Dlaczego bronimy się przed propagandą, sugestiami i manipulacją?

W poczuciu własnej godności i prywatności, często bronimy się przed propagandą, sugestiami i manipulacją opinii publicznej. Na przykład, nie chcemy aby ktoś nam „podpowiadał” na kogo warto głosować, a na kogo głosować nie należy – nawet gdy takie sugestie poparte są racjonalnymi argumentami. Odrzucając opinie innych ujawniamy wiarę, że to my sami „wiemy wszystko najlepiej”.

Ale wróćmy do propagandy. Robią to politycy, robią to media, robią to nauczyciele i księża, robią to niemal wszyscy w mediach społecznościowych, wprost lub w sposób zawoalowany. Można na to różnie patrzeć – albo próbują wpłynąć na nasze przekonania i nasze decyzje, albo po prostu dzielą się z nami swoją wiedzą, swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami. Albo przemyśleniami innych osób, które uważają za autorytety merytoryczne lub moralne. W gruncie rzeczy na tym polega demokracja, żeby ludzie przed wyborami mogli porozumiewać się „poziomo” i wymieniać się swoimi opiniami. Alternatywą jest świat, w którym jedynym nośnikiem informacji jest odgórna propaganda – media rządowe i te, które reprezentują potężne grupy interesów lub obce siły.

Przy tym, znajomość strategii i argumentów naszych przeciwników jest w debacie politycznej i w politycznych decyzjach co najmniej tak ważna jak znajomość naszych własnych racji. Dlaczego? Bo to, co mój wróg chce mi „zasiać w głowie” często wskazuje na jego ukryte cele. Moja babcia mówiła, „musisz znać języki swoich wrogów lepiej niż języki swoich przyjaciół”.

Zgadzam się, że wielu ludzi uważa siebie za najmądrzejszych. To jest zupełnie naturalne, bo nie rozumieją i nie postrzegają tego do czego umysłowo nie dorośli – tak jak skoczek nie może przeskoczyć poprzeczki, która jest dla niego za wysoko, choć inni dają radę. Ludzie „ogarniają” tylko to, co funkcjonuje na ich poziomie lub jest od nich głupsze. A ludzie, wbrew lewackiej propagandzie, nie są sobie równi – jedni są wysocy, drudzy niscy, jedni grubi inni chudzi, jedni pracowici, drudzy leniwi, jedni bardziej doświadczeni, inni mniej, jedni inteligentni i zdolni, drudzy prymitywni i jałowi, jedni mądrzy, inni głupi lub naiwni. Wbrew pozorom nie zależy to od formalnego wykształcenia lub uzyskanego statusu społecznego. Do tego dochodzi fakt podziału i skłócenia społeczeństwa. Wiele osób zamknęło się na obiektywizm i przestało myśleć, ponieważ okopali się na trwałe w swoich politycznych obozach i tak „skostnieli”. Ci na konkurencyjne poglądy reagują wyłącznie emocjonalnie. Lub agenturalnie. Samo życie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka, Kultura. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.