
Ten temat jest bardzo złożony. Oczywistych jest kilka punktów, które polecam Szanownym Wyborcom:
1. Idealnie, posłowie i ministrowie powinni być specjalistami w swoich dziedzinach, mianowanymi na podstawie kwalifikacji i osiągnięć. W każdej innej sytuacji, minister zależy od tzw. „ekspertów” i „doradców”, a ci są z reguły nie z wyboru, lecz z „nadania”. Był taki okres czasu w Polsce, kiedy np. na kuratorów oświaty mianowano ludzi o ograniczonej wiedzy i inteligencji, bo chodziło wówczas o zniszczenie systemu edukacji oraz o ogłupienie i indoktrynację młodego pokolenia. Ten trend daje się zauważyć wszędzie na świecie. Do wyborów wystawia się popularnych kandydatów (np. aktorów, piłkarzy, itp chwasty), a potem obstawia się ich propagandą i expertami aby sobie poradzili w sposób zgodny z oczekiwaniami ich „starszych i mądrzejszych” sponsorów, którzy rządzą zza parawanu.
2. Zakładanie z góry, że jakaś osoba lub grupa jest „dobra”, a inna jest „zła” jest niebezpieczne bo ludzi ocenia się po tym co robią – po fakcie, a nie po tym kim są – przed faktem. Prowadzi to do łatwowierności i naiwności z jednej strony lub do zakapiorstwa i ekstremizmu z drugiej. Taka postawa uniemożliwia osiągnięcie kompromisu i zapewnienie pokoju społecznego. Jednak równie niebezpieczne jest ignorowanie naszych doświadczeń i obserwacji w imię „humanitarnych uczuć”, „równości praw”, „braku twardych dowodów”, itp uzasadnień. To prowadzi do wielokrotnego parzenia się i powtarzania tych samych błędów bez końca. Są ludzie i grupy, których celem jest zniszczenie kraju, kultury i społeczeństwa w celu ich eksploatacji, wyzysku i ograbienia. Motywacji takich postaw jest wiele i znamy je z historii, nie są więc „teoriami spiskowymi”. Są faktami, które łatwo zweryfikować. Znamy takie grupy, które działają jak przysłowiowy wilk w owczej skórze. Ci są zawsze krzywdzonymi ofiarami i nigdy nie są winni, choć tak naprawdę jest odwrotnie. W imię szlachetności powinniśmy też wybaczyć Stalinowi, Hitlerowi i diabłu bo to pozwala nam czuć się wspaniałomyślnie i patrzeć na innych z „moralną wyższością”. Taka metoda jest jednak często wykorzystywana przez cyniczne mendy, których zadaniem jest uśpienie czujności wyborców, ułatwienie infiltracji oraz zapewnienie przechwycenia państwa i gospodarki narodowej przez wewnętrznych lub zewnętrznych wrogów. Wystarczy popatrzeć na główne rządowe i korporacyjne media oraz ich sponsorów. Korupcja nie ominęła także wielu służb specjalnych. Naród, który tych niebezpieczeństw nie widzi lub je ignoruje, już przegrał.
3. Powyższe uwagi i sugestie miałyby sens w społeczeństwie, gdzie wyborcy są świadomi, zaangażowani i aktywni. Niestety w większości państw wyborcy są albo głupi albo nie zainteresowani oraz za wygodni lub za leniwi na to, aby wybory potraktować poważnie. Wielu nawet nie wie kim są ludzie, na których głosują. Wielu to po prostu olewa, bo ważniejsza jest kasa, którą można dziś zarobić lub „przekręcić” oraz skrzynka piwa i mecz w telewizji wieczorem. I to jest naszym głównym problemem.
===
Autor, Lech Biegalski, był pierwszym przewodniczącym N.S.Z.Z.”Solidarność” Regionu Pojezierze w byłym województwie suwalskim (kadencja 1981-83). Przed wprowadzeniem stanu wojennego odmówił współpracy z SB. Podczas stanu wojennego ukrywał się w Gdańsku, a po ustawie amnestyjnej i ujawnieniu się, Służba Bezpieczeństwa i jej szef, płk. Wiesław Kołodziejski, uniemożliwili mu znalezienie jakiejkolwiek pracy, co zmusiło go do opuszczenia kraju i emigracji do Kanady. Przed samym wyjazdem, SB cofnęło wydany mu wcześniej paszport i wytoczyło mu sprawę sądową o rozwieszanie w Suwałkach „antysocjalistycznych plakatów” oraz o kradzież samochodu „Solidarności”. Było to rezultatem osobistego konfliktu między Biegalskim i Kołodziejskim. Wbrew ustawie amnestyjnej, nie przywrócono go do pracy na poprzednio zajmowanym stanowisku. Dzięki pomocy prof. Romualda Kukołowicza, Episkopatu Polski i mecenasa Jana Olszewskiego oraz w wyniku interwencji nuncjusza papieskiego, który negocjując z rządem Jaruzelskiego warunki kolejnej wizyty paieża Jana Pawła II w Polsce przedstawił sytuację Biegalskiego jako przykład nie wywiązywania się rządu z warunków ustawy amnestyjnej, SB była zmuszona wydać Biegalskiemu paszport i pozwolić mu na opuszczenie kraju. W Kanadzie, Biegalski był nauczycielem matematyki i wydawcą portali internetowych popierających prawa człowieka i obywatela oraz prawo narodów do samostanowienia. Obecnie na emeryturze. W wyniku kombinacji z dokumentami, które 8 lat po jego wyjeździe z Polski oraz wiele lat po zamknięciu jego tzw. „teczki kandydata na TW” zostały przekazane Komendzie Wojewódzkiej MO w Suwałkach, był publicznie atakowany przez byłych kolegów (obecnych działaczy PiS-u) za rzekomą pracę dla SB – (ponieważ czuli się zagrożeni dyskutowaną z nimi możliwością jego powrotu do Polski.) Dziś mówi: „Wybaczam wszystkim i nie zależę on nikogo. Stać mnie na wygarnięcie prawdy każdemu.”



