List otwarty do oskarżyciela publicznego Jarosława Golubka

Oskarżyciel publiczny Jarosław Golubek

Szanowny Panie Prokuratorze,

Jakiś czas temu zapewnił mnie Pan w naszej korespondencji, że nie wywierano na Pana nacisku w sprawie odwołań od wyroków uniewinniających w tzw. procesie suwalskim. Po ostatniej rozprawie apelacyjnej, tym razem w wywiadzie dla środków masowego przekazu, powtórzył Pan to zapewnienie i podparł je Pan swoim długoletnim stażem pracy i honorem oficera. Na początku swojej mowy oskarżycielskiej nadmienił Pan także, iż występuje „w imieniu komendanta miejskiego policji w Suwałkach”. Wynika stąd, że w tej sprawie nie działa Pan samodzielnie, niezależnie i samorządnie, a raczej reprezentuje Pan swojego komendanta, na którego pozycję i status Pan się powołał. Wszystkim nam wiadomo, że w służbach mundurowych istnieje ścisła i bezwzględna hierarchia i nietrudno zgadnąć co to, w praktyce, oznacza.

Z drugiej strony, w jednym z moich artykułów na temat tego procesu napisałem niedawno:

„….Dziś już nie może być żadnej wątpliwości, że Golubek działa z polecenia przełożonych (Zielińskiego i Błaszczaka)….”

Opinię tą wyraziłem przed Pańskim ostatnim, emocjonalnym zapewnieniem o honorze oficera. Muszę przyznać, że po tym zapewnieniu nie mogłem zasnąć, zastanawiając się nad tym czy swoimi słowami Pana nie skrzywdziłem. Dlatego mam nadzieję, że zgodzi się Pan na to abyśmy tę sprawę jeszcze raz otworzyli i rozpatrzyli.

Wypowiadając się na ten temat, obaj mieliśmy na myśli nacisk ze strony przełożonych. Nacisk taki, jak wiadomo, nie musi być bezpośredni, w formie rozkazu, zalecenia lub sugestii. Nacisk taki może być pośredni, polegający na tym, że przełożony wyraża publicznie swoją opinię, silnie sugerując, że popełnione zostało przestępstwo lub wykroczenie, a podwładny, słysząc ten sygnał, sam, z własnej, nieprzymuszonej woli postanawia wesprzeć stanowisko przełożonego licząc na to, że jego lojalność zostanie zauważona i zaowocuje awansem. Zwłaszcza, gdy taka lojalność chroni przełożonego przed odpowiedzialnością karną za to, że to on sam dopuścił się wykroczenia, jak to ma miejsce w tym przypadku.

Jestem pewien, że zareaguje Pan na takie podejrzenie oburzeniem – powie Pan – „To niemożliwe, jak można mnie, oficera z długim stażem, posądzać o coś takiego?” A jednak takie rzeczy się zdarzają. Dam Panu przykład. Nigdy bym nie przypuszczał, że w normalnym, uczciwym świecie Jacek Sowul, sędzia okręgowy z dużym stażem pracy w sądownictwie, który po spotkaniu z pisowskim wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem, wbrew materiałowi dowodowemu i wbrew logice uchylił uniewinniający wyrok Sądu Rejonowego w Suwałkach wobec obwinionych działaczy KOD, zostanie w krótkim czasie awansowany na stanowisko prezesa Sądu Okręgowego – na tydzień przed ogłoszeniem przez ten sąd wyroku w ponownej rozprawie apelacyjnej w tej samej sprawie. A jednak… tak się stało. Żaden rozsądny i myślący obserwator nie powie, że to był przypadek.

Wracając do Pana motywacji, muszę powiedzieć, że świadczyłoby to lepiej o Panu, gdyby w tej sprawie wykonywał Pan polecenia przełożonych, ponieważ usprawiedliwiałoby to pewne uchybienia w oskarżeniu.

Spójrzmy zatem na wiarygodność Pańskich zapewnień. Zacznijmy od tego, że oskarża Pan jedną stronę konfliktu po zajściu, w którym na pierwszy rzut oka wydaje się, że obie strony złamały prawo. Kiedyś powiedział Pan: – „W naszej opinii policjantów popełnione zostało wykroczenie” (z Art. 51 Kodeksu Wykroczeń – Zakłócenie porządku i spokoju publicznego). I na to Pan zareagował. Pytam, dlaczego nie zareagował Pan w taki sam sposób na oczywisty fakt, że Błaszczak, Anders i Zieliński pierwsi popełnili wykroczenie przeciwko Art. 494.1 Kodeksu Wyborczego, który zabrania agitacji wyborczej w lokalach urzędu państwowego? Takie coś oczywiście miało miejsce i materiał dowodowy wyraźnie na to wskazuje. Nie jest Pan więc w tej sprawie obiektywny, a obiektywność prokuratora jest niezbędna dla praworządnego procesu i sprawiedliwego wyroku.

Nie wspominam już o tym, że całkowicie zignorował i pominął Pan kwestię finansowania kampanii wyborczej kandydatki Anny Marii Anders, choć istnieją bardzo poważne poszlaki, że także tam popełniono znaczne wykroczenia.

Również, nie zauważył Pan, że pana przełożony Jarosław Zieliński jeszcze przed rozpoczęciem dochodzenia i rozprawy publicznie, w środkach masowego przekazu przesądził o winie ludzi, którzy zaprotestowali 6 marca 2016 w Archiwum Państwowym przeciwko prowadzeniu tam agitacji wyborczej, co stanowi wykroczenie przeciwko zasadzie domniemania niewinności (Art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Art. 5 Kodeksu Postępowania Karnego RP). Przez to, jako przełożony, w nielegalny sposób wywarł nacisk na policję aby prowadziła w tej sprawie dochodzenie i oskarżyła uczestników tego protestu.

Skąd taka wybiórczość?

Od początku, Pańskie oskarżenie było jednostronne i zawężone.

Usiłował Pan przekonać sędziego, że obwinieni przybyli na otwarcie wystawy o armii Andersa w sposób zorganizowany i w celu jej zakłócenia. Nie zauważył Pan tego, że to „zakłócenie porządku” było reakcją obwinionych na złamanie prawa przez przedstawicieli władzy, a tego, że takie złamanie prawa nastąpi obwinieni przed przybyciem na wystawę nie mogli ani wiedzieć, ani przewidzieć. Powiem więcej – gdyby Błaszczak i Anders nie złamali prawa wyborczego, to obwinieni nie mieliby przeciwko czemu protestować i całej tej sprawy by po prostu nie było. To organizatorzy tej wystawy, a szczególnie Mariusz Błaszczak, Anna Maria Anders i Jarosław Zieliński sprowokowali protest obwinionych, dali do niego pretekst i powód swoim własnym (nielegalnym) zachowaniem. I jest to wyraźnie pokazane w materiale dowodowym.

Pytam: – Czy obywatele mają prawo protestować, gdy przedstawiciele władz łamią prawo?

Mówi Pan, oczywiście, mają takie prawo ale mogli to zrobić przed, lub po otwarciu wystawy, gdzieś na zewnątrz, bez zakłócenia porządku, bez przerywania organizatorom ich przemówień.

To ja Pana pytam jako policjanta – gdy policja odkrywa przestępstwo, na przykład włamanie do sklepu, czy policjanci czekają, aby nie „zakłócać” złodziejom włamania i dokonują aresztu gdzieś później, na zewnątrz? Czy też od razu interweniują, aby przerwać akt przestępczy? Aby „przywrócić prawo”?

Sam Pan widzi, że taka interpretacja nie ma sensu.

Pozostaje jeszcze sprawa, o której Pana osobiście powiadomiłem, mianowicie fakt, że w moim przekonaniu Jarosław Zieliński kłamał w swoich zeznaniach pod przysięgą, kiedy zeznawał jako świadek w tej sprawie. Powiadomiłem Pana o dowodach na poparcie tej okoliczności. Jak Panu wiadomo, email jest dowodem w znaczeniu formalno-prawnym, bo można na jego podstawie „elektronicznym tropem” dojść do jego nadawcy. Mimo tego, nie podjął Pan działania w tej sprawie.

Od początku tej rozprawy usiłuje Pan oddzielić i odseparować skutki od przyczyn postępowania obwinionych tak aby niemożliwe było zastosowanie okoliczności łagodzących. O tym pisałem już wcześniej, dodam tylko, że jest to z Pana strony nieuczciwością w stylu sądów kangurowych z lat stalinowskich.

Poruszał Pan w swoich mowach jeszcze wiele innych spraw, ale ja myślę, że argumenty, które wysuwam w tym liście wystarczą, aby w sposób uzasadniony sformułować wniosek i podejrzenie, że w tej konkretnej sprawie nie jest Pan obiektywny, że obchodzi Pan materiał dowodowy i argumenty obrony celowo, z powodu z góry założonego celu. To z kolei sugeruje, że działa Pan pod naciskiem „z zewnątrz” – bądź to komendanta, bądź Zielińskiego i Błaszczaka, bądź swojej własnej nadziei na awans. A to, powiem szczerze, stawiałoby honor oficera pod wielkim znakiem zapytania.

Nigdy nie uwierzę w to, że Pan sobie z tych okoliczności nie zdaje sprawy, bo przecież jest Pan człowiekiem wykształconym i inteligentnym.

Jeżeli czuje Pan potrzebę ustosunkowania się do mojego listu, proszę o odpowiedź zwrotną na mój adres email lub w formie komentarza pod niniejszym postem.

Z szacunkiem,
Lech Biegalski


Uzupełnienie 1:

Dwie godziny temu, na adres, z którego sam do mnie kiedyś napisał,  wysłałem do Pana Golubka email następującej treści:

Szanowny Pan Jarosław Golubek
Oskarżyciel Publiczny
Policja, Suwałki

Uprzejmie proszę o zapoznanie się z moim „Listem otwartym do oskarżyciela publicznego Jarosława Golubka” opublikowanym tutaj:

https://regionpojezierze.com/2017/10/19/list-otwarty-do-jaroslawa-golubka

z szacunkiem,
Lech Biegalski

Przed chwilą, otrzymałem od niego następującą odpowiedź:

Proszę o kierowanie korespondencji na adres internetowy Komendy Miejskiej Policji w Suwąłkach albo do KOMENDANTA MIEJSKIEGO POLICJI W SUWAŁKACH. innej korespondencji nie otwieram. 

J.GOLUBEK 

No coż…. Siła wyższa i tramwaj.

Uzupełnienie 2:

Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego w Suwałkach wydał w sprawie awansu sędziego Sowula następujące oświadczenie:

http://www.suwalki.so.gov.pl/komunikat,488.html

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka, Praworządność i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „List otwarty do oskarżyciela publicznego Jarosława Golubka

  1. Andrzej pisze:

    Dziękuję za ten tekst. Na honor może powoływać się ten kto wie czym on jest. Każdy wykonujący funkcje publiczne, w przypadkach otrzymania polecenia wykonania czynności niezgodnej z jego poczuciem honoru może poprosić o polecenia pisemne. Tylko do tego trzeba też mieć odwagę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s