Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej

Komentarz:  To był przykry i smutny incydent we współczesnej historii Polski, który być może z braku dowodów nigdy nie zostanie wyjaśniony. Istnieją wyłącznie poszlaki, podejrzenia i domysły. Jeśli istnieją jakieś dowody, to proszę je przedstawić zamiast je w kółko obiecywać, co wygląda na manipulację nastrojami społecznymi. Jeśli już upieramy się przy wersji zamachu, to istniało wtedy więcej powodów, dla których za takim zamachem mogły stać Niemcy, a nawet USA. Dziś, z perspektywy czasu, widać w Polsce rozmaite powiązania, które odgrywają decydujacą rolę w interpretacji tego wydarzenia na użytek elektoratu.

Od lat słyszymy w Polsce oficjalne demonizowanie Rosji i odwracanie faktów, aby taką propagandę uzasadnić. Na przykład, mówi się, że sprowadzanie na ziemie polskie armii USA jest odpowiedzią na wzmacnianie swojej granicy przez Rosję. Jednocześnie, przemilcza się fakt, że to wzmacnianie granicy przez Rosję było i jest odpowiedzią na przesuwanie się NATO na wschód, pod granice Rosji. Ostrzegał o tym ówczesny prezydent Rosji Miedwiediew podczas wizyty w Warszawie w 2010/2011 roku. Tego. że jajko było pierwsze niż kura nikt dziś nie chce pamiętać. Dlaczego? Bo propaganda o zagrożeniu ze strony Rosji służy innym celom, między innymi wojennym planom USA oraz wewnętrznym rozgrywkom w Polsce.

Natomiast istnieją dziś rzeczywiste zagrożenia, które swoim rozmiarem przewyższają incydent smoleński z 10 kwietnia 2010 roku. W wyniku tych zagrożeń polska gospodarka może upaść, a polskie państwo i polski naród mogą przestać istnieć. O tych zagrożeniach zarówno rząd jak i opozycja milczą. Mam tu na myśli prowokowanie niepotrzebnej nam wojny z Rosją, nielegalne roszczenia odszkodowań za tzw. utracone w wyniku II Wojny Światowej bezspadkowe mienie żydowskie, rozwadnianie kultury i siły narodu poprzez migracje, napór opozycji (moim zdaniem agentury niemieckiej) na całkowitą integrację Polski w Unii Europejskiej będącej narzędziem dominacji Niemiec w Europie, oraz coraz wyraźniej rysujące się plany utworzenia z Polski tzw. Polin. Właśnie dlatego, że te prawdziwe zagrożenia istnieją, ponowne rozdmuchiwanie „paliwa smoleńskiego” może być interpretowane jako zasłona dymna służąca odwróceniu od nich uwagi opinii publicznej.

Co w takiej sytuacji Polacy powinni zrobić? Nie czuję się upoważniony aby w tej sprawie doradzać Polakom mieszkającym w kraju. Gdyby to ode mnie zależało, nie głosowałbym ani na PiS, ani na opozycyjną Koalicję, natomiast aktywnie poparłbym środowiska narodowe. Zwracam tu uwagę, że demonizowanie narodowców przez opozycję jest zwykłą propagandą mającą na celu osłabienie sił sprzeciwiających się oddawaniu lub sprzedawaniu Polski obcym. Tylko zdrajcy i przebierańcy mają powód żeby się bać patriotów. I tylko oni próbują uciszyć krytykę swojego postępowania wykorzystując w tym celu koncept tzw. „hate speech” („mowy nienawiści”) zamiast argumentów merytorycznych.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.