Państwowa kampania wyborcza w Suwałkach

Autor: Marcin Skubiszewski

Oto mój opis wydarzenia, w którym aktywnie uczestniczyłem i które było pokazywane przez kilka stacji telewizyjnych.

MS-1
Marcin Skubiszewski w Archiwum Państwowym w Suwałkach, 4 marca 2016 roku

W piątek 4 marca 2016 w Archiwum Państwowym w Suwałkach otwarto uroczyście małą wystawę na temat Armii Andersa. Przybyli minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak, jego zastępca Jarosław Zieliński oraz córka słynnego generała, piastująca wysokie funkcje rządowe Anna Maria Anders.

Data i miejsce uroczystości oraz obecność trzech tak ważnych osób były ewidentnie podyktowane tym, że dwa dni później miały odbyć się w Suwałkach wybory uzpełniające do Senatu, w których pani Anders kandydowała.

Podstawowe zasady demokracji zabraniają instytucjom państwowym uczestnicenia w kampaniach wyborczych. Polskie prawo wyborcze idzie jeszcze dalej i precyzyjnie określa, z jakich środków można finansować kampanie wyborcze kandydatów (są to wyłącznie środki komitetów wyborczych). Tak więc fakt, że tuż przed wyborami instytucja państwowa organizuje uroczystość, w czasie której kandydatka może publicznie się pokazać i podkreślić, jaki wspaniały był jej ojciec, stanowi naruszenie zarówno podstawowych zasad demokracji, jak i przepisów polskiego prawa.

Udałem się na otwarcie wystawy, by z bliska obejrzeć naruszanie prawa wyborczego. Spodziewałem się, że zostaną zachowane jakieś pozory poszanowania zasad demokracji, w szczególności, że uczestnicy będą próbowali sprawić wrażenie, iż otwarcie wystawy i wybory, to wydarzenia niezależne od siebie. Było jednak inaczej. Minister Błaszczak mówił do kandydatki tak: pani minister, mam nadzieję, że po niedzielnych wyborach pani senator Anders, która będzie reprezentowała Suwałki, która będzie reprezentowała ten okręg wyborczy ku chwale naszej ojczyzny. Kandydatka na to: Powtarzam to na każdym spotkaniu, uważam to za mój okręg, nasz okręg. Jak ktoś się stara powiedzieć, że ja do tego okręgu nie należę, to taka wystawa właśnie pokazuje, że jest inaczej.

Przerwałem pani Anders głośno mówiąc „Przepraszam, niech Pani nie robi wiecu wyborczego w muzeum państwowym, to nie jest miejsce, to jest muzeum państwowe.” Tu wybuchły oklaski (w uroczystości uczestniczyła niemała grupa osób nieprzychylnie nastawionych do Anny Marii Anders; część z tych osób nosiła znaczki KOD-u). Następnie spytałem kandydatkę: „Czy to zebranie zostało sfinansowane przez komitet wyborczy pani Anders, czy też ze środków państwowych?” To pytanie również wywołało oklaski, nie doczekałem się jednak odpowiedzi.

Potem miała miejsce burzliwa dyskusja, w czasie której ja podkreślałem, że bezprawne jest robienie wiecu wyborczego w trakcie zebrania w instytucji państwowej, pani Anders wzywała do wyjścia z sali tych, którzy nie są zainteresowani fotografiami Armii Andersa, inne osoby krytykowały panią Anders i PiS, a jeszcze inne osoby rzucały wyzwiskami w tych, którzy krytykowali panią Anders.

Potem sytuacja wróciła na chwilę do normy — jedno przemówienie związane z wystawą zostało wygłoszone w spokoju — by następnie znów od normy odejść: ksiądz Wysocki zabrał głos nieproszony, by przepraszać panią Anders i ministra Błaszczaka za incydenty. Przeprosiny uzasadniał cierpieniami wojennymi, których świadkiem niegdyś był, oraz tym, że ludzie z okolic Suwałk są dobrzy (w domyśle: incydenty są dziełem złych przyjezdnych). Przepraszał, chociaż sprawcy incydentów (w tym niżej podpisany) nie poczuwali się do winy.

Po opuszczeniu budynku przez uczestników uroczystości, policja zaczęła spisywać tych, którzy wcześniej mówili lub krzyczeli przeciwko pani Anders. Spisywano ludzi w różnych miejscach miasta, w różnym czasie i pod różnymi pretekstami, z dala od kamer telewizyjnych (poza jednym przypadkiem). W moim przypadku pretekstem do żądania dowodu osobistego było przejście przez jezdnię poza wyznaczonym przejściem dla pieszych. Mandatu za to nie dostałem, zostałem jedynie spisany. W innym przypadku policjanci otwarcie przyznali, że legitymują konkretną osobę na żądanie przełożonych. W jeszcze innym, nieprawidłowo rozwieszone w mieście plakaty KOD-u były pretekstem by wylegitymować i wezwać do straży miejskiej osoby, które rozdawały ulotki KOD-u całkiem niepodobne do tych plakatów.

—–

up4

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s