MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI! – Oficjalna transmisja dziesiątej edycji

„Bo człowiek nie żyje tylko po to żeby jeść, pić i p…” – Brawo Bąkiewicz!

To jest, oczywiście, demonstracja, „przedstawienie”, jak w teatrze. Do tych, którzy będą rozsiewać panikę, straszyć, podjudzać, fotografować race i czerwone światło, aby nazywać organizatorów „naziolami”, powiem tylko tyle: – Czy boicie się oglądać np. film „Krzyżacy”? Albo „Ogniem i mieczem”? Albo filmy przedstawiające bitwy podczas II Wojny Światowej? Nie. Więc i tu nie musicie się bać, bo to jest demonstracja, przedstawienie, a nie prawdziwa bitwa. Demonstracja, która symbolizuje walkę pokoleń Polaków o Polskę. Ostrzeżenie pod adresem wrogów Polski i wrogów naszej kultury. Ta demonstracja mówi im – „Back off !!” i „F… off !!”, czyli „Odwalcie się od naszej Ojczyzny i naszego Narodu !!” Tak to widzę i tak to odbieram.

To powiedziawszy – czas na pytanie: „Co będzie potem?” Nie popieram deklaracji „Polak musi być katolikiem”, albo „Musi wierzyć w Boga”. Tolerancja światopoglądowa powinna być uznana i praktykowana. Nikt nie powinien być dyskryminowany z powodu wiary lub niewiary i nikt nie powinien być zmuszany do wiary lub postawy ateistycznej. Przy zachowaniu chrześcijańskich wartości moralnych i współżycia społecznego, kwestia wiary i sumienia jest sprawą indywidualną i osobistą – i taką powinna pozostać. Inaczej znów wkroczymy w totalitarną dyktaturę i „zniewalanie dusz”. Oznacza to również, że muszą się skończyć ataki na religię, na wiarę i na ludzi wierzących.

Jestem za formalnym rozdziałem kościoła od państwa i państwowego systemu edukacji w sensie bezpośrednim. Natomiast pośrednie formy oparte na woluntariacie i decyzjach indywidualnych mi nie przeszkadzają. Niech każdy decyduje o sobie i niech wszyscy respektują zasady współżycia społecznego obowiązujące w naszej kulturze. Jeśli tego nie osiągniemy, nastanie anarchia – i właśnie o to wrogom Polski chodzi.

Być może obecna „rewolucja” posługuje się religią jako narzędziem, podobnie jak w 1980 roku posłużono się związkami zawodowymi jako narzędziem. To wszystko jest OK, ale nie wracajmy do czasów, w których religii używa się do podsycania konfliktów społecznych i politycznych, do dzielenia ludzi, zamiast do ich łączenia. Konflikty religijne na Bliskim Wschodzie i w krajach arabskich niech będą najlepszą ilustracją, że nic dobrego z tego nie wynika.

Tak. We wszystkich bitwach, przed którymi kościół błogosławił rycerzy lub żołnierzy, szły zaraz potem w ruch miecze, młoty i siekiery, armaty, kule i strzały. Widzę tu sprzeczność, ale jeszcze większą sprzecznością było, gdy obie strony były przed bitwą błogosławione przez ten sam kościół (jak np. przed bitwą pod Grunwaldem).

Myślę, że cierpimy z powodu tego „jak Cię ktoś uderzy w jeden policzek, to nadstaw mu drugi”. To nie zdaje egzaminu gdy przeciwnik jest bez zasad moralnych, bezczelny i wykorzystujący każdą tego rodzaju słabość. W tym wypadku lepsza jest zasada „Jak cię ktoś uderzy, to mu oddaj”. Inaczej tych ludzi nie powstrzymamy. Zobacz co się dzieje w Palestynie, w wielu zachodnich państwach. Złodziejstwo, kłamstwo, oszustwo, hipokryzja, wyzysk, monopolizacja, niekontrolowany wzrost cen, przemoc, represje, rozpusta, sodoma i gomora. To nie jest jakaś zabawa – to trzeba skończyć. W tym wypadku tak się gra jak przeciwnik pozwala. A o ich „kulturze” łatwo się przekonać w ich grupach społecznościowych aż nadto. Arogancja, bezczelność, często chamstwo. Nie są lepsi od „polskich prymitywów” i „wiejskiej ciemnoty”, którą zawzięcie krytykują i wyśmiewają.

Pamiętajmy, że żołnierze w okopach nie muszą mieć matury, a po bitwie do polityki najczęściej nie wchodzą. Śmieszne jest to, że te same „siły”, które na Ukrainie wykorzystały prawdziwych nazioli żeby dojść do władzy, tu w Polsce naszych patriotów nazywają „naziolami”, bo ci stoją im na drodze do żłobu. I nie tylko do żłobu – za tym lewackim nurtem kryje się znacznie więcej. Zobacz tu: https://www.youtube.com/watch?v=e0-gusHVL-8 – zacznij od czasu 1:07:28.

Ja osobiście wolę bronić Polskę z kibolami, niż ją stracić z inteligenymi zdrajcami.

Co mnie martwi? Tendencja, którą obserwuję naokoło, nie tylko w polityce i nie tylko w Polsce. Młodzi ludzie uważają, że tylko ich aspiracje się liczą. Ci, którzy przegrali wybory, bo byli w mniejszości, natychmiast zaczynają rebelie, sabotaż i działania dywersyjne, mające na celu obalenie demokratycznie wybranego rządu i destabilizację państwa. Nie liczy się wola większości, która wygrała wybory. Nie jest możliwy kompromis. Liczy się tylko czubek własnego nosa. Takich ludzi mamy w Polsce, nawet w Suwałkach. To nie jest demokracja – to jest anarchia.

W demokracji decyduje większość, a mniejszość ma się podporządkować i czekać do następnych wyborów. Oczywiście, opozycja może wnosić różne odmienne inicjatywy ustawodawcze i krytykowac posunięcia rządu, ale to co się w Polsce dzieje od kilku lat jest zwykłym sabotażem dokonywanym przez ludzi, którzy nie mogą się pogodzić z tym, że przegrali wybory. Jest gorzej, bo wydaje się, że niektórzy z nich zaczęli służyć obcym interesom i obcym państwom po to aby utrzymać się przy władzy lub dorwać się do żłobu. Wydaje się także, iż niektórzy z nich tak nienawidzą Polski i Polaków, że dołączają do kłamliwej kampanii oszczerstw za granicą, aby ograbić Polskę lub pozbawić ją suwerenności – (np. roszczenia żydowskie lub całkowita integracja Polski w UE). To do niczego dobrego nie prowadzi i podejrzewam, że właśnie dlatego jest stosowane.

Trochę inną sytuację mamy tutaj, na Marszu Niepodległości. To jest protest, do którego dochodzi dlatego, że kolejne polskie rządy nie robią nic, aby obronić polską kulturę i polski naród przed inwazją ideologiczną, migracjami, naciskami zewnętrznymi i ruchami wewnetrznymi mającymi na celu zniszczenie naszej kultury, wymieszanie jej z innymi i zniszczenie polskiej identyfikacji narodowej. Temu też służą próby demoralizacji narodu. Stąd ataki na narodowców, na religię, na instytucję rodziny, na edukację, na środki masowego przekazu, stąd promowanie seksu i teorii gender oraz alternatywnych stylów życia, które niektórzy nazywają zboczeniem i perwersją.

Celem jest globalizacja. Dziś konflikt jest nie między lewicą i prawicą, nie między „kułakami” i robotnikami, tylko między globalistami i narodowcami. I to sie dzieje we wszytkich państwach zachodnich, bo inne albo już dawno padły i zostały koloniami, albo jeszcze się bronią (jak Rosja, Chiny, Iran, Północna Korea, itd).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.