Rafał A. Ziemkiewicz: „Michnikowszczyzna. Zapis choroby”

Dla osób zainteresowanych tematem:  Ziemkiewicz – Michnikowszczyzna – (PDF)

Fragment: „Niesamowite meandry historii, przyznacie Państwo. Kiszczak naciskał na Mazowieckiego, żeby wreszcie mianował solidarnościowych wiceministrów w milicji i bezpiece, a w tym samym czasie Kuroń naciskał na Kiszczaka, żeby kazał pałować – jak nazywała ich propaganda stanu wojennego – „rozwydrzonych wyrostków”, których jeszcze parę lat wcześniej tenże Kuroń wraz z innymi przywódcami opozycji sam zachęcał do rzucania się na szpalery uzbrojonych po zęby zomowców, po to, aby w ten sposób zmusić władzę do rozpoczęcia z opozycją pertraktacji.”

„Kiszczak zaś zasłaniał się bólem gardła, bo, jak można sądzić, podejrzewał, że to gra, że solidarnościowi partnerzy, w oczy deklarując gotowość współpracy i lojalność, chcą go po prostu wydudkać: sprowokują jakąś solidniejszą drakę, aby zyskać pretekst do zerwania zawartych porozumień i, w atmosferze zrozumiałego oburzenia społeczeństwa na kolejne pałowanie, wysiudają go z resortu, zastępując kimś, kto będzie miał wszystko do zawdzięczenia nowej sile przewodniej.

Czyż nie dlatego Mazowiecki zwleka z wprowadzeniem ludzi „Solidarności” do resortu, żeby nie było wątpliwości, że za spałowanie okupującej partyjne siedziby KPN-owskiej i innej młodzieży ponosi odpowiedzialność nie rząd Mazowieckiego, a wyłącznie Kiszczak? – musiał kombinować szef MSW i trudno odmówić tym kombinacjom logiki. Doświadczony w partyjnych intrygach komunista nie wierzył w czystość intencji wczorajszych przeciwników, spodziewał się po nich takich zagrań, jakie sam by pewnie stosował na ich miejscu. Można powiedzieć, że zdecydowanie Kuronia nie doceniał. Albo, że go zdecydowanie przeceniał – zależy, z jakiej strony patrzeć.”

W miarę jak czytam tą pozycję, coraz bardziej widzę, że jest ona również propagandą służącą indoktrynacji czytelników i opluwaniu jednej strony polskiego konfliktu przez drugą. Autor, z politycznych pobudek, posuwa się nawet do fałszowania historii. Pisze, na przykład, że w PRL-u unikano słowa „komunizm” dlatego, że było ono znienawidzone. Zamiast tego używano słowa „socjalizm”. Takie identyfikowanie tych dwóch różnych pojęć jest oczywistą próbą anty-socjalistycznej indoktrynacji. PRL-owska ideologia wyraźnie mówiła, że socjalizm był przejściową formą ustroju, w drodze do komunizmu, do którego jeszcze nie doszliśmy, (choć ciągle z radością idziemy).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.