„Ciemna strona homo tęczy” – M. Karnowski przy lekturze nowego numeru „Sieci”

Komentarz: Tęcza i atmosfera  histerii wokół tego tematu. Jedni kipią złością, drudzy płaczą nad biednymi elgebetami. Doszło do tego, że nikt nie widzi tego co jest najbardziej oczywiste i najważniejsze. Nawet ludzie wykształceni i inteligentni ulegają kompletnej paranoi. Przecież ten sam temat nie był aż tak eksponowany w PRL-u, było o nim względnie cicho. Każdy, czy to hetero, czy homo żył po swojemu w swoim prywatnym świecie. Nikomu nie działa się krzywda. Dlaczego? Bo nikt tego tematu nie eksploatował.

Nigdy nie odczuwałem ciągot do tego żeby półnago maszerować po ulicy i demonstrować moje seksualne preferencje. Szanowaliśmy tzw. moralność publiczną, nie wciągalismy dzieci w kontrowersyjne tematy i nie atakowaliśmy tego co dla innych święte. Czasem ktoś niesmacznie zażartował, ale więcej było kawałów o „regularnych” parach niż o tych tęczowych.

Mi osobiście nie podoba się pomysł wychowywanie dzieci w środowisku, gdzie akceptacja i żywy przykład alternatywnego stylu życia  ma niewątpliwie wpływ na kształtowanie się zainteresowań i preferencji młodych ludzi.

W roku szkolnym 2001/2002 uczyłem klasę 7-mą w bardzo trudnej szkole, w upadającej robotniczej dzielnicy miasta, które rozwinęło się wokół huty i stalowni. W mojej klasie byli narkomani, których rodzice, (zwykle matka z kolejnym bojfrendem), też byli narkomanami. Były dzieci, które przychodziły do szkoły bez śniadania i bez lanczu. Była też dziewczynka,  umownie „Aneta”, która mieszkała z babcią. Aneta nie była zbyt rozgarnięta i nie miała wielu przyjaciół, ale koniecznie chciała ich mieć. Żrobiłaby wszystko aby ich pozyskać i utrzymać. Tak się też stało. „Anety” koledzy i koleżanki najpierw wprowadzili ją w świat normalnego seksu, a później w świat orgii i homoseksualizmu. Skończyło się to tragicznie. Dziewczyna popełniła samobójstwo, bo nigdy nie miała naturalnych skłonnosci do tęczowych przygód ale zabrnęła w nie dość głęboko aby nie stracić z takim trudem pozyskanych przyjaciół. Stare powiedzonko mówi: „Kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one.” Przebudzenie przyszło nagle, przyjaciele Anetę odtrącili, a ona sama nie potafiła uporać się ze skutkami. Nie tylko straciła swoich tęczowych przyjaciół, ale i nietęczowi trzymali się od niej z daleka, bo stała się znana w całej dzielnicy.

Dwa tygodnie temu, w innym artykule, napisałem:

„Osobiście nie przeszkadza mi co ludzie robią w prywatności swoich (i nie swoich) sypialni … Natomiast …  jestem przeciwny adopcji oraz wychowywaniu dzieci przez pary homo. Czyżbyśmy zapomnieli jaką rolę w kształtowaniu psychiki, osobowości i upodobań dzieci odgrywa modelowanie ról, przykład dany przez „rodziców”, wyższe autorytety i celebrytów? Dzieci, tak jak wszystkie ssaki, kopiują zachowanie rodziców i zachowanie stada. Dziś się jakoś o tym nie mówi – co ułatwia proces demoralizacji społeczeństwa. Kieruje to także, zbyt wcześnie, uwagę dzieci i młodzieży na zafascynowanie seksem, co nie sprzyja zainteresowaniu nauką, które powinno dominować w wieku szkolnym.

W kanadyjskiej prowincji Ontario dochodzi do tego, że szkoły organizują wycieczki szkolne na parady gejowskie dla dzieci w trzeciej klasie szkoły podstawowej jako „wycieczki edukacyjne”. Tam dzieci mogą się napatrzeć na skąpą bieliznę i imitację aktów zboczonego seksu. Potem, temat ten jest dyskutowany w klasie gdzie dzieci dzielą się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami. I to się dzieje mimo protestu wielu rodziców, bez ich zgody i często wiedzy. Czy możecie to sobie wyobrazić? Mamy już przypadki dzieci, które cierpią na zaburzenia osobowości spowodowane stresem i kryzysem w samookreśleniu własnej płci i roli w społeczeństwie.”

I tak dobrnęliśmy do sprawy najważniejszej. Moi znajomi, którzy po Marszu Równości w Białymstoku dostali histerii, nie zauważyli, że ten marsz, podobnie jak wiele akcji środowiska LGBT i ich politycznych sojuszników, był celową prowokacją obliczoną na wywołanie reakcji znacznej części społeczeństwa. Komuś na tym zależało. Wśród uczestników marszu byli działacze KOD-u z Warszawy i Białegostoku, nawet jeden, który jako miejsce swojego zamieszkania podaje Berlin. To byli ci sami ludzie, których od kilku lat widzimy jako organizatorów demonstracji, literiad i zaciekłych kampanii wyborczych do samorządów terytorialnych, do Parlamentu Europejskiego i obecnie do Sejmu RP. Byli przebrani w tęczowe barwy, jeden maszerował z tubą nagłaśniającą. Organizatorami marszu byli ludzie od dawna popierani przez to środowisko.

Wokół tego tematu miały miejsce wyjątkowo chamskie prowokacje o charakterze anty-religijnym. Trzeba być kompletnym debilem, aby sądzić, że takie prowokacje, w społeczeństwie katolickim, nie przyniosą gwałtownej reakcji. Nie wierzę, aby ludzie dopuszczający się obrażania uczuć religijnych Polaków byli debilami. Robią to celowo i robią to właśnie po to, aby sprowokować reakcję społeczeństwa, którą później wykorzystują do wrogiej Polsce propagandy, do niszczenia dobrego imienia Polaków, do skłócania społeczeństwa i do podpierania roszczeń ekonomicznych lub zadym politycznych. Autentyczne środowisko LGBT powinno zdawać sobie z tego sprawę i nie powinno pozwalać na to, aby je wykorzystywano do politycznych awantur jako tzw. „użytecznych idiotów”. Jeśli tego nie rozumieją, to sami są sobie winni.

Natomiast inni obywatele, włączając w to wielu moich znajomych, powinni krytykować wrogów Polski, zamiast ich bronić i płakać nad ich marionetkami.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.