać Polaka od „Polaka” o innych korzeniach etnicznych. Wreszcie, nawet od rdzennych Polaków oczekuję lojalności wobec Polski oraz pracy na rzecz jej niepodległości i solidarności (a nie kolonizacji i skłócania narodu.)

Natomiast Łukaszewicz nie cytował Szymanowskiego w celu krytykowania jego idei, wręcz odwrotnie. Wysłuchałem uważnie całego jego wystąpienia – wpisał on cytaty Szymanowskiego w swoją prelekcję, która szła w tym samym kierunku. I znów to samo spostrzeżenie – Łukaszewicz jest członkiem tej samej mniejszości etnicznej i z tym środowiskiem (oraz z Niemcami) jest związany zawodowo i osobiście – proszę sprawdzić w jego biografii.. Mam powody, aby myśleć, że to akurat nie było przypadkiem – prelekcja 19 listopada, a wezwanie Merkel aby kraje europejskie zrzekły się swojej suwerenności na rzecz Unii – 22 listopada. Jeszcze jeden „przypadek”?

Zastanawiam się skąd się bierze w tej grupie taki tupet i poczucie uprawnienia do decydowania o tak ważnej sprawie jak suwerenność państwa polskiego, w imieniu całego narodu, w imieniu wszystkich etnicznych Polaków, gospodarzy państwa polskiego i wyborców, którzy wybrali PiS? Czy to też nazywacie „demokracją”? Ale, że grupa suwalska na to poszła, to mnie zdziwiło, bo to wyglada na głębokie powiązania i centralną koordynację. Poza tym, otwarcie przecież popieracie integrację w Unii, mimo tego, że bronicie Konstytucji, która na taką integrację nie pozwala. A zatem z tą Konstytucją też coś nie tak…

To jest trudny temat, ale trzeba wreszcie go otworzyć. Czy uważa Pani za demokratyczną sytuację w której w Polsce przedstawiciele jednej mniejszości etnicznej kontrolują kolejne rządy, główne partie polityczne i organizacje społeczne typu KOD? Próbują kontrolować wybory? Nie mówiąc o instytucjach finansowych, handlu i rynku? I to właśnie te organizacje tworzą i popierają koncepcje NGO i tzw. społeczeństwa obywatelskiego (czy „otwartego” według Sorosa), które są finansowane przez rozmaite fundacje powiązane ze źródłami zagranicznymi i służą jako boczny, niekonstytucyjny tor w wywieraniu nacisku na rząd i wpływaniu na politykę państwa. Niech Pani pomyśli – gdy Wasze środowisko wygra wybory, takie struktury nie będą potrzebne, bo będziecie podejmowali decyzje i bez nich. Potrzebne są one po to aby działać przeciwko rządowi wybranemu przez wyborców, po to aby strona, która przegrała wybory mogła przechwycić faktyczną władzę. I to ma być „demokracja”?

A jak się Suwałki rozbudowały w ramach Unii? I nie tylko Suwałki? Od 2004 roku minęło 15 lat. W tym czasie normalny kraj powinien się rozbudować, Unia czy nie Unia. Dostajemy od Niemców tzw. środki unijne na inwestycje lokalne o charakterze konsumpcyjnym, na infrastrukturę potrzebną w każdej kolonii oraz na wyszkolenie wykwalifikowanej siły roboczej, ale nie na rozwój naszego przemysłu, który po 1989 roku zniszczono, by nie konkurował z przemysłem starej Europy, zwłaszcza Niemiec. Eksportujemy surowce i siłę roboczą, a ktoś inny zarabia na projektowaniu, finansowaniu, produkcji i dystrybucji. To jest model gospodarki kolonialnej. Nie kontrolujemy własnej gospodarki, produkcji rolnej, wojska, polityki fiskalnej i monetarnej, a Pani mówi o „rozwoju”? Ponadto, Polska odprowadza składki do Unii, które mogłyby być przeznaczone na „rozwój” bazy przemysłowej – to postawiłoby Polskę na samorządne i niezależne nogi.

Wreszcie, wiele mówiący jest fakt, że mimo wielokrotnych nalegań, ani Wasza grupa, ani grupa warszawska nie wyszły z programem pozytywnym (jaką Polskę chcemy zbudować), ograniczając się do protestów i zadym opartych na programach negatywnych (z czym walczymy i co chcemy zniszczyć).

To, że nie mieszkam w Polsce, a Pani w niej mieszka nie ma żadnego znaczenia. Jestem tak samo obywatelem polskim jak każdy i każda z Was, a na temat korzeni etnicznych moglibysmy się spierać długo i namiętnie w zrozumieniu najnowszego prawodawstwa izraelskiego o narodowym charakterze państwa Izrael. Na szczęście w Polsce takich ustaw nie ma (jeszcze), więc możemy to sobie odpuścić i pozostać przy „proporcjonalności reprezentacji” i „lojalności” wobec państwa i narodu”.

No i nazywanie kogoś „faszytą” dlatego, że jest narodowcem i Euroskeptykiem – to chyba jakiś niepoprawny żart, niegodny demokraty. Dlaczego ubliżać ludziom, którzy maja inne poglądy niż Pani? Przecież w demokracji mają do tego pełne prawo.

Ale mniejsza z tym. Idę, bo mi się przypala „staropolski” bigos. Pozdrawiam…

B.F.:

Proszę nie wybielać Kanady jeśli chodzi o Indian to po pierwsze, po drugie dla mnie liczy się człowiek nie jego DNA. Ani ja ani Pan nie robił takich badań które pokazały by kim byli nasi przodkowie choć po nazwiskach w mojej rodzinie 100% polką nie jestem. Nie będę dyskutować z kimś kto widzi wszędzie wrogów a popiera nas tylko wtedy gdy jest mu to na rękę. Ja tu mieszkam, żyję i kocham Polskę niezależnie od mego DNA. Wychowałam tutaj dzieci i tu umrę i pozwoli Pan że swoim rozumem będę się kierować w wyborze ludzi którymi się otaczam i których popieram. Proszę zająć się jakąś walką w Kanadzie , na pewno tam też jest trochę roboty, jakiej nie wiem bo tam nie mieszkam i nie wtrącam się w politykę obcego państwa. Nie kończyłam studiów bo miałam ważniejsze rzeczy do robienia ale to nie świadczy o tym że nie ogarniam „większej” polityki. Życzę samych miłych dni i więcej wiary w ludzi którzy może inaczej patrzą na świat. Żegnam.

L.B.:

Chyba mnie Pani nie zrozumiała. Ja też bym wolał aby było inaczej, ale faktom nie można zaprzeczać. Swoje opinie z reguły uzasadniam i dlatego nie widzę jak może Polsce wyjść na dobre niemiecka kolonizacja. Widzę też kto do tego prze i potrafię „połączyć kropki”.

Faktów historycznych też zmieść pod dywan się nie da i wielokrotnych dowodów braku lojalności pewnych ludzi wobec Polski. Pisze Pani o „wierze w ludzi”. Na zaufanie trzeba zasłużyć, a nasza historia takie zaufanie czyni dość trudnym, począwszy od okresu międzywojennego, przez czas II Wojny Światowej, potem lata stalinowskie i lata PRL-u, lata 80-te, pierwszą „Solidarność”, stan wojenny, Magdalenkę i Okrągły Stół, do rządów Wałęsy, Herr Tuska (który wychowywał się na mojej ulicy) i obecnie Kaczyńskiego. W odróżnieniu od Pani, tych ludzi znam osobiście, łącznie z Waszym „bohaterem” Frasyniukiem i jego historią we wrocławskiej „Solidarności”.

Nie jest rozsądne „kupowanie kota w worku”, o czym się wielokrotnie mieliśmy okazję przekonać, a ja jestem za stary na to, aby być łatwowiernym naiwniakiem. Dlatego dwa razy tego samego błędu nie popełniam. Niestety, jeszcze żyję i nie łatwo jest mnie obejść bo pamiętam co i jak było. Dawniejsze fakty znam z opowiadań moich dziadków i rodziców, a nie z przeredagowanej historii i propagandy, natomiast czasy PRL-u, pierwszej „Solidarności” i KOR-u oraz kto wtedy co robił i mówił pamiętam „od środka”, z własnego doświadczenia.

Nie trudno też zauważyć, że działacie wyłącznie we własnym środowisku (zwłaszcza osoby, które kierują akcją, ale nie tylko te), co od razu rzuca cień podejrzenia na zapewnienia o asymilacji, narodowej identyfikacji, równości i demokracji. Dlatego trudno jest widzieć Waszą organizację jako przedstawicieli całego narodu polskiego, a na to przecież pod polskimi flagami pozujecie. Gdy taka grupa robi zadymy i z Konstytucją w ręku popiera pełną integrację Polski w Unii, to znaczy pełną utratę polskiej suwerenności, to od razu zapala mi się czerwona lampka ostrzegawcza. Tym bardziej, że pewne plany dotyczące Polski też są mi znane.

Popierałem Was w pewnych sprawach nie dlatego, że „było mi to na rękę”, tylko dlatego, że wymagał tego interes i wizerunek Polski. I z tego samego powodu nie popieram Was w innych sprawach, o czym Marcin Skubiszewski i Katarzyna Karaszewska od dawna ode mnie wiedzą, bo z tym się nie ukrywałem i ich „lojalnie” uprzedziłem. Żadnej korzyści osobistej z tego nie miałem, nie mam i się w przyszłości nie spodziewam.

Widzę co się w Polsce dzieje bo pamiętam, bo widzę podobne wysiłki podejmowane przez podobne środowiska na Zachodzie, bo mam dostęp do mediów międzynarodowych, łącznie z progresywnymi i opozycyjnymi, bo nie jestem związany z żadną partią lub organizacją w Polsce lub poza jej granicami, a także dlatego, że nie jestem codziennie bombardowany polską propagandą i manipulacją opinii publicznej. Nikt mi też za to co robię nie płaci. To, proszę mi wierzyć, bardzo pomaga.

Pisze Pani: „…dla mnie liczy się człowiek nie jego DNA”. Odpowiem tak: Nigdy nie krytykuję ludzi za to kim są, tylko za to co robią.

Nie wiem jakie Pani ma podstawy aby znać Kanadę i jej historię lepiej ode mnie, ale nie dodaje to wiarygodności Pani opiniom bo mimo oczywistej pomyłki upiera się Pani przy swoim. Na marginesie dodam, że w jednym z indiańskich rezerwatów miałem przez wiele lat znajomych i przyjaciół bo trzymałem tam trejlę i łódź. Znam więc dobrze ich warunki życia i poglądy. Dodam też, że w Kanadzie uczyłem m.in. kanadyjskiej historii (klasy 7 i 8). Natomiast odsyłanie mnie do zajęcia się Kanadą raczej niż Polską (i to przez osobę, która twierdzi, że nie ma polskiego DNA) jest trochę śmieszne. Ja przecież nie mówię Wam żebyście się zajęli np. Izraelem raczej niż Polską lub działali sobie w Niemczech, prawda? Zachowajmy więc kulturę i mówmy o faktach.

B.F.:

„Znam więc dobrze ich warunki życia i poglądy. Dodam też, że w Kanadzie uczyłem m.in. kanadyjskiej historii (klasy 7 i 8)”. – Współczuję tej młodzieży, jeśli pan ucząc ich pominął holokaust rdzennych Indian. Do dzisiaj są prowadzone sprawy „zniknięcia” kobiet, prowadzenia szkół dla zabranych siłą dzieci indiańskich o reszcie nie wspomnę…. Jak czytam Pana wywody to jak bym seniora Morawieckiego słuchała, szkoda słów. Jeśli Pan szanuje naszą wolność do poglądów proszę aby Pan sam opuścił tę grupę. Jeśli chce Pan walczyć o to o czym Pan pisze to proszę wrócić do ojczyzny i stanąć na barykadach, staniemy na przeciw siebie i wtedy podyskutujemy. Żegnam.

L.B.:

Jeszcze raz powtarzam, że w Kanadzie nie było celowej zagłady Indian, to było głównie w Stanach. Owszem, na początku, przed powstaniem państwa kanadyjskiego, kiedy o te terytoria konkurowali Francuzi z Anglikami, były między nimi wojny, w których po obu stronach walczyły wspierające je szczepy indiańskie, ale tego nie można nazwać Holokaustem. Dziś wielu Indian woli mieszkać w rezerwatach niż na zewnątrz, bo tam mają lepsze finansowanie i opiekę ze strony państwa, mogą polować i łowić ryby, zamiast pracować 8 godzin dziennie, itd. Znam to bezpośrednio, więc proszę się nie sprzeczać. Jeśli chodzi o tzw. przymusowe szkoły, to ta sprawa przetoczyła się przez tutejszą scenę polityczną kilka lat temu, jej celem były roszczenia finansowe (tzw. „odszkodowania”), które zostały w większości spełnione, po czym roszczenia ucichły. Poza tym, to były inne czasy i próba podjęcia edukacji Indian, tak aby mogli się łatwiej zaadoptować i znależć pracę oraz miejsce w nowej cywilizacji, nie było wtedy uważane za coś negatywnego. Były to w większości szkoły przy misjach katolickich, co jest jednym, z powodów, dla których podobne do Waszego środowiska na Zachodzie ten temat podchwyciły i eksploatowały. Dobrze wiemy dlaczego tak się dzieje, to już nie jest tajemnicą, za dużo było przecieków.

Chciałbym jeszcze wrócić do naszego głównego tematu – to jest do popierania wysiłków agentury niemieckiej w celu wchłonięcia Polski i jej całkowitej integracji w Unii Europejskiej, która jest uważana za narzędzie dominacji Niemiec w Europie. Mam szczerą nadzieję, że popieracie te działania nieświadomie, bo jeśli robicie to świadomie, to sprawa jest bardzo poważna, Dlatego o tym piszę właśnie w tej grupie, żebyście nie mieli w przyszłości wymówki, że o tym nie wiedzieliście. Od tego momentu Wasz wybór w tym temacie jest i będzie świadomy. A to znaczy, że będziecie się kwalifikować do pełnych konsekwencji takiego wyboru. Proszę tego nie lekceważyć. To nie jest groźba (bo kimże ja jestem, aby komukolwiek grozić), tylko dobra rada. Coraz więcej ludzi to widzi, bo nawet do dziś trudno było wierzyć w nieświadomą spontaniczność tego zjawiska, biorąc pod uwagę jego wysoką organizację i koordynację w skali kraju, zbieżność z polityką niemiecką, poparcie przez media kontrolowane przez Niemcy, oraz fakt, że Wasza aktywnoć miała swoje źródło w środowisku jednej, dość hermetycznej pod tym względem mniejszości etnicznej. To raczej nie wyglądało na spotaniczne akcje podejmowane przez szeroko rozumiane społeczeństwo. Tym bardziej, że Wasze środowisko angażuje się w taką inicjatywę nie po raz pierwszy.Robiło to także w latach 1980-tych, czego w pierwszej „Solidarności” i podczas stanu wojennego byłem bezpośrednim świadkiem.

Co do tej grupy FB, jeśli nie jesteście w stanie strawić rzeczowej debaty na ten temat, to możecie mnie wyrzucić. Nie będzie to dla mnie niczym nowym, widziałem to za komuny, widziałem później, także na Zachodzie. Główną zasadą demokracji jest to:
„Możesz się nie zgadzać z moimi opiniami, ale musisz szanować moje prawo do posiadania i głoszenia opinii innych niż Twoje. A różnice rozstrzygniemy podczas wyborów.” Niestety, nie wszyscy do tego dorośli. Często, strona przegrana nie potrafi dziś zaakceptować wyniku wyborów i podejmuje rebelianckie działania nie mające z demokracją nic wspólnego. A gdy takie działania stymulują obce agentury, to wtedy mamy do czynienia ze zdradą państwa i zdardą narodu. Nawet jeśli to się dzieje pod przykrywką „równości, wolności, demokracji”, praworządności, prawa do skrobanek i jeszcze innych pustych haseł. Dlaczego? Dlatego, że w polityce nie liczą się intencje, liczą się skutki.

Ludzie nie są „równi”, jedni są inteligentni, wykształceni, lojalni, uczciwi i pracowici, a drudzy odwrotnie. „Demokracji” dziś nigdzie na świecie nie ma. „Wolność” jest rzeczą względną, bo może np. oznaczać wolność do działań nielegalnych i niemoralnych. Praworządność oznacza między innymi, że akceptujemy zasady demokracji, wolność słowa, wyniki wyborów, całą Konstytucję, oraz rozwiązania legislacyjne, które poparła większość wyborców. Oznacza również, że szanujemy prawo każdego do posiadania niezależnej opinii, bez atakowania ludzi i wyzywania ich od głupków, prymitywów, chamstwa, itp. epitetów, co się, niestety, często w Waszym środowisku (w komentarzach i wpisach) zdarza.

To już ostatni mój wpis tutaj, moją główną publikacją nie jest FB tylko https://regionpojezierze.com

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.