Nagonka na księdza Jankowskiego

Pół ostatniej nocy spędziłem na froncie wojny informacyjnej walcząc z bywalcami bastionu pewnego środowiska skupionego wokół fejsbukowej grupy Jestem Gorszego Sortu. Poszło o bezprecedensowe i bezpodstawne oskarżanie księdza Henryka Jankowskiego o pedofilię. Ta nagonka, (bo tak to trzeba na razie nazwać), jest prowadzona na podstawie „doniesień medialnych” oraz niepotwiedzonych oskarżeń, bez żadnych dowodów, oraz z naruszeniem zasady domniemania niewinności, która mówi:

Art. 5 Kodeksu Postępowania Karnego RP – 
§ 1. Oskarżonego uważa się za niewinnego, dopóki wina jego nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem.
§ 2. Niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

Przypomnijmy, że dochodzenie w tej sprawie prowadzone przez gdańską prokuraturę w 2004 roku nie zakończyło się wyrokiem skazujacym. Przypomnijmy także, że ks. Jankowski był odwołany z funkcji Proboszcza parafii Św. Brygidy za swoje (rzekomo) anty-Semickie wypowiedzi. Między innymi, postulował on, aby kandydat w wyborach musiał okazać się świadectwem, że jest Polakiem wywodzącym się z conajmniej trzech pokoleń polskich i nie z rodziny zdrajców ojczyzny, żeby Polska była polska – (na to istnieje precedens w Anglii, w Izraelu, w Japonii i w Szwecji). Przypomnijmy, że był on zagorzałym przeciwnikiem KOR-u oraz przeciwnikiem członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Warto też pamiętać, że ks. Jankowski zmarł w biedzie i zapomnieniu. Wszystkie te fakty są ze sobą ściśle związane.

W dodatku, nagonka ta jest prowadzona przeciwko osobie zmarłej, która nie może się bronić. Jak już widać, jej celem jest zlikwidowanie pomnika Księdza Jankowskiego oraz zmiana nazwy skweru jego imienia w Gdańsku, na którym ten pomnik stoi. Jest to dalszym oczywistym atakiem na obiekt upamiętniający solidarną walkę narodu polskiego o wolność i niepodległość. Moim zdaniem właśnie o to dziś chodzi. Polski naród i polska racja stanu są obiektem frontalnego, zmasowanego ataku od zewnątrz i od wewnątrz.


Ks. Henryk Jankowski

Z tą sprawą jestem wyjątkowo związany, bo przy Skwerze Ks. Jankowskiego (wówczas ul. Mniszki), w bloku sąsiadującym z kościołem Św. Brygidy, ukrywałem się podczas stanu wojennego u ludzi, których zorganizował ksiądz Jankowski. On też pomagał w kontaktach między ukrywającymi się działaczami „S” oraz w kontaktach z przedstawicielami Episkopatu Polski (np. z prof. Kukołowiczem). Przez kościół Św. Brygidy szły tiry z zachodnią pomocą i paczkami dla osób potrzebujacych i rodzin internowanych oraz rozprowadzanie powielaczy do drukowania „bibuły”. Po wprowadzeniu stanu wojennego, ksiądz Jankowski był również obecny w Stoczni Gdańskiej, aż do jej spacyfikowania, gdzie spowiadał i podtrzymywał na duchu strajkujących robotników. Widziałem to na własne oczy, bo też tam wtedy byłem. Później, co niedzielę odprawiał msze w intencji za Ojczyznę, po których tłum wiernych wychodził z kościoła i rozpoczynał marsz pod pomnik poległych w 1970 roku robotników Trójmiasta, co zwykle kończyło się przemarszem pod komitet wojewódzki partii komunistycznej i potyczkami z ZOMO, które trwały do późnej nocy.

Dochodzi obecnie do absurdalnych oskarżeń ks. Jankowskiego o współpracę z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa (SB). Podstawą są jakieś teczki przechowywane w IPN, według których Ks. Jankowski miał być w latach 1980-82 współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Delegat. Gdyby było to prawdą, gdyby Jankowski rzeczywiście pracował dla SB, to będąc wówczas na liście „osób poszukiwanych w trybie nadzwyczajnym do internowania”, byłbym natychmiast aresztowany. Tak się jednak nie stało i uchowałem się od 13 grudnia 1981 roku aż do drugiej amnestii z lipca 1983 roku, mimo poszukiwań krajowych wszczętych przez esbecję suwalską i centralną. Przez cały ten czas, ksiądz Jankowski wiedział gdzie i u kogo byłem. Wiedział też gdzie byli B. Borusewicz i B. Lis oraz wielu innych w naszej sytuacji.

Z moich obserwacji wynika, że ta grupa, z którą stoczyłem bitwę na forum ‚Jestem Gorszego Sortu’, jest „nakręcana” przez warszawskich post- korowców i niedobitki Starych Kiejkut. Działa pod szyldem (i prawdopodobnie patronatem) Władysława Frasyniuka, choć ten ostatni może być „figurantem” na smyczy starych kiejkutów. Jest ściśle związana z Platformą Obywatelską, .Nowoczesną i KOD-em oraz innymi przybudówkami, np. organizacją ODnowa kierowana przez Mateusza Kijowskiego. Podpiera się autorytetem Lecha Wałęsy, którego gloryfikuje i broni. Przynajmniej część tej grupy popiera żydowskie nielegalne roszczenia o odszkodowania z tytułu utraconych w wyniku II Wojny Światowej majątków. Podejrzewam, że grupa ta ma powiązania z agenturą niemiecką ponieważ jest wspierana przez tzw. „polskie media” kontrolowane przez niemieckie koncerny i te związane z tzw. michnikowszczyzną. (Tak też było w latach 1980-tych, kiedy Korowcy znajdowali się pod szczególną opieka i ochroną Radia Wolna Europa.)

Tak się składa, że ogromna większość czołowych działaczy i organizatorów tej grupy to przedstawiciele jednej mniejszości etnicznej. Na podstawie ich dotychczasowej działalności nazwijmy ich umownie „zadymiarzami”. Działalność tej grupy zasługuje na uwagę z kilku powodów.

„Zadymiarze” bardzo aktywnie popieraja pełną integrację Polski w Unii Europejskiej, czyli ostateczną utratę przez Polskę suwerenności i niezawisłości, utratę terytorium (granic państwowych) oraz utratę prawa narodu polskiego do samostanowienia. Te działania nasiliły się zwłaszcza w ostatnich miesiącach, co zbiegło się z wezwaniem Angeli Merkel, aby państwa europejskie zrzekły się swojej suwerenności na rzecz Unii. Program integracji Polski w Unii jest konsekwentną kontynuacją niemieckiego projektu „Mitteleuropa” i planu „Drang nach Osten”.

  • W tym celu „zadymiarze” walczą z anty-niemieckim i pro-amerykańskim PiS-em oraz z popierającym PiS Kościołem Katolickim.
  • W tym celu demonizują koncept nacjonalizmu i narodowego patriotyzmu.
  • W tym celu inicjują i popierają działania w kierunku niszczenia polskiej kultury narodowej oraz jej ostoi, takich jak Kościół Katolicki i tradycyjny model rodziny.
  • W tym celu popierają obecne migracje innych kultur do Europy, czyli mieszanie kultur i niszczenie narodowej identyfikacji europejskich społeczeństw.
  • W tym celu popierają demoralizację i ogłupianie społeczeństwa (reformy oświaty wprowadzane zarówno przez PO jak i PiS).
  • W tym też celu biorą aktywny udział w skłócaniu narodu polskiego i doprowadzaniu do konfliktu społecznego, który można będzie wykorzystać dla politycznych celów.

To nie są jakieś nowe idee i nowe techniki tzw. inżynierii społecznej. Były one stosowane przez niemieckiego okupanta podczas II Wojny Światowej oraz, wcześniej, przez  „Targowicę”, czyli agenurę i piąte kolumny carycy Katarzyny II przed rozbiorami Polski i podczas ich trwania.

W działaniu „zadymiarzy” uderza spora doza niekonsekwencji, która prawdopodobnie wynika z chwilowych potrzeb propagandowych. Na przykład, grupa ta podpiera się autorytetem Lecha Wałęsy, jako przeciwwagi dla autorytetu Jarosława Kaczyńskiego, a jednocześnie atakuje byłego kapelana „Solidarności” i osobistego przyjaciela Wałęsy, księdza Jankowskiego. Gdy wypomniałem to moim wczorajszym adwersarzom, któryś z nich odpowiedział, że Wałęsa to „Bolek”. I takie argumenty padają w grupie pod patronatem Władysława Frasyniuka, pupilka Wałęsy, którego ten ostatni wciągnął do Prezydium KKP i Prezydium pierwszej KK „Solidarności”, czego też byłem świadkiem.

Inną niekonsekwencją jest wrogość tej grupy wobec Rosji, mimo faktu, że podobną wrogość okazuje przeciwnik zadymiarzy, czyli PiS. Ta zbieżność w polityce zagranicznej daje się zrozumieć tylko w taki sposób, że przyjazny stosunek wobec Rosji utrundniłby zamienianie Polski przez PiS w poligon USA, ale także utrudniłby zamienianie Polski przez opozycję w prowincję Niemiec.

Dla rozhuśtania nastrojów społecznych, „zadymiarze”inicjowali ogólnopolskie akcje o różnym charakterze, próbując zorganizować i uzyskać poparcie rozmaitych grup społecznych.

  • Niewypałem w społeczeństwie o tradycjach katolickich, (mimo sporej frekwencji), okazały się czarne parasolki i wykorzystywanie sentymentów feministycznych, zwłaszcza wokół prawa do skrobanek.
  • Nieco lepiej poszło z akcją obrony niezależnych mediów, zwłaszcza tych związanych z „michnikowszczyzną” lub sponsorowanych przez niemieckie koncerny prasowe.
  • Potem przyszła kolej na Uchwałę o Policji i praworządność.
  • Podczas ostatnich wyborów samorządowych, widzieliśmy celowe akcje dywersyjne, których celem było zakłócanie zebrań z wyborcami organizowanych przez polityków i kandydatów PiS-u.
  • Grupa ta organizuje tzw. Obserwatorium Wyborcze, które w przyszłości może posłużyć do zakwestionowania wyniku wyborów i wzniecenia niepokojów społecznych.
  • Obecnie jesteśmy w fazie „Konstytucji” i obrony niezależności sądów.

Z częścią tych postulatów można się zgodzić, inne budzą pewne wątpliwości. Jak można zagorzale bronić Konstytucji (literiady, koszulki, itp) i jednocześnie popierać całkowitą integrację Polski w Unii Europejskiej, łącznie z utratą granic państwowych? Przecież Konstytucja RP wyraźnie mówi:

Art. 5  Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego

Art. 26.1  Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium.

Niezależność sądów „zadymiarze” interpretują w ramach prawodawstwa Unii Europejskiej, a nie w ramach polskiego interesu narodowego i polskiej racji stanu. Prawda, pewne posunięcia poszły za daleko (np. sprawa procesu suwalskiego, który politycznie szkodził partii PiS, ale był kontynuowany dla obrony kilku partyjnych kacyków). Dlatego sędzia Czeszkiewicz stał się bohaterem w tym procesie, choć nagrodę za to otrzymał od organizacji związanej z orientacją polityczną walczącą z PiS-em o władzę nad Polską. Nie umniejsza to jego zasługi, ale mam nadzieję, że zdaje on sobie sprawę z tego, że była to nagroda polityczna.

Jednocześnie, trzeba widzieć, że w sytuacji rozrywania Polski przez obce agentury Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny są bardzo ważnymi przyczółkami w wojnie o kontrolę nad Polską. W wyniku tej wojny Polska może stać się amerykańskim poligonem lub niemiecką prowincją,… albo może zachować swoją niepodległość i swój narodowy charakter. Dlatego wciąż zachęcam do aktywnego popierania ruchu narodowego.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.