Policja użyła gazów łzawiących podczas demonstracji obywateli przeciwko reformie Sądu Najwyższego

W czwartek policja użyła gazów łzawiących podczas demonstracji obywateli przed pałacem prezydenckim, gdzie obywatele protestowali przeciwko reformie sądownictwa pozwalającej partii rządzącej na mianowanie przewodniczącego Sądu Najwyższego. Pojawia się zatem pytanie: „Kto ma rację i co z tego wynika?”

Osobiście nie wierzę w pełną demokrację, ponieważ większość uprawnionych do głosowania obywateli, (nie tylko w Polsce), do demokracji nie dorosła. Poziom świadomości i dyskusji politycznej na ulicy i w mediach jest żenująco niski. Mając możliwość wyboru, większość obywateli wybrałaby maksymalnie zwiększoną konsumpcję dziś i teraz, bez względu na negatywny wpływ jaki taka decyzja miałaby na środowisko naturalne, gospodarkę kraju oraz poziom życia naszych dzieci i wnuków w przyszłości. Niedawno oglądałem wideo z przemówienia jakiegoś przywódcy rolników, który z Roleksem na ręku narzekał jaki jest biedny z powodu niskich cen skupu jego produktów rolnych. Demokracja to nie tylko prawa, to także odpowiedzialność. Statystycznie, jako całe społeczeństwo, jesteśmy na taką demokrację zbyt pazerni, zbyt egoistyczni i nie zawsze uczciwi wobec naszych bliźnich. Zbyt łatwo też popadamy w megalomanię, zwłaszcza popierając awanturniczą politykę rządu i kryminalne wojny, w których Polska – niestety – uczestniczy.

Popieram  natomiast zasady ustroju demokratycznego. U ich podstaw leży zasada trójpodziału władzy, której celem jest niedopuszczenie do autokratycznych rządów partii rządzącej. Taki totalitaryzm już kiedyś mieliśmy. Na jego „obaleniu” porobili kariery polityczne nasi dzisiejsi przywódcy. Jak widać, szybko o tym zapomnieli, co dowodzi, że tendencje autokratyczne nie są cechą systemu politycznego, lecz cechą ludzkiego charakteru. W przypadku Polski jest jeszcze gorzej, bo wygląda na to, że mamy tu do czynienia z celowym osłabianiem społeczeństwa i wprowadzaniem reform służących obcym interesom. To też już kiedyś mieliśmy. Skończyło się to rozbiorami Polski.

A teraz kilka uwag praktycznych: Jak widać, rząd wstąpił na drogę otwartej konfrontacji z narodem. Doświadczenia z czasów PRL-u wskazują na to, że z tej drogi nie ma odwrotu. W przypadku zaatakowania społeczeństwa przez rząd, reakcje emocjonalne są tak silne, że żadne, nawet najbardziej racjonalne, argumenty nie trafiają do przekonania pobitych ludzi. Każda przegrana konfrontacja wzmacnia ekstremalne nastroje opozycji. Tak właśnie powstała kiedyś „Solidarność”. Choć na szczeblu centralnym była ona w znacznej części sterowana z zewnątrz, miała szerokie i autentyczne poparcie obywateli na szczeblu lokalnym. Obecny rząd powinien o tym pamiętać, ale – jak widać – o tym zapomniał i zaczyna popełniać te same błędy.

Brutalność sił rządowych jest zjawiskiem niepożądanym ale jest także katalizatorem zmiany. Konfrontacja wzmacnia solidarność i opozycję społeczeństwa, co przyspiesza kryzys i zmianę ekipy rządzącej. Aby jednak nie zamienić „siekierki na kijek”, społeczeństwo musi się niezależnie zorganizować i uniknąć wyboru następnej „agentury” obcych interesów.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura, Polityka, Praworządność. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s