Na czym Mackiewicz się nie zna, choć udaje, że się zna…


(Kliknij w zdjęcie aby je powiększyć)

Tak to jest jak ludzie udają, że się znają na wszystkim. Na ogół oznacza to, że się nie znają na niczym. Brak  kompetencji w zakresie uprawnień i obowiązków nie jest najlepszą wizytówką kandydata na prezydenta miasta. A wystarczy tylko logicznie pomyśleć…

Tzw. dodatek motywacyjny nie jest przyznawany za „dobre wyniki naszych dzieci”. Motywacyjny znaczy „motywacja do pracy”, zachęta do pracy w tym zawodzie i w tym mieście – kwoty śmieszne bo w granicach 50-120 zł w Suwałkach.

Natomiast wyniki uzyskiwane przez uczniów zależą od wielu czynników. Nauczyciel i jego program są tylko jednym z nich.

Po pierwsze, od dawna wiadomo, że dzieci w dzielnicach miasta zamieszkałych przez ludzi wykształconych i bardziej zamożnych uzyskują lepsze wyniki w szkole od dzieci z dzielnic robotniczych, z rodzin biednych i mniej wykształconych. Rola rodziców i środowiska w nauczaniu dziecka jest tak samo ważna jak rola nauczyciela. To rodzice pomagają dzieciom, które nie zrozumiały nowego tematu lekcji. To rodzice sprawdzają jakie postępy robi ich dziecko, pilują by odrabiało zadania domowe, studiowało do testów i szło do szkoły przygotowane. To rodzice kształtują dziecka światopogląd i znajomość otaczającego je świata. To rodzice kupują dziecku książki oraz edukacyjne zabawki i gry. To rodzice rozwijają dziecka zainteresowania organizując wycieczki i inne edukacyjne wyprawy (np. do muzeum, do historycznych miejsc, itp.) To rodzice kontaktują się z nauczycielem i ustalają w jakim zakresie dziecko potrzebuje pomocy. Wielu rodziców to wszystko robi, podczas gdy inni nie zawracają sobie takimi bzdurami głowy, lub ich na to nie stać, lub nie mają na to czasu.

Po drugie, ze względu na różne programy nauczania nie da się porównać postępów uczniów w różnych szkołach, np. w liceum ogólnokształcącym i w zawodówce.

Po trzecie, szkoła to nie zakład przemysłowy. Dzieci to nie jakiś produkt, który musi się mieścić w określonych parametrach. Nie da się zastosować tych samych standardów i kryteriów do wszystkich uczniów, bo ludzie mają indywidualne uzdolnienia i indywidualne potrzeby. Ludzie się od siebie różnią. Szkoła to nie taśmowa produkcja jakichś maszyn.

Po czwarte, to nauczyciele sprawdzają postępy uczniów, wypisują świadectwa i wystawiają oceny. Jeśli za lepsze oceny nauczyciele otrzymają dodatkowe wynagrodzenie, to oceny się oczywiście poprawią – to przecież łatwe. Szkoła będzie wyglądała dobrze, rodzice będą zadowoleni, a pani minister zbierze oklaski i głosy wyborcze. Może właśnie o to chodzi.

Do tego aby takie porównanie zrobić potrzebne są jakieś jednolite, wspólne dla wszystkich dzieci i wszystkich szkół kryteria. Taką próbą były na Zachodzie tzw. standardowe testy. Nie zdały one egzaminu ponieważ ich wyniki były nieporównywalne (z powodów wymienionych powyżej), a także dlatego, że nauczyciele zaczęli uczyć „pod test”, a nie pod szeroko zakrojony i spójny program akademicki.

Standardowe testy są tu od dawna widziane jako narzędzie do kontrolowania nauczycieli, a nie do oceny postępów uzyskanych przez uczniów. Po reformie edukacyjnej i celowo ogłupiających zmianach w programach nauczania oraz w organizacji systemu oświaty potrzebne było jakieś narzędzie do monitorowania jak ta reforma jest wprowadzana w życie. Testy były także batem zmuszającym nauczycieli do stosowania nowych programów i metod nauczania, czego rezultatem stało się obniżenie jakości pracy nauczycieli w klasie.

Większość nauczycieli na Zachodzie wie, że to właśnie było celem reform szkolnictwa. W nowej rzeczywistości (często określanej jako tzw. nowy porządek świata) szerokie wykształcenie nie jest potrzebne. Potrzebna jest wąska specjalizacja oraz prymitywna siła robocza, którą łatwo zadowolić byle czym i którą da się łatwo manipulować. Dlatego szkoły coraz bardziej skupiają się na socjalizacji, na treningu pamięci i na umiejętnościach w zakresie różnych rzemiosł, a coraz mniej na przedmiotach akademickich, zrozumieniu i logicznym, krytycznym myśleniu. Echa takich priorytetów można również znaleźć w programie wyborczym Mackiewicza (np. kształcenie na potrzeby przedsiębiorstw).

Żyjemy dziś w czasach, w których człowiek przestał być podmiotem. Człowiek stał się przedmiotem, którego producentem jest zreformowany system oświaty.

Nowe życie w nowym zeszycie 🙂

Na marginesie, panie Mackiewicz, nie rozumiem jak pańskie postulaty wprowadzenia w szkołach nauczania dwujęzycznego oraz międzynarodowych matur mają pomóc w zatrzymaniu wykształconej młodzieży w Suwałkach. Jest jasne, że spowoduje to odpływ młodzieży z Suwałk i wyjazd wykształconej na koszt podatnika młodzieży za granicę, gdzie znając język i mając międzynarodową maturę będą mogli otrzymać dobrze płatną pracę. Osobiście podejrzewam, że ta strategia PiS-u ma związek z niezbyt patriotycznymi planami przejęcia naszej Ojczyzny przez … itd. Pozbycie sie lokalnej inteligencji zawsze towarzyszyło próbom zniewolenia Polski i Polaków.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.