Proces suwalski 17 maja 2018 – wystąpienie oskarżyciela publicznego – cz. 2

Oskarżyciel publiczny Jarosław Golubek

Poniżej główne tezy mowy oskarżyciela publicznego z dnia 17 maja 2018 roku – z komentarzami:

Golubek: „Przykład co powinno się stać gdy ktoś zaczyna przeszkadzać mieliśmy podczas ostatniej rozprawy, gdy jedna z obserwujących osób została usunięta z sali po zakłóceniu rozprawy.” /…/ „Nikt nie wnikał jaki charakter miały wypowiedzi tej osoby, polityczny czy niepolityczny. Wystarczyło, że jej wypowiedź zakłóciła porządek rozprawy.” /…/ „Sytuacja w archiwum była podobna do tej sytuacji i nikt nie protestował przeciwko wydaleniu tej osoby z sali. Nikt nie krzyczał, że to jest sprawa polityczna itd. Do tego się sprawa sprowadza.”

Komentarz: Jest ogromna różnica między tymi dwoma „sytuacjami” i dlatego są one nieporównywalne. Osoba. która zakłóciła poprzednią rozprawę nie protestowała przeciwko wykroczeniu popełnionemu przez sąd, bo sąd żadnego wykroczenia się nie dopuścił. Natomiast politycy w archiwum popełnili wykroczenie z Art. 494. § 1. Kodeksu Wyborczego i przeciwko temu zaprotestowali obwinieni. Dlatego w przypadku osoby, która zakłóciła poprzednią rozprawę nie było okoliczności łagodzących, uzasadniających i usprawiedliwiających jej zachowanie. Takie okoliczności łagodzące istniały w przypadku protestu obwinionych przeciwko łamaniu prawa przez polityków.

Golubek: „Prawo wykroczeń zawiera ustawowe kontratypy, na przykład zgoda pokrzywdzonego. Czy w tym przypadku doszło do zgody pokrzywdzonych żeby działali obwinieni? Nie. Nikt zgody nie wyraził, nie doszło do wyrażenia zgody ze strony organizatorów.”

Komentarz: Wierutne kłamstwo. Materiały dowodowe wyraźnie wskazują na to, ża Anna Maria Anders sama zachęciła widownię do kierowania uwag do niej, mówiąc: „Jeśli są jakieś komentarze, to proszę do mnie, a nie żeby tam innym przeszkadzać. Tylko na końcu, nie teraz.” („Na końcu”, to znaczy po zakończeniu oficjalnych wystąpień.)
Oczywiście, w przypadku przestępstw lub wykroczeń takiej zgody nigdy nie można się spodziewać. Na przykład, przyłapany na gorącym uczynku złodziej z reguły nie wyraża zgody na to, żeby policja go aresztowała, wytoczyła mu sprawę i zamknęła go w więzieniu, a policja i sędzia go o taką zgodę nie pytają. Podobnie nie można się spodziewać, by politycy, którzy popełnili wykroczenie przeciwko Kodeksowi Wyborczemu, zgodzili się dobrowolnie na publiczny protest obywateli w tej sprawie. Z materiałów dowodowych wyraźnie wynika, że tak właśnie było i to jest sednem tej sprawy.

Golubek: „Następny kontratyp to działanie w ramach uprawnień i obowiązków – czy obwinieni mieli jakiekolwiek prawa i obowiązki do tego żeby tak się zachować? Nie! Obwinieni uzurpują sobie prawo do recenzowania różnego rodzaju zdarzeń. To prawo wynika – w ich odczuciu – z poczucia obowiązku. A więc obwinieni nie działali w ramach uprawnień.”

Komentarz: Ufff… co za kolosalna bzdura! Według Golubka, ludzie nie mają prawa protestować gdy przedstawiciele władz łamią prawo. Według Golubka prawa obywatelskie nie istnieją. Powiem więcej. Ludzie mają nie tylko prawo, ale także obywatelski obowiązek by nie dopuszczać do popełniania przestępstw lub wykroczeń przez innych, zwłaszcza przez polityków, których wybrali i którzy ich reprezentują działając w ich imieniu. Właśnie to miało miejsce w archiwum państwowym w Suwałkach. Ludzie nie potrzebują „uprawnień i obowiązków” by robić to co uważają za słuszne – wystarczy osobista uczciwość i cywilna odwaga.

Golubek: „Następnym kontratypem jest kontratyp zwyczaju. Zwyczaj występuje w prawie wykroczeń (na przykład Śmigus Dyngus, czy bicie w dzwony kościelne). Jednak w tym przypadku nie da się wyprowadzić żadnego dowodu, że istnieje zwyczaj zakłócania otwarcia wystawy. W dodatku, ta wystawa nie była kontrowersyjna, więc nie było uzasadnienia aby ją zakłócić.”

Komentarz: Nie mówimy o Śmigusie Dyngusie, ani o kościelnych dzwonach. Mówimy o obywatelskiej akcji podjętej w obronie praworządności w obliczu faktycznego przestępstwa / wykroczenia popełnionego przez polityków.
Wystawa nie była kontrowersyjna i nikt temu nie zaprzecza. Kontrowersyjne były próby wykorzystania tej wystawy w celu nielegalnej agitacji wyborczej w lokalu urzędu państwowego i za publiczne pieniądze – i to było uzasadnieniem protestu obwinionych. Istotą tej sprawy jest to, że ludzie, którzy uniemożliwili łamanie prawa znaleźli się na ławie oskarżonych, a ludzie, którzy prawo złamali nie ponoszą z tego tytułu żadnych konsekwencji. W takim obrocie sprawy bardzo konsekwentnie pomógł i nadal pomaga oskarżyciel publiczny Jarosław Golubek. Wstyd i hańba!

Golubek: „Nikt nie zabrania protestów, ale nie w tym czasie i nie w tym miejscu.”

Komentarz: Można też powiedzieć: „Nikt nie zabrania kampanii i agitacji wyborczej, ale nie w tym miejscu i nie za publiczne pieniądze.”
Poza tym, dlaczego „nie w tym czasie i nie w tym miejscu”? Gdzie to jest napisane?
Golubek nie żyłby dziś w tzw. wolnej i demokratycznej Polsce, gdyby w latach 1980-tych „Solidarność” nie strajkowała i nie protestowała, między innymi blokując ruch drogowy, co było wykroczeniem przeciwko istniejącym wtedy przepisom prawa. Łamaniem istniejącej ustawy o stanie wojennym były też protesty obywateli podczas stanu wojennego, które często prowadziły do niebezpiecznej dla zdrowia i życia obywateli eskalacji. Ludzie, którzy uczestniczyli w tych akcjach, byli wtedy represjonowani przez komunistyczną milicję, komunistycznych oskarżycieli i komunistyczne, dyspozycyjne sądy. Dziś uważamy tych ludzi za bohaterów. Czy Golubek widzi tu jakieś podobieństwo do zachowania i losu obwinionych?

Golubek: „Obwinieni nie okazali szacunku do treści tej wystawy. To jest istota Art. 51 Kodeksu Wykroczeń. Okazywanie szacunku dla wystawy nie odbywa się poprzez krzyk.”

Komentarz: Na pewno okazywanie szacunku dla wystawy nie odbywa się poprzez łamanie prawa i wykorzystywanie tej wystawy do celów nielegalnej agitacji w związku z kampanią wyborczą. W odpowiedzi na taki brak szacunku dla wystawy i dla obowiązującego prawa, okazany przez polityków, obwinieni zareagowali oburzeniem i wyrazili swój protest słownie.

Golubek: „Czy w tej sprawie występują okoliczności wymienione w Art. 15 i 16 Kodeksu Wykroczeń, a więc „stan obrony koniecznej” lub „stan wyższej konieczności”? Nie. Bo nie doszło do bezpośredniego „zamachu” ze strony organizatorów i obwinieni nie mogli reagować na bezpośrednie „zagrożenie zamachem”.

Komentarz: Argumenty Golubka powinny być obiektywne, czyli powinny działać jednakowo w obie strony. Wspomniany przez niego osobnik, który podczas poprzedniej rozprawy „zakłócił porządek i został usunięty z sali” też nie stanowił „zagrożenia” porównywalnego z „zamachem”, które wymagałoby „obrony koniecznej” lub uzasadniałoby „stan wyższej konieczności”. A jednak sąd zareagował i usunął go z sali.
Podobnie zareagowali obwinieni.

Golubek: „Wystąpienie pana Skubiszewskiego wywołało awanturę i wywoływanie rzeczy zupełnie zbędnych.”

Komentarz: Demokracja, praworządność i prawa obywatelskie są widocznie dla Golubka „rzeczami zbędnymi”. Przypomina mi to czasy stalinowskie lub lata 1930-te w Trzeciej Rzeszy.

Golubek: „Dochodziło do przepychania, dochodziło do gróźb.”

Komentarz: O, naprawdę? Pan oskarżyciel o tym wie i nie zareagował? Przecież członkowie KOD-u nie używali gróźb, groźby były zastosowane pod ich adresem przez inne obecne tam osoby. Gdzie jest dochodzenie i gdzie jest oskarżenie przeciwko tym osobom?

Golubek: „Gdyby istotą zdarzenia było to, że pan Skubiszewski zwrócił na coś uwagę, to zapewne nie byłoby sprawy. Ale to co zaczął pan Skubiszewski przerodziło się w jedną wielką awanturę, która trwała wiele minut.”

Komentarz: To dlaczego pan Skubiszewski, który nie odpowiada za działania innych osób, tylko za swoje własne, jest dziś obwiniony, a inne osoby, które „przerodziły jego uwagi w jedną wielką awanturę” nie są obwinione? Poza tym, w tej awanturze brali czynny udział pan Zieliński i pani Anders, którzy nadal nie są przez oskarżyciela obwinieni.

Golubek: „Nikt nie udowodnił, że doszło do złamania prawa przez pana Błaszczaka, czy pana Zielińskiego, czy panią Annę Marię Anders.”

Komentarz: Z tego wynika, że Golubek nie zapoznał się z materiałami dowodowymi w tej sprawie, gdzie istnieją bezsprzeczne dowody (w postaci materiału wideo), wyraźnie i jednoznacznie wskazujące na to, że Błaszczak i Anders prowadzili agitację wyborczą, a Zieliński był organizatorem tej agitacji w nielegalnym miejscu i za nielegalne publiczne pieniądze.
Dowody są, więc gdzie jest dochodzenie policji i oskarżenie publicznego oskarżyciela, który w takim przypadku ma obowiązek „we własnym imieniu wnieść oskarżenie (obwinienie) w sparawach o czyny zabronione”?

Golubek: „Dobrze jest mówić, że była agitacja wyborcza bez dowodu, że była to agitacja wyborcza. Sześciu zawodowych prawników i nikt w tej sprawie nie złożył zawiadomienia. Nikt nie stwierdził, że doszło do złamania Kodeksu Wyborczego. Gdyby doszło do złamania Kodeksu Wyborczego mielibyśmy zupełnie inną sprawę. Sąd stwierdziłby ‚Doszło do złamania Kodeksu Wyborczego, wobec tego są niewinni bo działali w stanie wyższej konieczności’. A do tego nie doszło.”

Komentarz: Dobrze wiedzieć. Chyba się Golubkowi pomyliło i zdaje mu się, że jest obrońcą. Dziękujemy za super wsparcie.

Golubek: ” Obie strony prowadziły agitację wyborczą w archiwum.”

Komentarz: Naprawdę? To dlaczego tylko jedna strona jest obwiniona? To dlaczego przed chwilą Golubek zapewniał, iż nie ma dowodów na to, że Błaszczak, Zieliński i Anders złamali prawo? Poza tym obwinieni nie złamali Prawa Wyborczego bo nie rozdawali ulotek i nie rozwieszali plakatów o tematyce wyborczej w lokalu archiwum państwowego. Jeśli to robili, to robili to na zewnątrz – gdzie mieli do tego pełne prawo.

Golubek: „Był tumult, szum, popychanie, wzajemne oskarżenia, itd, itd. Czy tak powinno wyglądać oglądanie wystawy? Być może są takie wystawy gdzie możemy się tak zachowywać. Ale na pewno nie na wystawie dotyczącej żołnierzy generała Władysława Andersa. Tak nie powinniśmy się zachowywać i dlatego wpłynęła ta sprawa i ona z polityką nie ma nic wspólnego. Chodzi o zasadę dobrych obyczajów.

Komentarz: Perełka! A więc nie chodzi tu o prawo, tylko o to, że to wydarzenie miało miejsce podczas otwarcia wystawy o armii Andersa? I Golubek twierdzi, że „ta sprawa nie , ma nic wspólnego z polityką”? Poza tym, ani policja, ani sądy nie są powołane do tego aby „uzurpować sobie” prawo ingerowania w obyczaje i kulturę narodu. To jakiś nowy wynalazek Golubka, który pokazuje, że zabrakło mu rzeczowych i uprawnionych argumentów merytorycznych w tej sprawie.

Golubek: „To mogło wywołać niebezpieczną sytuację, istniała możliwość, że ta awantura przerodzi się w fizyczną konfrontację.” – (niedokładny cytat, ale w tym sensie)

Komentarz: Czy się przerodziła? Panie Golubek, gdyby babcia miała wąsy to by była dziadek. Co by było gdyby było jest pańską spekulacją, a nie faktem mogącym być podstawą działań prawnych. Nie karze się ludzi na podstawie spekulacji, przypuszczeń i domysłów. Karze się na podstawie dowodów, a te wymagają faktów.

Golubek: „Czy obyczajnym wybrykiem jest krzyczenie ‚Hańba!’ na wystawie? Nie!”

Komentarz: Nie rozumiem. A więc wszystko jest w porządku, tak? (Chyba kłopoty z logiką i językiem.)

Golubek: „‚Sprawa polityczna’ nie jest terminem prawniczym. To, że ktoś jest posłem, czy ktoś jest przedstawicielem takiej organizacji czy innej nie oznacza, że powinien być traktowany inaczej. Sprawa się sprowadza do równości wobec prawa.”

Komentarz: No właśnie. To gdzie są oskarżenia (obwinienia) przeciwko Błaszczakowi, Anders i Zielińskiemu? Dowody istnieją i oskarżyciel je zna. Jako policjant, nie musi czekać na „zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia”, może rozpocząć postępowanie i wnieść oskarżenie (obwinienie) z własnej inicjatywy. Mało tego, jako oskarżyciel publiczny ma on obowiązek tak właśnie postąpić. Ma również obowiązek bezstronnie wziąść pod uwagę zarówno okoliczności obciążające obwinionych, jak również okoliczności łagodzące. Dlaczego tego nie robi?

Golubek: „Padło słowo ‚Hańba’. Hańba czego? Czy tego, że organizujemy tą wystawę?”

Komentarz: Po dwóch latach zajmowania się tą sprawą Golubek jeszcze nie wie, że protest obwinionych dotyczył agitacji wyborczej w związku z wyborami, a nie wystawy o armii Andersa? Nikt nie przerywał, gdy wystąpienia organizatorów i gości dotyczyły armii Andersa. Przerwano i uniemożliwiono nielegalną próbę agitacji wyborczej pod pozorem i pod płaszczykiem wystawy o armii ojca kandydatki – w przeddzień ciszy wyborczej. Mój kot rozumie, że właśnie to „jest istotą tej sprawy”. A Golubek swoje, taki odporny… Albo udaje, albo … naprawdę nie rozumie. W obu tych przypadkach nie popieram jego stanowiska i jego postawy.

Golubek: „Obwinieni przyjechali w celu zakłócenia otwarcia wystawy.”

Komentarz: Intencje i fakty to dwie różne rzeczy. Karze się ludzi za czyny, a nie za intencje. Gdyby politycy w Archiwum nie złamali prawa, to obwinieni nie mieliby przeciwko czemu protestować i całej tej awantury by po prostu nie było. I jak, przed przybyciem na wystawę, obwinieni mieli wiedzieć, że politycy złamią prawo? To politycy, swoim nielegalnym postępowaniem, dali obwinionym pretekst i powód do protestu. To politycy są zatem odpowiedzialni za skutki swojego własnego wykroczenia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka, Praworządność i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s