Anarchia, wojny i koronaświrus! Co się stało z ludźmi? Prof. Nalaskowski

Komentarz „Moim zdaniem”:  Tracę coraz częściej panowanie nad sobą, gdy widzę i słyszę co się dzieje w sferze kultury masowej. Pozwólcie, że wyjaśnię to po swojemu, ale jeśli nie lubicie mocnych słów, to dalej nie czytajcie. Otóż doszedłem do wniosku, że ludzie którzy dziś opowiadają się za swobodą seksualną, zboczeniami i rozwiązłością to ludzie, którzy już wcześniej mieli tendencje do kurestwa, choć to kryli, bo ówczesna kultura tego nie tolerowała. Dziś zostali spuszczeni ze smyczy i opadły im maski. Dno, prymityw, filozofia plebsu, dla którego nie ma głębszych wartości prócz fizycznych przyjemności i materialnych dóbr. Taki jest efekt pomieszania kultur i odrzucenia religii.

Gdy patrzę na takich ludzi to widzę, że pozują na „uduchowionych” bo gdzieś o tym słyszeli i taka jest moda, pewien status osoby oczytanej i artystycznie rozwiniętej. Specjalizują się w sztucznych pozach, gestach i minach. Mówią z nadęciem. Uważają, że uczciwość to rzecz względna („Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”.) Chodzą jakby połknęli kij od miotły. Kopiują takie pozy i takie zachowania, ale od razu widać, że jest to zachowanie sztuczne i sztywne, a nie naturalne, miękkie i prawdziwe. Cytują i kopiują, ale nic nie potrafią stworzyć sami, prócz konkurowania z innymi „o więcej”.

Nie są mądrzy, nie są często nawet inteligentni, ale są cwani. Są oportunistami i konformistami. Nie mówią tylko przemawiają. Nie są wrażliwi na dobro ogółu, na potrzeby innych, są jedynie wrażliwi na własne potrzeby i zachcianki. Popierają każdą „nowoczesność”: rozwiązłość obyczajów, wojujący feminizm, zboczenia, mordowanie nienarodzonych dzieci, eutanazję itd, itp. Hołdują nieograniczonej wolności, łącznie z wyzwoleniem się spod jakichkolwiek tradycji i norm moralnych. Na ogół tłumaczą swoją „filozofię życiową” tym, że idą z postępem. W istocie, próbują udawać kogoś kim nie są. Nie rozumieją skutków własnej działalności bo nie rozumieją szkodliwych skutków społecznych tego co popierają. Niszczą kulturę, niszczą społeczne spoiwo, niszczą naród i niszczą państwo. Niszczą własne dzieci. Motłoch wykreowany na „awangardę”.

Oczywiście, większość z nich to lewacy, ponieważ instynktownie lgną oni do tej orientacji, która nowy proletariat najbardziej broni i wspiera. Że ich również wykorzystuje, tego nie widzą lub raczej nie chcą widzieć.

Są to najczęściej ludzie z awansu społecznego, ludzie nastawieni na dobrobyt materialny, smaczne jedzenie i zdrowy tryb życia. Ludzie egoistyczni. Ludzie fizyczni. W gruncie rzeczy ludźmi rozwiniętymi  duchowo nigdy nie byli i nigdy nie będą, bo te cechy osobowości i charakteru kształtują się w dzieciństwie, wynosi się je ze środowiska, w którym się rosło. Bez względu na to czy Bóg istnieje czy nie, wynosi się je również z religii, którą porzucili.

Niestety, widzę wiele takich osób w społeczeństwie. Byli częścią naszej rzeczywistości zawsze, ale dopiero teraz obnażaja się otwarcie i pozują na „czołówkę” aby przekonać siebie i innych jak „wysoko” zaszli, jaki zrobili progres. Kiedyś była moda na łacinę i udawaliśmy Rzymian. Potem była francuszczyzna. Teraz udajemy Amerykanów. Zatraciliśmy samych siebie, tracimy własną kulturę, a kultura jest kręgosłupem i spoiwem narodu. Nie zmieni tego nawet formalne wykształcenie. Dlatego jest tak jak jest. Płycizna głębi nie zastąpi, choćby nie wiem jak głębię udawała.

Tragedią jest to, że w takich warunkach i w takim środowisku ludzie mądrzy i wrażliwi nie widzą dla siebie miejsca, więc zostawiają politykę i sprawy publiczne cwaniactwu i bamberstwu.

Tak to widzę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.