Stanisław Michalkiewicz o marszu równości w Białymstoku. Kibole, antysemici, homofobia!

Komentarz:

Jak „spontaniczny” był Marsz Równości w Białymstoku?

Wśród „kadry dowódczej” Marszu Równości znalazła się stosunkowo mała grupa warszawsko – białostocka, nasi dobrzy znajomi z wielu demonstracji i akcji organizowanych przez KOD i inne przybudówki Platformy. Widzimy tych ludzi od kilku lat w roli organizatorów lub uczestników akcji, z transparentami i megafonami, przy okazji różnych demonstracji, protestów, strajków i zadym, między innymi pod hasłami:

  • Proces suwalski
  • Literiady
  • Media
  • Strajk nauczycieli
  • Trybunał Konstytucyjny
  • Sąd Najwyższy
  • Konstytucja
  • Demokracja
  • 11 listopada
  • Praworządność
  • Aborcja, czarne parasolki i strajk kobiet
  • Puszcza Białowieska
  • Unia Europejska
  • Marsz Równości i LGBT
  • Nowelizacja Ustawy o IPN
  • Zbrodnia w Jedwabnem i inne rzekome zbrodnie Polaków na Żydach
  • Protest lekarzy
  • Niepełnosprawni
  • Marsz klimatyczny
  • Akcja „Jemy banany”
  • WOŚP
  • Poparcie dla Biedronia i Zandberga
  • Śmierć Adamowicza i wybory w Gdańsku
  • Inscenizacje „Szary człowiek” po śmierci Piotra Szczęsnego
  • Agresywna kampania anty-narodowa
  • Obserwatorium Wyborcze i poparcie dla tendencji odśrodkowych, zwłaszcza pro-niemieckich (Gdańsk, Giżycko, Dolny Śląsk) oraz pro EU
  • Pomnik Lecha Kaczyńskiego
  • Pomnik ks. Henryka Jankowskiego
  • Ataki na Kościół Katolicki
  • Intymidacja podczas spotkań przedwyborczych PiS-u
  • i wiele innych…

Ludzie ci jeżdżą po całej Polsce i w zorganizowany sposób biorą udział w kolejnych akcjach. Nie ma zadymy, anty-rządowej demonstracji oraz okazji do szerzenia anarchii, skłócania społeczeństwa i osłabiania państwa polskiego, do której by się nie podłączyli lub jej nie przewodzili. Wygląda na to, że celowo prą do przesilenia społecznego i „zmiany reżimu”, może nawet do interwencji zewnętrznej.

Nazwiska tych osób są znane, dowody w postaci zdjęć i filmów wideo są zebrane, nie ma żadnej wątpliwości kim są. Popiera ich PO, inne fragmenty Koalicji oraz „michnikowszczyzna” i media, w których większość udziałów mają niemieckie koncerny. Ich rola wydaje się jasna i oczywista, tym bardziej, że nie wychodzą z żadnym pozytywnym, całościowym programem politycznym dla kraju, a specjalizują się raczej we wzniecaniu niezadowolenia społecznego i kreowaniu negatywnego wizerunku Polaków na świecie. Ich główni członkowie są tak zajęci akcjami tej grupy, że nie wyobrażam sobie, kiedy mają czas na jakąś pracę zarobkową i za co żyją – chyba, że to właśnie jest ich pracą i wówczas pojawia się pytanie „Dla kogo pracują i kto im płaci”. Pytanie istotne, bo pieniędzy, jak widać, mają na tą działalność sporo.

Jest jeszcze jeden ważny szczegół, którego nie  mogę pominąć. Otóż materiały zdjęciowe i filmowe dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że duża większość członków tej grupy (prawie wszyscy) należą do jednej mniejszości etnicznej. Wszyscy główni członkowie tej grupy są pochodzenia żydowskiego. Kiedy oglądam zdjęcia z wielu ich akcji zastanawiam się, czy to są zdjęcia robione w Polsce, czy w innym państwie, tak widoczne są ich etniczne cechy (mimo tu i ówdzie prób kamuflażu, chowania się za polskim obywatelstwem, polskimi nazwiskami i nawet pod przefarbowanymi na blond lub zgolonymi do łysej pały włosami.)

Czytałem niedawno, że prezydent Trump i amerykański Departament Sprawiedliwości (DOJ) planują dodanie do spisu ludności 2020 pytania o obywatelstwo. Moim zdaniem, przydałoby się dodanie do spisu ludności w Polsce pytania o pochodzenie etniczne i o oryginalne rodzinne nazwisko. Stare listy, przechowywane niegdyś przez UB i SB, muszą być ciągle dostępne jako podstawa weryfikacji oświadczeń osób, które po 1950 roku, na polecenie Jakuba Bermana i wcześniej, zmieniły nazwiska na polsko-brzmiące.

Jest wysoce podejrzane, kiedy ludzie chowają prawdę o sobie, zwłaszcza, gdy pochodzą ze środowiska, które historycznie nie zawsze było lojalne wobec Polski. Jest również niewłaściwe, niedemokratyczne i niebezpieczne, gdy w jakimkolwiek państwie jedna mniejszość narodowa lub etniczna kontroluje rząd, większość partii politycznych, system edukacji i główne media. Moim zdaniem należy z tym zrobić porządek oraz przywrócić proporcjonalność reprezentacji w oparciu o prawdziwe dane.

Moje stanowisko w tej sprawie nie jest przejawem antysemityzmu. Jest przejawem racjonalnego myślenia, przekonań opartych na faktycznym stanie rzeczy oraz odpowiedzialności i troski o przyszłość Polski. Kiedy podejmuję krytykę lub wyrażam obawy, robię to na podstawie faktów. Oceniam ludzi po tym co robią, a nie po tym kim są. Mówiąc „Żydzi” mam na myśli Żydów, a nie wszystkich Żydów. (Po krytyce stwierdzenia Netanjahu, że Polacy mordowali Żydów, jego biuro wyjaśniło, że nie miał on na myśli „wszystkich Polaków”, tylko Polaków. Ja używam dokładnie tej samej konwencji.)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Kultura, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.