Stanisław Michalkiewicz o naiwności doktora Targalskiego i wizji Polski jako mocarstwa nuklearnego

Komentarz: – Oczywiście drogi, mosty i koleje muszą być pod „opieką” państwa bo wymagają nakładów na budowę, reperacje, nadzór i oczyszczanie (np. ze śniegu). Z transportu korzystają biznesy, przedsiębiorstwa i rozmaite korporacje, a te, rzecz jasna, wolą aby takie koszty ponosili podatnicy. Pozwoli to na maksymalizację zysku, a że kosztem podatników to już mniejsza o to – tym bardziej, że korporacje i tak znajdą sobie drogę do luk prawnych, które pozwolą im unikać sprawiedliwych podatków – (o to przecież też idzie walka).

WAŻNE DLA KONFEDERACJI: – „Cytat: „W przypadku własności państwowej kto inny podejmuje decyzje ekonomiczne, a kto inny ponosi ekonomiczne skutki tych decyzji.” – Oczywiście, trzeba się z tym zgodzić, bo tak jest. Ale obraz ten nie jest czarno-biały.

Doświadczenia państw zachodnich po 1991 roku – (czyli po upadku Związku Radzieckiego i zakończeniu konkurencji ideologicznej z komunizmem) – wyraźnie pokazują powrót „drapieżnego” kapitalizmu, w którym najważniejszą zasadą jest maksymalizacja zysków, nawet na koszt klienta i konsumenta. Zaś system, w którym gospodarka rozwija się na koszt społeczeństwa, a nie na skutek lepszej technologii i organizacji, to system kolonialny. Niestety, gdy się zlikwiduje regulacje państwowe, spuszczona ze smyczy chciwość kapitalistów nie zna granic – czemu sprzyja brak konkurencji na skutek monopolizacji rynku.

W normalnych warunkach, kapitalista, który za bardzo podniósł ceny towarów i usług powinien stracić klientów i zbankrutować. Ale w warunkach monopolu i karteli, prawo podaży i popytu nie działa, bo wszyscy podnoszą ceny jednocześnie i w sposób uzgodniony. KAPITALIŚCI DOSZLI DO WNIOSKU, ŻE LEPIEJ IM SIĘ OPŁACA WSPÓŁPRACOWAĆ NIŻ KONKUROWAĆ. Jak konsument chce zjeść, musi kupić papu za cenę jaka jest – i nie ma wyboru. Przy tym istnieje korupcja bo sponsorowani przez korporacje politycy ustanawiają prawa, które np. zakazują kupowania bezpośrednio od producenta, czyli od rolnika. A kapitaliści eksportują produkcję do krajów „tanich”, na czym dodatkowo cierpi lokalny rynek zatrudnienia i jakość importowanych towarów.

W tym leży szkopuł Konfederacji, która według Grzegorza Brauna reprezentuje interesy pracodawców, czyli prywatnych właścicieli środków produkcji, usług i dystrybucji. Gdyby Konfederacja nieznacznie skorygowała swoje w tym względzie stanowisko, np. stwierdzając, że nie popiera gospodarki sterowanej przez państwo, ale popiera regulacje państwowe chroniące pracownika, konsumenta i środowisko naturalne, ugrupowanie to zyskałoby znacznie większe poparcie społeczne niż posiada obecnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ekonomia, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.