Stanisław Michalkiewicz: prawdziwe wybory przeprowadza ok. 30 osób w państwie – bez żadnej kontroli

Kometarz: Za komuny, za komuny też była konstytucyjnie zapewniona „demokracja” – obywatele głosowali na kandydatów, ale kandydatów wysuwała i zatwierdzała przewodnia siła narodu, czyli partia robotnicza. Nie było więc żadnej różnicy, kogo wyborcy wybiorą, bo wszyscy kandydaci byli „spod jednej sztancy.” Ale ludzie mieli złudzenie, że mają coś do powiedzenia. Jeżeli dziś kandydatów wyznacza jakaś grupa „starszych i mądrzejszych”, to sytuacja jest dokładnie taka sama i nic się nie zmieniło.

I właśnie to wyjaśnia dlaczego główne partie nie mają z prawdziwego zdarzenia programów. Dlatego, że partia jest nie od tego. Partia jest po to, aby wykonywała zalecenia niewybieralnej „góry” i stwarzała wrażenie demokracji.

Popatrzcie na wideo Radia 5 zamieszczone w poprzednim artykule. Wystąpił Łanczkowski, wystąpiło dwoje kandydatów – spróbujcie w tych wystąpieniach znaleźć choćby ślad programu dla kraju. Nic. Łanczkowski chce uświęcić SWOJĄ 40-tą rocznicę „pracy” i rekomenduje Zielińskiego, bo ten jest „jego przyjacielem”. Puczyłowska chce „pomóc rodzinom”, które „zna na codzień”. Główną intencją Dziatkowskiego jest „wystartowanie w wyborach”. „Działa na rzecz mieszkańców regionu” i „chciałby to nadal czynić”. Żadnych konkretów, żadnej analizy, żadnej wizji dla kraju, żadnej strategii, żadnego planu organizacyjnego dla regionu. Sama demagogia i amatorskie ogólniki. W sytuacji gdy decyduje ktoś inny, kompetencje nie są posłom potrzebne – bo i po co?

Koalicja jest niewiele lepsza. Próbuje przelicytować PiS w kupowaniu głosów zabawą w „kto da więcej” – (ostatnio zapowiada zdjęcie podatków z rent i emerytur, choć wiadomo, że te pieniądze będą odebrane społeczeństwu gdzie indziej, bo z pustego i Salomon nie naleje). Aktywnie uczestniczy w życiu kulturalnym, aby pokazać, że my to nie chamy i że należy się bawić, bo troski nie istnieją. I prezentuje program negatywny krytykując rząd za wszystko, nawet za to co za swoich rządów nabroiła Platforma. W dalszym ciągu nic o najważniejszych zagrożeniach dla kraju.

Tak nawet przedszkola nie da się prowadzić. Jestem załamany.

Na szczęście zamontowałem właśnie w rowerze krótszy mostek i wyższą kierownicę – i mogę nareszcie wybyć na łono natury. Obcowanie ze zwierzakami i ptakami jest znacznie mniej frustrujące. Może dlatego, że tam nie ma udawanej demokracji, za to jest porządek i prawdziwe piękno.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.