Od byłego pierwszego przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Regionu Pojezierze (kadencji 1981-83) w odpowiedzi na przygotowania niektórych państw NATO do wojny z Rosją

Z góry odrzucam argument tych, którzy powiedzą „O, mieliśmy rację” jeśli NATO wygra z Rosją. Nie, nie będziecie mieli racji, nawet jeśli NATO wygra. Po pierwsze, to Wy przecie do tej wojny, jesteście więc agresorem – a to jest nielegalne i niemoralne. Artykuł 5 NATO nie ma tu zastosowania bo Ukraina nie jest członkiem NATO. Wymówka, że bronicie Ukrainy jest fałszem historycznym wymyślonym po to by usprawiedliwić zbrodnię przeciwko pokojowi i zbrodnie wojenne. To NATO, z czynnym udziałem Polski i niektórych (nawet suwalskich) polityków, sprowokowało Rosję do użycia siły w sytuacji analogicznej (choć odwrotnej) do kryzysu kubańskiego z 1962 roku. Po drugie, nawet wygrana wojna spowoduje wiele zniszczeń i pochłonie wiele ofiar po ich i po naszej stronie. Po trzecie, wypowiadacie tą wojnę po to by ukraść zasoby innego państwa i innego narodu oraz po to aby Niemcy „odzyskały” Prusy Królewskie i Prusy Książęce. To jest złodziejstwo, a dokładniej rozbój z użyciem broni. Po czwarte, nawet jeśli wygracie, nie Wy będziecie zbierali zyski z tej wygranej. Wy zyskacie dodatkowy wydatek na zakup kwiatów na groby waszych dzieci i waszych przyjaciół. I wreszcie po piąte, jeśli Rosja będzie przegrywać, to z pewnością użyje broni nuklearnej. Wy i Wasze dzieci będziecie potem musieli w tym napromieniowanym środowisku żyć – jeśli przeżyjecie.

Nie piszę tych słów jako „ruski agent”, ani jako rzekomy „agent SB” – te pomówienia, podparte dokumentami z okresu (~1971/72 r.), w którym rozpracowywano mnie na WAT-cie jako „kandydata” do wywiadu / kontrwywiadu wojskowego, są fałszywe i były rozprowadzane w celach politycznych. Moją teczkę „kandydata” zamknięto już bardzo dawno (sporo lat przed „Solidarnością”). Jej kopię przekazano do Suwałk w 1992 roku (osiem lat po moim wyjeździe z Polski do Kanady), gdzie została wykorzystana przez polityków (moich byłych kolegów) obawiających się mojej krytyki za prowokowanie Rosji oraz za popieranie zachodniej spadochroniarki Anny Marii Anders i mojego powrotu do Polski. Nigdy, nigdy nie pracowałem dla SB ani dla innej podobnej organizacji, choć tak to później próbowano przedstawiać. Nigdy nie otrzymałem z tego tytułu ani grosza. Kiedyś to szczegółowo opiszę. Ze względu na stan zdrowia czasu na to mam niewiele, ale nie mogę tego zrobić teraz bo żyją jeszcze uczciwe osoby, które mogłyby na tym dużo stracić.

Tyle na razie.
Lech Biegalski

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.