O co chodzi z Przesmykiem Suwalskim?


(Kliknij w mapę aby ją powiększyć)

O Przesmyku Suwalskim pisze się i mówi w mediach coraz częściej, zwłaszcza w kontekście potencjalnego konfliktu z Rosją. Ale nie jest to jedyny powód ważności polskiej granicy z Litwą liczącej ok. 95 km długości (66 km w linii prostej). Przez tą granicę planowana jest Trasa Via Baltica oraz linia kolejowa Rail Baltica.

Zacznijmy od strategicznego znaczenia Przesmyku Suwalskiego w razie konfliktu zbrojnego NATO z Rosją. Trzeba tu powiedzieć, że jego umocnienie z punktu widzenia militarnego nie służy bezpieczeństwu Polski, a wręcz odwrotnie, naraża ten rejon na ogromne niebezpieczeństwo.

Krajom NATO chodzi o to, aby w razie konfliktu uniemożliwić Rosji i Białorusi odcięcie Litwy, Łotwy i Estonii od Europy i pozostałych krajów NATO. Rosja, oczywiście, będzie do takiego odcięcia dążyć aby uniemożliwić oderwanie Obwodu Kalingradzkiego, okrążenie Moskwy i blokadę Petersburga. To jest możliwe i stosunkowo łatwe przy użyciu wojsk stacjonujących na Białorusi oraz w Obwodzie Kaliningradzkim. Przy tak małej odległosci, rosyjskie Iskandery i inne rakiety będą w stanie pokryć cały Przesmyk Suwalski w ciągu godziny. W razie próby przebicia się tą drogą wojsk lądowych NATO, Rosja i Białoruś mogą stworzyć w tym rejonie nuklearną strefę buforową oraz strefę napromieniowaną w stopniu wystarczającym dla odparcia sił lądowych nieprzyjaciela. I dlatego właśnie wzmacnianie Przesmyku Suwalskiego w celach militarnych stwarza dla mieszkańców tego regionu ogromne niebezpieczeństwo.

Należy jeszcze dodać, że w przypadku wojny NATO z Rosją, z punktu widzenia militarnej strategii obronnej Rosja nie dokona inwazji na Polskę, bo jest to jej niepotrzebne. Rosja nie musi otwierać frontu tam gdzie wystarczy skuteczna strefa buforowa. A jeśli będzie potrzeba ataku na Europę zachodnią, to w dzisiejszych czasach załatwią to rakiety dalekiego zasięgu, lotnictwo, lotniskowce i okręty podwodne. I może jakieś wojskowe satelity. W ostateczności, inwazję lądową można przeprowadzić przez kraje skandynawskie.

Wracając do tematu Przesmyku Suwalskiego, baz amerykańskich i trasy Via Baltica, nie chodzi tu zatem o bezpieczeństwo Polski, o czym zapewniała podczas swojej kampanii wyborczej spadochroniarka brytyjsko-amerykańska Anna Maria Anders. Chodzi o przygotowania do ataku NATO na Rosję oraz o przeciwdziałanie rosyjskiej reakcji na taki atak.

Anders zapewniała nas, że bardzo jej leży na sercu bezpieczeństwo Przesmyku Suwalskiego i dlatego gorąco reklamowała rozmieszczenie amerykańskich baz wojskowych na naszych ziemiach, wzdłuż granicy z Rosją. Aby „kupić” poparcie miejscowej ludności, obiecywała wspaniałe miejsca pracy w takich bazach oraz inne cuda-niewidy. Kariery sprzątaczek i kucharek stoją otworem, a nasze córki będą zarabiać w „dularach”, może która się nawet za jakiego Dżona hajtnie. Same zyski.


Trasa E67 / S61 (Kliknij w mapę by ją powiekszyć)

I tu dochodzimy do drugiego ważnego aspektu Przesmyku Suwalskiego, który jest nam przedstawiany jako aspekt ekonomiczno-turystyczny. Chodzi o trasę Via Baltica (z Warszawy do Tallinna S61), która jest częścią trasy międzynarodowej E67 oraz o towarzyszącą jej linię kolejową Rail Baltica. Obie mają połączyć Berlin, przez Polskę, z krajami Bałtyckimi. Obie maja przebiegać przez Przesmyk Suwalski.


Trasa Rail Baltica

Tak szosa jak i linia kolejowa będą miały znaczenie ekonomiczne, pozwolą na przewóz nabałtyckich surowców na Zachód oraz na przewóz niemieckich produktów do unijnych krajów kolonialnych, Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Będą zatem służyć gospodarce niemieckiej bardziej niż gospodarce polskiej. Ale nie tylko, bo pamiętam również, że podczas tej samej kampanii wyborczej Anna Maria Anders obiecywała budowę „infrastruktury”, a zwłaszcza szosy, i lotnisk łączących Polskę z Litwą, Łotwą i Estonią.

I tu natychmiast zapaliło się u mnie czerwone, ostrzegawcze światło. Było to w tym samym czasie, gdy media zachodnie rozpisywały się o konieczności stworzenia zmotoryzowanych oddziałów szybkiego reagowania NATO, zdolnych do błyskawicznego przemieszczania się przez Kraje Bałtyckie wzdłuż ich granic z Rosją. Takie „szybkie przemieszczanie się” wymaga dobrej szosy i dobrej linii kolejowej oraz rozsianych po drodze lotnisk na potrzeby zaopatrzenia armii. I tak wszystko zaczęło się składać w jeden logiczny obraz.


Trasa Via Baltica między Warszawą i Suwałkami

Z tego wniosek prosty – wszystkie miejscowości leżące na trasie Via Baltica, zwłaszcza te bliżej Przesmyku Suwalskiego, będą w razie konfliktu zbrojnego między NATO i Rosją narażone na szczególne niebezpieczeństwo. To właśnie tą trasę Rosja będzie się starała w pierwszej kolejności zniszczyć. Z punktu widzenia militarnej taktyki obronnej, to będzie konieczne.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ekonomia, Polityka i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.