Czym jest ekstremizm ?

Polityczny ekstremizm jest próbą radykalizacji społeczeństwa przy pomocy negatywnego programu i negatywnych bodźców. Ekstremista nie mówi w jakim ustroju chce żyć, nie buduje programu pozytywnego pokazującego to co chce osiągnąć w przyszłości. Ekstremista podjudza ludzi programem negatywnym pokazującym to co chce zniszczyć dziś. Ekstremista nie szuka przyjaciół, nie jednoczy ludzi wokół wspólnych celów, nie buduje. Ekstremista burzy, szuka wrogów,  dzieli i skłóca ludzi, niszczy przyszłość, nawet naraża kraj na niebezpieczeństwa w imię doraźnych, zwykle krótkowzrocznych i jednostronnych celów. Ekstremista jest niezdolny do kompromisu. Ekstremista manipuluje opinię publiczną. Ekstremista posługuje się demagogią.

Ekstremista wtrąca się w wewnętrzne sprawy innych, suwerennych państw oraz popiera radykalne, często niekonstytucyjne i krwawe rozwiązania, jak np. podburzanie neo-Nazistów do niekonstytucyjnego i krwawego przewrotu na Ukrainie lub spotkanie z opozycją i podsycanie konfliktów etnicznych na Białorusi. Ekstremista nie liczy się z prawem, również z prawem międzynarodowym – będzie je naginał, lekceważył lub łamał, gdy staną na drodze do jego celu.

Ekstremista generalizuje i stosuje zbiorową odpowiedzialność. Ekstremista kryminalizuje opozycję. Ekstremista kłamie, aby osiągnąć swoje cele.

Dla ekstremisty każda metoda walki jest dobra, nawet celowe ignorowanie lub odwracanie oczywistych faktów. Ekstremista nie słucha innych – widzi tylko to co sam chce widzieć. Ekstremista, aby wygrać, jest często gotowy wejść w układy z zewnętrznymi potęgami oraz przehandlować własny kraj i naród w zamian za poparcie. Ekstremista często zostaje agentem (lub agenturą) bo dla ekstremisty pokonanie wroga lub utrzymanie się przy władzy jest ważniejsze niż niepodległość jego kraju i przyszłość jego narodu.

Ekstremista nie dzieli się władzą z innymi, nawet z narodem. Ekstremista mówi: „Kto nie jest z nami, jest naszym wrogiem”. Dlatego ekstremizm prowadzi do dyktatury, a nie do demokracji. Dlatego ekstremizm posługuje się negatywnymi emocjami, a nie rozsądkiem, logiką i zasadami chrześcijańskimi, które zalecają prawdę, uczciwość i miłość bliźniego. Dlatego elektorat ekstremisty stanowią głównie prymitywne, niewykształcone środowiska, którym brak rozwiniętej świadomości politycznej i umiejętności krytycznego, logicznego i samodzielnego myślenia. Elektorat, który nie potrafi myśleć racjonalnie i dlatego reaguje emocjonalnie. Dla wywołania takiej reakcji wystarczy demagogia i negatywne szczucie ludzi na wymyślonego w tym celu wroga.

Tego rodzaju „metody” są często stosowane w sytuacjach rewolucyjnych, gdzie trzeba szybko i skutecznie zmobilizować szerokie masy i pociągnąć je na barykady. Tak i, po części, było w okresie powstawania pierwszej „Solidarności”. Niestety, niektórym działaczom z tamtego okresu tak już zostało. Dokładnym przykładem takiego ekstremizmu, moim zdaniem, jest obecna polityka partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) oraz zachowanie posła Jarosława Zielińskiego. Właśnie dlatego zgodziłem się na publiczne wyrażenie mojej krytyki na łamach Wyborczej.

Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną redakcja Wyborczej – Białystok prosząc o wjaśnienie przyczyn, dla których cofnąłem wydany kiedyś Jarosławowi Zielińskiemu list polecający. Ta moja decyzja miała wyłącznie znaczenie symboliczne, ale wypływała z głębokiego przekonania o rosnącej szkodliwości PiS-u dla Polski i Polaków. Drugą przyczyną był mój protest przeciwko represjonowaniu i kryminalizowaniu opozycji politycznej, jakakolwiek by ona nie była. Na Zachodzie istnieje taka zasada:

„Możesz się nie zgadzać z moimi poglądami, ale musisz szanować moje prawo do posiadania poglądów innych niż Twoje. A różnice opinii rozstrzygniemy przy urnach wyborczych. Na tym polega demokracja.”

Ludzie mają prawo do posiadania różnych poglądów i opinii oraz do zrzeszania się z innymi posiadającymi takie same lub podobne poglądy.

Moje powody, dla których skrytykowałem PiS i Zielińskiego są szczegółowo opisane w artykule, który ukazał się w Wyborczej.pl – Magazyn Białostocki w dniu 12 października 2017 roku:
http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,87318,22505684,zielinski-nie-zdal-egzaminu-przewodniczacy-pierwszej-s-wycofuje.html . Mam nadzieję, że moje argumenty osłabią PiS, bo głęboko wierzę w to, że PiS szkodzi Polsce. Nie po to nasi przodkowie budowali ten kraj, naszą Ojczyznę. Nie po to jej bronili, a wielu z nich przypłaciło to życiem. Nie po to moje pokolenie zerwało się na początku lat 1980-tych do nierównej walki o demokrację, aby ktokolwiek teraz to niweczył. Nie-do-cze-kanie !

Oczywiście, po mojej krytyce spodziewałem się uczciwej i merytorycznej riposty. Nie spodziewałem się natomiast ataku opartego na metodach używanych kiedyś przez UB (Urząd Bezpieczeństwa za czasów Stalina).

W ciągu 24 godzin od opublikowania mojego wywiadu internet zapełnił się informacją o tym, że [przez 10 miesięcy, w 1978 /79 roku, czyli grubo przed strajkami sierpniowymi i powstaniem „Solidarności” – L.B.] byłem w PRL-u na rejestrze ORMO (Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej). Ta sama informacja pojawiła się w formie komentarza, powielona pod 24-oma wpisami na moim Fejsbuku oraz pod wieloma artykułami na mojej stronie internetowej. Jej nadawcą był bliski przyjaciel Jarosława Zielińskiego, Romuald Łanczkowski z Wiżajn pod Suwałkami, który, według znanych mi Suwalczan, dzięki Zielińskiemu pełni obecnie funkcję jakiegoś „dyrektora” w Kancelarii Senatu RP. Łanczkowski również telefonował do autora mojego wywiadu, red. Macieja Chołodowskiego, z pretensjami i (za moimi plecami) przekazał mu dodatkowe „zarzuty” pod moim adresem, o których mnie nie powiadomił.

Żaden z jego zarzutów nie miał nic wspólnego z treścią mojego wywiadu. Była to zatem próba zemsty, oczernienia mnie i zniszczenia mojej wiarygodności w celu naprawienia politycznej szkody wywołanej moim wywiadem. Treść zarzutów wysuniętych przez Łanczkowskiego jest dostępna tutaj, a moja odpowiedź na jego główny zarzut, ten o ORMO, jest dostępna tutaj. Na pozostałe zarzuty nie odpowiadałem, bo były postawione za moimi plecami i były albo nieprawdziwe, albo nieuprawnione. Nie będę się tłumaczył z czegoś, co jest nieprawdą, albo z czegoś do czego w normalnym demokratycznym systemie mam pełne prawo.

Mimo tego, że moje wyjaśnienie było wyczerpujące i, moim zdaniem, neutralizujące tą próbę oczernienia mnie, po krótkiej przerwie (chyba na złapanie oddechu) ataki ponowiły się ze zdwojoną siłą. Tym razem dodane były do nich fragmenty mojego wyjaśnienia (ale tak wyselekcjonowane jakbym przyznawał się do jakiejś winy), natomiast wycięte i pominięte były te fragmenty mojego wyjaśnienia, które pokazywały niezasadność lub nieprawdziwość stawianych mi przez Łanczkowskiego „zarzutów”.

Do wczoraj, Łanczkowski zapełnił mój Fejsbuk swoimi kreacjami, aż w końcu musiałem go zablokować, bo mój Fejsbuk to nie śmietnik, ani nie szpital psychiatryczny do leczenia czyjejś paranoi. Dziś rano, następne siedem komentarzy na mojej stronie internetowej czekało na zaakceptowanie, pięć z nich o identycznej treści, powielonych pod różnymi artykułami. Od początku chciałem aby ta strona służyła nam wszystkim i swojego czasu zachęcałem byłych działaczy „Solidarności” do aktywnego uczestnictwa w jej tworzeniu. Byłem wdzięczny Łanczkowskiemu za jego kontrybucje na początku jej redagowania – kontrybucje rzeczowe i merytoryczne, na temat, któremu ta strona jest poświęcona. W obecnej sytuacji muszę jednak zablokować Łanczkowskiego aż do czasu gdy odzyska równowagę psychiczną, zdolność czytania ze zrozumieniem i zdolność obiektywnego rozeznania rzeczywistości. Mam nadzieję, że nie potrwa to długo, choć muszę przyznać, że Łanczkowski mógł się poczuć zagrożony moją krytyką Zielińskiego i PiS-u, bo od ich politycznej przyszłości w dużym stopniu zależy jego własna kariera.

Myśląc o tym „wydarzeniu”, nieodparcie nasuwa się wniosek, że coś niedobrego stało się z Polską. Coś całkowicie odwrotnego do solidarności, która kiedyś przyczyniła się do „wyzwolenia” spod „jarzma komunizmu” – tak przynajmniej głosi oficjalna legenda. Ta nowa rzeczywistość, moim zdaniem, jest skutkiem rozwiązań przyjętych przy Okrągłym Stole. Poprzez formalny podział władzy utrwalono wtedy podział społeczeństwa. Linia tego podziału przebiega przez miasta, gminy i wsie, a nawet przez rodziny. To co mogło nas połączyć, nas podzieliło. PiS miał historyczną szansę naprawienia tego błędu. PiS mógł i powinien był ogłosić powszechną amnestię polityczną. Taką amnestię, w okresach normalizacji, następujących po kryzysach społecznych, stosuje się w prawdziwie demokratycznych państwach. Zamiast tego, PiS kontynuuje skłócanie i radykalizowanie narodu oraz prowokuje pogłębianie się konfliktu społecznego tak, jakby celem PiS-u było doprowadzenie do wojny domowej. W normalnym świecie świadczyłoby to o politycznej głupocie. Ale w świecie Orwella i Machiavellego jest to po prostu metoda rządzenia. Metoda, która świadczy o tym, że politykom PiS-u nie zależy na normalizacji, a zależy im na czymś odwrotnym – na polaryzacji społeczeństwa.

Pytanie – dlaczego?

Są na to pytanie dwie możliwe odpowiedzi. Albo są niekompetentni, albo działają w interesie sił zewnętrznych na koszt oraz na szkodę Polski i polskiego narodu.

Osobiście nie wierzę w to, że są niekompetentni. Na podstawie moich obserwacji oraz analizy ich polityki i ich decyzji wierzę w to, że są agenturą destrukcyjnych sił skupionych wokół amerykańskich neokonów, neoliberałów i syjonistów, których celem jest wojna z Rosją. Ci z kolei są przedłużeniem planów i sił zmierzających do globalizacji, jednego rządu światowego kontrolowanego przez kartele bankowe i tzw. Nowego Porządku Świata. Stąd wojska USA na ziemiach polskich, stąd prowokacyjne manewry wzdłuż granic Rosji i stąd demonizowanie Rosji na podstawie kłamstw. Oczywiście, na takiej polityce Polska dobrze nie wyjdzie. Jeśli NATO uderzy na Rosję (20 na 1), nie będzie to wojna konwencjonalna. A na pierwszy ogień, bez względu na końcowy wynik, pójdzie wschodnia Europa, a zwłaszcza agresywna i wroga Rosji Polska. Polska, która powinna być mostem, a nie murem pomiędzy Europą i Rosją.

I nie ma tu znaczenia, czy PiS jest formalnie agenturą tych sił, czy nie. W polityce nie liczą się intencje i status – w polityce liczą się skutki. Jeśli skutki polityki PiS-u są takie, jakby PiS był agenturą USA, to tak na to trzeba patrzeć i tak to trzeba widzieć. Bez względu na to, że niektórym naszym liderom czas zatrzymał się w 1920 roku, w 1939 roku lub w 1945 roku. Trzeba również widzieć, że w dzisiejszym świecie, to Stany, a nie Rosja, prowadzą agresywne, oparte na steku kłamstw wojny o surowce energetyczne i korytarze rurociągowe, wojny, w których giną miliony niewinnych ludzi. Więcej na ten ostatni temat tutaj.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura, Polityka i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Czym jest ekstremizm ?

  1. Romuald Łanczkowski pisze:

    Od soboty (14 października 2017 r.) jestem definitywnie zablokowany i na tablicy FB Lecha Biegalskiego, i na stronie https://regionpojezierze.com. Tak działa ORMOWSKO-PUTINOWSKA agentura.

    Polubienie

    • Romku,

      Poważnie obawiam się o Twoje zdrowie. Wygląda na to, że Ci się płyta zacięła. A poza tym, czujesz się dobrze?

      Dostęp do strony odzyskasz wtedy gdy minie Ci atak zaślepionego szału, który nie pozwala Ci zauważyć mojej odpowiedzi i wyjaśnienia na Twój „zarzut”. „Od razu widać, że o coś innego tu chodzi” – [cytat Stanisława Wądołowskiego, pamiętasz?]

      Otrzymałem kilkadziesiąt (34) emaili z Suwałk od ludzi, którzy myślą, że zwariowałeś. To nie są żarty.

      Otrzymałem też email od polskiego polityka i działacza społecznego, który na teksty Twoich emaili zareagował w następujący sposób:

      ” Łanczkowski jest niesamowity – taki rynsztokowy język. Ja też mam poglądy polityczne, w wielu sprawach bardzo wyraziste, ale nigdy wobec żadnego przeciwnika politycznego nie pisałbym tak, jak on pisze. Dobrze by było, gdyby senatorowie opozycji zawnioskowali o jego zwolnienie. Być może taki wniosek nie przyniesie efektu, ale przynajmniej nagłośni fakt, że PiS zatrudnia na stanowiskach państwowych ludzi o tak łajdackim charakterze.”

      Poseł do Sejmu RP, któremu wysłałem link do powyższego artykułu napisał:

      „Bardzo dziękuję Panu za ten link do artykułu, ale przede wszystkim za to co Pan zrobił. Wielu ludzi znając prawdę macha ręką i jest biernymi. Przez taką bierność pseudo – patrioci z PiS zawłaszczają historię. Kreują się na jedynych patriotów, często przypisują sobie heroiczne czyny a ostatecznie wkrótce okaże się, że są lepszymi obywatelami. Społeczeństwo jeszcze tego nie widzi, ale dzięki takim działaniom jak Pańskie jest szansa, że się kiedyś ocknie.
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.”

      Mieszkaniec Suwałk napisał dziś do mnie:

      „Przekonał się Pan na własnej skórze, z czym może się spotkać osoba, która krytycznie ocenia poczynania rządzących. I tak ma Pan szczęście, że mieszka Pan w Kanadzie i w ograniczonym stopniu może Pana dotknąć obecne prawo i sprawiedliwość. Łanczkowski z ORMO-wskiego epizodu uczynił główny oręż zdyskredytowania Pana osoby, ale marny to argument. Pozdrawiam.”

      Ja też pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia,
      Leszek

      Polubienie

    • Poza tym, chyba się trochę zagalopowałeś. Wskaż mi źródło gdzie znalazłeś informacje na temat „ORMOWSKO-PUTINOWSKIEJ agentury”. Ja o czymś takim nie słyszałem i myślę, że coś takiego po prostu nie istnieje. Istnieją natomiast ludzie, którzy mają zdolność samodzielnego myślenia i widzą co się naokoło nich dzieje. Istnieją ludzie, którzy głoszą prawdę (a nie propagandę) i kierują się uczciwością (a nie linią partii).

      W latach 1960-tych w USA CIA próbowało dyskredytować Martina Lutra Kinga oskarżając go o to że rzekomo był agentem sowieckim, chociaż był on w istocie krytykiem systemu sowieckiego.

      Wcześniej, w latach 1950-tych, szalał w USA MakKartyzm, który dziś widziany jest na Zachodzie negatywnie, (choć polskie definicje są przeredagowane i przedstawiają go jako coś pozytywnego. Ale wyszukaj definicji amerykańskich („mccarthyism definition”) i zobaczysz różnicę.)

      MakKartyzm był trendem politycznym w USA, który był wykorzystany aby usunąć polityków przeciwnych wojnie koreańskiej i zbliżającej się wojnie wietnamskiej. Użyto przeciw nim zarzutów o powiązania z komunizmem oraz o bycie agentami sowieckimi. Większość tych zarzutów była nieprawdziwa, ale pozwoliły one na czystkę i na awans polityków popierających te wojny.

      Tłumaczenie z angielskiego oryginalnych definicji pojęcia McCarthyism:

      1. Szeroko zakrojona kampania przeciwko rzekomym komunistom w rządzie USA i innych instytucjach, prowadzona przez komisję senatora Josepha McCarthy w latach 1950-54. Wielu oskarżonych znalazło się na czarnej liście lub straciło pracę, choć większość z nich nie należała do partii komunistycznej.

      2. Kampania lub praktyka, która popiera użycie nieuczciwych zarzutów i dochodzeń.

      3. Praktyka oskarżania o nielojalność, zwłaszcza o skłonności pro-prokomunistyczne, w wielu przypadkach nie poparta dowodami lub oparta na nieznacznych, wątpliwych lub nieistotnych dowodach.

      4. Praktyką stawiania nieuczciwych zarzutów lub wykorzystywania nieuczciwej techniki dochodzeniowej, w szczególności w celu ograniczenia opozycji lub krytyki politycznej.

      I to właśnie Wy robicie. Jarek wobec KOD-u, a Ty, ostatnio, wobec mnie. Z tego widać, że to Wy stosujecie metody stalinowskie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s