Strajk przedsiębiorców. „Nowe restrykcje to absurd”. Obrady Sejmu to już tylko farsa? | R. Winnicki

Komentarz:  „Z automatu” – oczywiście, beż żadnej kontroli, bez rozpatrzenia komu się należy, a komu nie, komu więcej, a komu mniej. Nie „politykujcie”. Nie jesteście w swojej korporacji. Polska to państwo, w którym przedsiebiorstwa to tylko jeden mały element całości. https://regionpojezierze.com/2020/03/28/komu-dac-zapomogi-i-ulgi/ .

Poza tym: Niedawno jeden z Was narzekał, że rząd wprowadza rozwiązania bez „szerokiej konsultacji społecznej”. W sytuacji kryzysowej potrzebna jest natychmiastowa reakcja rządu i nie ma czasu na „szerokie konsultacje społeczne”. Dopiero co narzekaliście, że rząd nie reaguje wystarczająco szybko. Nie „kombinujcie”.

Nie rozumiem. Pan Winnicki chce aby ludzie nie stracili pracy w przedsiębiorstwach, czy aby przedsiębiorcy nie stracili pracowników? Jeśli produkcja jest zatrzymana, bo ludzie nie mogą pracować w dużych grupach podczas pandemii, to jaki jest cel utrzymania zatrudnienia? Nawet w przypadku „pracy z domu” sprawa jest niejasna, bo jeśli firma pracuje, to ma dochód i nie potrzebuje zapomogi, a jeśli nie pracuje, to powinna zawiesić działalność i wysłać pracowników na tymczasowe zwolnienia. Wówczas tacy pracownicy przejdą na pomoc państwa, na określonych ustawowo zasadach. To oni powinni dostać zapomogi, bo obrót pieniądza zaczyna się od klienta. Ktoś musi kupić produkty i usługi wytwarzane przez przedsiębiorstwa. Przedsiębiorstwa powinny zależeć od popytu, a nie od zapomogi państwowej (czytaj: podatników). Gospodarka wolnorynkowa na tym właśnie polega.

No i nagle troszczycie się o to, że ludzie, których nie stać na leczenie „będą masowo umierali”. Jakoś Wam to nie przeszkadzało, gdy niedawno namawialiście do zlikwodowania składek ZUS dla przedsiębiorstw i do przyjęcia dobrowolnych ubezpieczeń – a było to jeszcze przed pandemią. Lawirujecie jak węże, ale widać, że chodzi Wam tylko o to co jest lepsze dla przedsiębiorców, których interesy reprezentujecie.

Dla porównania, chciałbym Wam przedstawić jak dziś wygląda sytuacja w kanadyjskiej prowincji Ontario. Mam kolegę który pracuje w jednej z firm wchodzących w skład Międzynarodowego Portu Lotniczego Pearson w Toronto. Główne linie lotnicze są zastopowane, a w jego firmie, która przygotowuje żywność na loty, prawie wszyscy straciłi pracę (mają nadzieję, że tymczasowo). Nikt nie protestuje bo jest jasne, że firma nie może utrzymać zatrudnienia i płacić pracownikom, gdy sama nie ma dochodu.

Natomiast wczoraj, premier prowincji Ontario wydał następne zarządzenie dotyczące rynku w sytuacji kryzysowej. Dotyczy ono wysokich kar dla spekulantów sprzedających niektóre produkty pierwszej potrzeby po zawyżonych cenach. Te kary dotyczą zarówno osób indywidualnych, jak i sklepów oraz firm, łącznie z producentami. I znów, nikt nie protestuje, że to ogranicza jakieś „wolności rynkowe”, bo wszyscy rozumieją, że to zarządzenie jest wymierzone w nieuczciwe praktyki wykorzystujące sytuację kryzysową spowodowaną pandemią wirusa COVID-19. Oryginalna treść tego zarządzenia jest tutaj (po angielsku): https://news.ontario.ca/opo/en/2020/03/ontario-protecting-consumers-from-price-gouging.html

Inne źródła o polityce rządowej w Kanadzie, w związku z pandemią COVID-19:
https://www.canada.ca/en/public-health/services/diseases/2019-novel-coronavirus-infection.html – Kanada
https://www.ontario.ca/page/2019-novel-coronavirus – prowincja Ontario

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ekonomia, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.