Powyborcza farsa – (tekst uzupełniony)

Autor: Lech Biegalski
– 6 grudnia, 2023 r. –

Już wcześniej postulowałem aby rozmaici komentatorzy powstrzymali „konie swoich emocji” i zaczekali do początku grudnia z opiniami i ocenami wyniku wyborów w 2023 roku. Wiele mogło się jeszcze wydarzyć i sporo się wydarzyło.

Same wybory może i były demokratyczne, (o ile głosy liczono uczciwie), ale ich ostateczny wynik jest tak daleki od „demokracji” jak Ziemia od planety Pluto. Albo i dalej.

Z oficjalnych danych podanych przez PKW wynika, że wyniki wyborów do Sejmu prezentują się następująco:

KW Prawo i Sprawiedliwość – 35,38 proc. (7 640 854 głosy)

KKW Koalicja Obywatelska PO .N IPL Zieloni – 30,70 proc. (6 629 402 głosy)

KKW Trzecia Droga Polska 2050 Szymona Hołowni – Polskie Stronnictwo Ludowe – 14,40 proc. (3 110 670 głosów)

KW Nowa Lewica – 8,61 proc. (1 859 018 głosów)

KW Konfederacja Wolność i Niepodległość – 7,16 proc. (1 547 364 głosy)

Progu wyborczego (5 proc. dla partii, 8 proc. dla koalicji) nie przekroczyli kandydaci następujących komitetów:

KW Bezpartyjni Samorządowcy – 1,86 proc. (401 054 głosy)

KW Polska Jest Jedna – 1,63 proc. (351 099 głosów)

Z danych Państwowej Komisji Wyborczej wynika, że frekwencja w wyborach do Sejmu wyniosła 74,38 proc, zaś w wyborach do Senatu – 74,31 proc. PKW podała, że w wyborach do Sejmu oddano 21 596 674 głosy. W wyborach do Senatu oddano 21 402 998 głosów.

Najpierw obserwowaliśmy entuzjastyczne okrzyki: „Wygarliśmy”, a teraz widzimy krwawe jatki podczas obrad Sejmu i propagandę sukcesu w lewicowych (czytaj: globalistycznych) mediach (patrz linki na końcu artykułu). Oceniając to co się w Polsce stało, wypada jednak zacząć od podstaw. Wyborcy zagłosowali na poszczególne partie i ugrupowania polityczne wierząc, że ta partia, która otrzyma najwięcej głosów zdobędzie najwięcej mandatów i , konsekwentnie, będzie sprawowała władzę.

Jest oczywiste, że 35,38 proc. (7 640 854 głosy) uzyskane przez KW Prawo i Sprawiedliwość to wiecej niż 30,70 proc. (6 629 402 głosy) uzyskane przez KKW Koalicja Obywatelska PO .N IPL Zieloni. Oznacza to, że większa liczba wyborców odrzuciła program Koalicji Obywatelskiej niż liczba wyborców, którzy odrzucili program Prawa i Sprawiedliwości. Więcej wyborców głosowało na PiS niż na KO. I na tym powinna polegać uczciwa demokracja. Zamiast tego, demokracja w Polsce na tym się skończyła.

Natychmiast po wyborach rozpoczęły się targi mające na celu pozyskanie tzw. koalicjantów. W ich wyniku partie i ugrupowania, które uzyskały mniej głosów od PiS-u lub KO „wysadziły z siodła” wyborców i przyznały sobie prawo decydowania o tym, czy decyzja wyborców będzie honorowana, czy nie. Dołączając do Koalicji Obywatelskiej po wyborach, zmieniły one proporcję mandatów uzyskanych przez głównych konkurentów do władzy. To jednak stało się po wyborach, a więc wyborcy nie mieli w tym procederze nic do powiedzenia. Dlatego ta część wyborów i ostateczna liczba mandatów uzyskanych przez głównych konkurentów do władzy nie mają nic wspólnego z demokracją. Wyborcy nie mieli na to żadnego wpływu, niezależnie od nieoficjalnych deklaracji i obietnic różnych partyjnych liderów. Niestety, nasza ordynacja wyborcza na takie machlojki pozwala. Ostateczna decyzja o tym kto będzie rządził Polską została podjęta przez polityczne partie i ich sponsorów (w tym również zagranicznych), a nie przez wyborców. Dokładnie jak za komuny. Ostateczny wynik wyborów nie był więc „werdyktem wyborców”, jak nas próbuje przekonać Donek Tusk w tym nagraniu. Natomiast partie, które po wyborach (czytaj: po głosowaniu) zmieniły majtki klubowe i w ten sposób zafałszowały „werdykt wyborców”, nie zasługują na zaufanie.

Komentarz:

Wygląda na to, że Amerykanie nie przegrali wyborów, tylko zmienili konie w polskim wozie. Hołownia jest widziany przez niektórych analityków jako „koń trojański” wystawiony do wyścigów po to aby zastąpić PiS w sytuacji zwiększającego się poparcia dla PO z przystawkami. Z niektórych wypowiedzi (poniżej) widać wyraźnie, że Tusk znalazł się w dość niewygodnej sytuacji, która uczyni trudniejszym realizowanie jego pro-niemieckich sentymentów i aspiracji. Jest więc wątpliwe czy nawet taka „wygrana” jest rzeczywistą wygraną, zwłaszcza kiedy ludzie z obozu Hołowni (czytaj: USA) będą kontrolowali polską armię.

Z mniejszych ciekawostek „wyciekających” z powyższej konferencji prasowej Hołowni i Tuska interesujące są następujące spostrzeżenia:

  • Zaprzysiężenie nowego rządu 13 grudnia? W rocznicę wprowadzenia przez komunę stanu wojennego? Czy to tylko zbieg okoliczności, czy też kryje się za tym jakaś głębsza symbolika?
  • „Zrobimy to za dnia, nie w nocy”, tak jak to Tusk już raz zrobił, kiedy u boku Wałęsy dzielnie obalał „werdykt wyborców” w „noc długich noży” uczestnicząc w obaleniu rządu Jana Olszewskiego, który chciał ujawnić pełną listę byłych prl-owskich służb. Ciekawe.
  • Na miejscu wszystkich polityków, ja bym w taką noc w domu nie spał.

Linki:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.