Cenzura „po prawicy”. Czyżby jeszcze jedni przebierańcy pozujący na patriotów?

Mój kot Gilbert mawiał: „Jak umiesz czekać cierpliwie, to w końcu jakaś mysz do Ciebie podejdzie i da się złapać”. I miał rację. Obserwacja obecnej „prawicowej opozycji” przynosi efekty. Chyba im puszczają nerwy i zaczynają opadać maski.

Moi czytelnicy wiedzą, że od pewnego czasu ostro polemizuję ze skrajnym odchyleniem prawicowym naszej konserwatywnej opozycji. Z tego powodu Konfederacja zablokowała mnie na swoim profilu Facebooka, a ich niektóre kanały YouTube stosują wobec mnie tzw. shadow banning. Dzięki temu dowiedziałem się, że ich deklaracje, jakoby walczą oni o wolność słowa, demokrację i interes narodu polskiego, są trochę „na wyrost”.

Dziś rano zdarzyło się to znów, tym razem na kanale YouTube „Niezależny Lublin„, gdzie umieściłem ten komentarz pod pro-pisowskim wywiadem z dr Ewą Kurek. Choć była 4:00 rano czasu polskiego, mój komentarz zniknął w ciągu dwóch minut, po czym znikał jeszcze kilkakrotnie, po moich powtórnych próbach jego umieszczenia. Przy tym stosowana jest metoda „shadow banning”, to znaczy, ja widzę mój komentarz, gdy jestem zalogowany do YT, ale nikt inny go nie widzi. Natomiast nie widzę mojego komentarza, kiedy się wyloguję, choć nadal widzę komentarze innych czytelników. To taka „zza węgła”, oszukańcza i tchórzliwa metoda cenzury, która sprawia, że jej nie podejrzewasz i myślisz, że wszystko jest w porządku, podczas gdy tak naprawdę nie jest.

Pozwoliłem sobie w moim komentarzu na mówienie o pochodzeniu etnicznym wprost, bo nie widzę nic niewłaściwego w tym, że ktoś mnie nazywa „Polakiem”, a Chińczyka „Chińczykiem”, lub Araba „Arabem”. Natomiast użyte przeze mnie argumenty były argumentami merytorycznymi oraz opartymi na powszechnie i od dawna znanych faktach. Nie powinny więc obrażać publicystów i polityków, którzy zapewniają, że są jedynym ugrupowaniem politycznym używającym argumentów merytorycznych. Jak widać, czasami takie zapewnienia są bajkami dla naiwnych dzieci i łatwowiernych „fanów”.

Dzielę się z Wami tą wiadomością ze smutkiem, ponieważ przez długi czas miałem nadzieję, że Konfederacja oraz rozmaite  „niezależne” i „patriotyczne” media wyrosną na siłę polityczną, którą warto będzie prawdziwym Polakom popierać. Przekonuję się coraz bardziej, że się myliłem. Dlatego apeluję do tzw. „prawicowych” i „niezależnych” mediów o uczciwość wobec czytelników. Tracenie poparcia w tak prymitywny sposób nie jest rzeczą mądrą, bo ukryć stosowanej przez Was cenzury się po prostu nie da.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.