Komu dać zapomogi i ulgi?

Prawica, z Konfederacją na czele, domaga się ulg podatkowych i ulg w składkach ZUS oraz innych udogodnień dla tzw. przedsiębiorców (czyli biznesów). Ich przeciwnicy domagają się czegoś odwrotnego, a mianowicie, aby ulgi i pomoc przyznać przede wszystkim zwykłym ludziom. Mamy tu wyraźny objaw tzw. walki klasowej. Kto ma rację i dlaczego?

Oczywiście, środowisko biznesowe rzuci się oportunistycznie na taką opcję, aby całą pomoc państwa (czytaj: podatników) zgarnąć dla siebie. Podobnie, byli PRL-owscy kacykowie i tajniacy rzucili się kiedyś na tzw. „uwłaszczenia nomenklaturowe”, czyli na rozkradanie własności społecznej, którą uprzednio rzekomo „strzegli” i „w imieniu narodu zarządzali”. Ale to nie jest najlepsze rozwiązanie, tym bardziej, że nie ma gwarancji na co te pieniądze byłyby zużyte.

Przede wszystkim, trzeba jasno stwierdzić, że przedsiębiorcy powinni wspólnie z całym społeczeństwem, ze wszystkimi polskimi rodzinami, ponieść konsekwencje kryzysu. Nie ma powodu, dla którego przedsiębiorcy mieliby pozostać nietknięci przez kryzys, podczas gdy zwykli ludzie ponoszą jego znaczne koszty. Trzeba też pamiętać, że przedsiębiorstwo (biznes) i przedsiębiorca (właściciel biznesu) to nie to samo. Przedsiębiorca jest również obywatelem.

W sytuacji kryzysowej przedsiębiorstwa dzielą się na te, które:

  1. Dostarczają produkty i usługi niezbędne dla zaspokojenia podstawowych potrzeb i dlatego są niezbędne do przeżycia społeczeństwa;
  2. Dostarczają produkty i usługi „zbytku”, oraz prowadzą działalność gospodarczą, która nie jest konieczna dla zaspokojenia podstawowych potrzeb społeczeństwa w sytuacji kryzysu;
  3. Pośredniczą pomiędzy producentem a klientem zwiększając końcową cenę, choć same nie produkują nic konkretnego;
  4. Zarabiają na spekulacji giełdowej, rynkowej i innej nie oferując nic pożytecznego dla społeczeństwa.

Co w sytuacji poważnego kryzysu powinno zrobić państwo?

Państwo powinno skorzystać z tej okazji i raz na zawsze pozbyć się spekulantów (grupy 4). Powinno też ograniczyć do niezbędnego minimum ilość pośredników w gospodarce (grupa 3) oraz uprościć przepisy pozwalające sprzedawcom i indywidualnym klientom na zaopatrywanie się bezpośrednio u producentów. Na czas kryzysu, państwo powinno pozostawić samym sobie biznesy dostarczające produkty i usługi zbytku (grupa 2). Państwo powinno skupić swoją pomoc na grupie 1, czyli na działalności gospodarczej dostarczającej produkty i usługi niezbędne do zaspokojenia podstawowych potrzeb i do przeżycia społeczeństwa.

Jak to zrobić? Tu istnieją trzy konkurujące ze sobą koncepcje:

    1. Dać ulgi i kasę przedsiębiorstwom, których działalność mieści się w grupie 1;
    2. Dać ulgi i kasę zwykłym ludziom, którzy utracili pracę i dochód na skutek pandemii;
    3. Stworzyć coś pośredniego pomiędzy A i B.

Moim zdaniem, w obecnej chwili należy poprzeć wyłącznie biznesy z grupy 1.  Wszystkie inne biznesy, które nie są w stanie prowadzić działalności gospodarczej w sytuacji pandemii – łącznie z inwestorami – mogą i powinny zawiesić swoją działalność. Wówczas ich pracownicy i operatorzy (właściciele) staną się „zwykłymi obywatelami” i będą mogli skorzystać z przysługującej im w tym charakterze pomocy – na ogólnie przyjętych zasadach.

Na czas zawieszenia działalności gospodarczej, te biznesy powinny być zwolnione z podatków, składek i innych opłat, tak aby mogły przeczekać do lepszych czasów. Warunkiem tych ulg powinno jednak być całkowite zawieszenie działalności gospodarczej. Jedyną pomocą państwa dla firm z grupy 2 powinien być zwrot kosztów zabezpieczenia bazy materialnej na czas zawieszenia działalności. Powinien też być określony limit kosztów i limit czasu udzielenia takiej pomocy (np. na 3 miesiące) przed powtórnym wnioskiem o taką pomoc w uzasadnionych przypadkach. Takie wnioski powinny być rozpatrywane bez opłat skarbowych.

Jak pomóc biznesom w grupie 1? Teraz proszę uważnie przeczytać co następuje:

Biznesy w grupie 1 nie mogą dziś narzekać na brak popytu na ich produkty. To są te produkty, które ludzie masowo wykupują i których półki świecą pustkami. Zatem te biznesy mają zwiększoną sprzedaż oraz zwiększony dochód i dlatego nie potrzebują finansowej pomocy państwa. Jeśli przedsiębiorstwa nie mają takiego dochodu, to znaczy, że nie należą do grupy 1. Można jednak rozpatrzeć zasadność zwolnienia biznesów grupy 1 z pewnych świadczeń na rzecz państwa oraz przyznania im innych udogodnień (np. tańszej energii elektrycznej), tak aby pomóc im w ponoszeniu zwiększonych kosztów działalności w warunkach kryzysowych. Jeśli tak, to jak można tym biznesom pomóc?

Aby utrzymać działalność tych biznesów pieniądze należy dać zwykłym ludziom – ich klientom, tak aby ktoś mógl kupować oferowane przez te biznesy produkty i usługi. Tylko taka stymulacja obrotu pieniądza zapewni stabilność tych biznesów i stabilność podstawowej gospodarki rynkowej. Biznesy muszą zależeć od popytu, a nie od podaży uzyskanej dzięki pomocy państwa. Biznesy mają służyć ludziom, a nie odwrotnie.

Jak biznesy mogą przeskoczyć z grupy 2 do grupy 1? Przestawić się na produkcję lub usługi pierwszej potrzeby, czyli te niezbędne do zaopatrzenia rynku w grupie 1. Tu oczywiście trzeba by było wyszczególnić produkty i usługi, które będą zaliczone do grupy 1, takie jak żywność, ubranie, środki sanitarne i czystościowe, leki i sprzęt medyczny, służba zdrowia, transport, komunikacja, woda, energia, rząd, samorządy, roboty publiczne, porządek publiczny, sektor sprawiedliwości i praworządności, obronność, itp. (Celowo pominąłem tu oświatę, której instytucje zawiesiły czasowo swoją działalność.)

W każdej z tych kategorii należy wprowadzić priorytety odpowiadające rozmiarom kryzysu i podyktowane stanem finansów państwa. Na przykład, ludzie nie mogą żyć bez pieczywa, nabiału, produktów mięsnych, warzyw i innych niezbędnych produktów żywnościowych, ale mogą żyć bez lodów, ciastek, cukierków, coka-coli, itp. Albo, ludzie nie moga żyć bez supermarketów, ale mogą żyć bez restauracji, itp. Lub, ludzie nie mogą żyć bez papieru toaletowego i mydła, (choć i to sprawa dyskusyjna), ale mogą żyć bez wody kolońskiej, czekolady i lakieru do paznokci.

W zależności od tego jak głęboki będzie kryzys wywołany pandemią koronawirusa i jego możliwych mutacji, tego rodzaju niepopularne decyzje będą musiały być podjęte dla dobra całego społeczeństwa i dla dobra państwa. W takiej sytuacji żaden rząd nie jest w stanie zadowolić wszystkich. Rolą rządu w sytuacji kryzysu jest wybranie i konsekwentne wprowadzanie w życie decyzji zapewniających „najmniejsze zło”. Czas na odbudowanie potencjału gospodarczego państwa będzie po kryzysie pandemii, a nie w czasie jej trwania.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ekonomia, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.