Krzysztof Bosak odpowiada Morawieckiemu! Kłamstwa o Konfederacji? Krystian Kamiński wRealu24!

Komentarz: Zacznę trochę szerzej, od układanki z Izraelem i powtórzę – istnieją poważne przesłanki, aby podejrzewać, że Rosja gra w wojnę hybrydową używając Izraela i antypolskich insynuacji dotyczących II Wojny Światowej oraz Holokaustu dlatego, aby przy pomocy amerykańskiego lobby żydowskiego (AIPAC) rozluźnić stosunki amerykańsko – polskie i w ten sposób pozbyć się bezpośredniego militarnego wspierania Polski przez armię USA – (link 1, link 2).

Gra ta ma również „zachęcić” Amerykę, aby ta „zachęciła” Polskę do zapłacenia tzw. roszczeń żydowskich. To spowoduje, że Polacy znienawidzą Amerykanów, co dodatkowo osłabi sojusz polsko-amerykański. Trzeba to tylko umiejętnie eksponować, co od pewnego czasu bardzo skutecznie – chcący lub niechcący – robi Konfederacja. Zaleca ona również „schłodzenie stosunków” z Izraelem, który ma ogromny wpływ na politykę amerykańską i przez to może nam znacznie zaszkodzić. Podejmuje również działania, które mogą zaoowocować konfliktem między władzami polskimi i litewskimi. Dodajmy, że z takich efektów byłaby zadowolona nie tylko Rosja, ale również Niemcy i ich kolaboranci w Polsce, a także Izrael. Projekt Polin i zarządzana przez Żydów strefa buforowa między Rosją i Niemcami uzyskałyby niezbędne finansowanie. Ironicznym elementem rosyjskiej wojny hybrydowej jest dążenie do tego, aby jej wrogowie sami finansowali swoje zniszczenie. Rosjanie, jak wiadomo, są dobrymi szachistami.

Istnieją także przesłanki aby podejrzewać, że na Bliskim Wschodzie Izrael pełni rolę zarzewia konfliktu między Stanami Zjednoczonymi i państwami islamskimi, podczas gdy Rosja odgrywa  tam rolę przyjaciela Arabów (np. w Syrii, w Iranie, itd.). To Izrael, organizacje żydowskie i politycy pochodzenia żydowskiego najbardziej popierali wykorzystanie 9/11 do rozpoczęcia agresywnych i kryminalnych wojen na Bliskim Wschodzie – wojen opartych na steku kłamstw i operacjach false flag. Wygląda na to, że wygrywa na tym Rosja.

Dwa podobne schematy to już więcej niż jeden i można się pokusić o sugestię, że widzimy tu jakiś konsekwentny wzór, raczej niż przypadek. Należy też dodać rolę, jaką Rosja odegrała w zaludnieniu Izraela w latach powojennych i przedziwne zmiany w konfiguracji sojuszy politycznych w latach 1950-tych i 1960-tych, kiedy Rosja, która wcześniej wspierała Izrael, nagle zaczęła wspierać państwa arabskie, natomiast Stany Zjednoczone z przeciwnika stały się najbliższym sojusznikiem Izraela.

Z opisanej wyżej sytuacji, moim zdaniem, największe korzyści wyciąga Rosja i Izrael, a nie Stany Zjednoczone – przynajmniej na razie. Trump, którego kampania wyborcza wskazywała na to, że zdawał on sobie sprawę z tego niebezpieczeństwa, jest od początku atakowany przez amerykańską lewicę, czyli siły polityczne pozostające pod ogromnym wpływem Izraela. Rosja natomiast podwyższa temperaturę w najlepszym momencie – zarówno w USA, jak i w Polsce zbliżają się wybory prezydenckie.

Wszystko wskazuje na to, że dyrygentem tej orkiestry jest Rosja, a nie USA. Dzieje się to przy głośnej współpracy Izraela i cichym wsparciu Unii Europejskiej oraz Chin, co – moim zdaniem – zakłóca równowagę polityczną na niekorzyść obecnego rządu w Waszyngtonie oraz rządu w Warszawie i na niekorzyść polityki PiS-u. Obecna wojna hybrydowa  toczy się nie tylko o kontrolę nad rezerwami surowców energetycznych i o kontrolę nad korytarzami rurociągowymi. Toczy się ona o przyszłość, o nowy porządek świata w szerokim tego pojęcia znaczeniu. Globalizacja, niszczenie kultur narodowych i eksport rewolucji, a także nowa narracja historyczna to spójne elementy działań niszczących dotychczasowe państwa rozwinięte i państwa narodowe, które muszą zejść z piedestału historii, aby umożliwić nadchodzące zmiany. W tym schemacie eksport rewolucji jest wyłącznie narzędziem, a nie celem samym w sobie. Na przykład, rosyjskie media od początku popularyzują protesty Żółtych Kamizelek i inne podobne konflikty w Europie.

Taka interpretacja wyjaśnia jeszcze jedną, dotąd niezrozumiałą, zagadkę na scenie polskiej, a mianowicie polityczny sojusz środowiska byłych prl-owskich służb z pro-niemiecką Koalicją i żydowską michnikowszczyzną o bolszewickich korzeniach. Moim zdaniem, eksponowanie i popularyzowanie przez to środowisko ruchu LGBT, polityków takich jak Biedroń i akcji pro-aborcyjnych służy temu, aby osłabić tradycyjną lewicę, której rola w kształtowaniu sceny politycznej już się kończy. Dziś – (znów moim zdaniem) – Rosja popiera eksport rewolucji w sposób zakamuflowany, promując na zachodzie drapieżny kapitalizm i niszcząc ochronną rolę państwa. Rosja wie, że spuszczonej ze smyczy chciwosci kapitalistów nie da się zatrzymać, a to doprowadzi do nastrojów społecznych sprzyjających oddolnej rewolucji. Widoczna jest także w środowisku byłych prl-owskich służb mobilizacja bojówek, które podróżują po Polsce i przygotowują społeczeństwo do „oddolnej” rewolucji.

Wojna hybrydowa wymaga, aby siły, sojusze i inicjatywy wyglądały na coś innego niż rzeczywisty stan rzeczy. Najlepiej jak wyglądają na coś odwrotnego.  Chodzi tu oczywiście o zmylenie przeciwnika, o uśpienie jego czujności, o element zaskoczenia, o wypuszczenie przeciwnika w maliny. Amerykanie mają takie powiedzonko: “Things are seldom as they seem. Skim milk masquerades as cream.” Po polsku znaczy to: „Rzeczy rzadko są tym, czym wydają się być. Odtłuszczone mleko często udaje śmietanę”.

Na obecnym etapie analizowania polskiej konfiguracji politycznej skupiam uwagę na Konfederacji oraz na związanych z nią mediach i publicystach. Podobają mi się ich deklaracje dotyczące suwerennosci Polski oraz ochrony i promowania tradycyjnych polskich wartości kulturowych. Jest to spory lep, natomist znajduję również w działaniu tego środowiska większe i mniejsze „plusy ujemne”.

  • Po pierwsze, niewiarygodna zdolność do mobilizacji dużych tłumów ludzi z terenu całej Polski na rozmaite rocznice, obchody i protesty. Tego nie da się zrobić bez istniejącej i sprawnie funkcjonującej sieci organizacyjnej, ludzi w terenie i sporych środków.
  • Po drugie, bezwzględna cenzura i nietolerancja na ich mediach społecznościowych oraz hermetyczne przywództwo.
  • Po trzecie – ich skrajne i niepraktyczne skrzywienie prawicowe oraz promocja drapieżnego kapitalizmu oraz ich programowa dewocja religijna, które zmniejszają ich poparcie w środowiskach inteligenckich i opiniotwórczych, apelując do mniej doświadczonego i bardziej ideowego młodego pokolenia.
  • Po czwarte, dość kontrowersyjne rozdmuchiwanie sprawy roszczeń żydowskich w kontekście stosunków polsko-amerykańskich.
  • Po piąte, oswajanie Polaków z myślą, że , w obliczu Uchwały 447 i poparcia amerykańskiego, nic się w sprawie roszczeń żydowskich nie da zrobić – (ta linię kontynuował Stanisław Michalkiewicz aż do czasu gdy mu to publicznie wypomniałem).
  • Po szóste, wysoki koszt związanych z nimi mediów  – sprzęt, lokale, etatowi ludzie, wsparcie programowe, logistyczne i techniczne, wydawnictwa książkowe. Znam życie i Polskę na tyle, że wiem, iż media związane z Konfederacją nie są w stanie wygenerować od słuchaczy dobrowolnych dotacji wystarczających na taką działalność oraz na działalność związanych z nimi organizacji. Być może ktoś lub coś kryje się za tymi dotacjami – tego nie wiem na pewno, ale przypuszczam, że tak jest, bo jednak działają.
  • Po siódme, promocja prawyborów i systemu elektorskiego, który jest bardzo krytykowany w Stanach Zjednoczonych bo pozwala na gry wyborcze, zamiast dać zwycięstwo kandydatowi, który uzyskał największą ilość głosów.
  • Po ósme, znakomite, jednolite przygotowanie głównych działaczy politycznych i społecznych oraz głównych osobistości medialnych tworzących i wspierających Konfederację. Sprawiają oni wrażenie jakby wszyscy chodzili do tej samej klasy i odbyli te same kursy.
  • Po dziewiąte, moje nieodparte wrażenie, że wśród głównych polityków, działaczy, publicystów i postaci medialnych związanych z Konfederacją przeważają członkowie jednej mniejszości etnicznej, tej samej, która zdominowała wiele innych organizacji politycznych i medialnych w Polsce.
  • Po dziesiąte – podejrzana bezkarność niektórych działaczy i publicystów, którym jak dotąd uchodzi na sucho bardzo ostra i publiczna anty-żydowska retoryka.

Pytań jest wiele, ale są to tylko pytania. Nie powinny one wzbudzać podejrzeń i atmosfery sensacji, ale powinny obudzić czujność we wszystkich, którzy angażują się dziś bezkrytycznie po stronie Konfederacji. Zbyt często w naszej historii „kupowaliśmy kota w worku” i „byliśmy mądrzy po szkodzie”, aby było nas stać na kontynuację graniczącej z naiwnością łatwowierności. Niech i oni wiedzą, że uważnie analizujemy ich posunięcia. To im nie zaszkodzi, a nam tylko może pomóc.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.