Uprośćmy Polskę! – Stanisław Michalkiewicz, Andrzej Sadowski, Witold Gadowski

Andrzej Sadowski ma rację, ale tak dzieje się nie tylko w Polsce i jest to model, który znamy jeszcze z PRL-u. W PRL-u też były wybory i ludzie głosowali na kandydatów, ale kandydatów mianowała partia. Skutek był taki, że niezależnie od tego kto został wybrany, partia wygrywała wybory. Dziś mamy różne ugrupowania, ale wybór kandydatów nadal nie jest oddolny. Kandydatów mianują partie lub ugrupowania polityczne. Te ugrupowania konkurują między sobą o głosy wyborcze. Kandydatów nie wybierają lokalne społeczeństwa spośród znanych sobie sąsiadów i lokalnych liderów. Wybory nie są „oddolne” i dlatego nie są demokratyczne.

Oczywiście, mozna przytaczać argumenty za istniejącym systemem, choćby taki, że chcemy, aby kandydowali ludzie kompetentni. Wiemy jednak, że w praktyce mianowani zostają nie ludzie kompetentni, tylko ludzie „swoi”, należący do partyjnych klik.

Tak samo jest na Zachodzie gdzie nie ma demokracji, jest plutokracja. W rezultacie partie polityczne przestały się liczyć ze społeczeństwem i przeszły na garnuszek korporacyjnych sponsorów oraz rozmaitych sił nacisku. Stąd korupcja, kartele, afery, przekręty i coraz dalej postępujący autokratyzm.

Kolejny etap to likwidacja regulacji państwowych chroniących pracowników i konsumentów, monopolizacja, galopujące ceny i bezprecedensowe zubożenie społeczeństwa. To z kolei skutkuje brakiem motywacji i rosnącym niezadowoleniem społeczeństwa z systemu. Dlatego coraz popularniejsze stają się na Zachodzie ideologie lewackie. Jak „pałę” się za bardzo przegina w jedną stronę, to w końcu musi ona odbić w drugą.

Myślę, że nie jest to przypadek, bo Sowieci pracowali nad transformacją ustrojową już w latach 1960-tych i widzieli to jako formę eksportu rewolucji na Zachód. Nie wykluczone, że w Europie to zadanie wspólnie realizuje Rosja i Niemcy. Niestety, po zjednoczeniu Niemiec Polska znalazła się między dwoma historycznymi wrogami, a w takiej sytuacji tylko głupiec nie korzysta z nadarzajacej się okazji. Oczywiście, mamy też środowisko kandydatów na „zarządców”, ale to już inny temat.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.