Na ryby, na grzyby, na wagary …

Wysługuję się znów panem Michalkiewiczem „bez jego zgody i wiedzy”, ponieważ dla zachowania równowagi psychicznej i dla cennego zdrowia biorę tymczasowy urlop od polityki. Doszedłem do wniosku, że jeśli dotąd kogoś nie przekonałem, to już nie przekonam, a lato się kończy i szkoda je bez końca odkładać.

Oprócz wizyt i zabiegów lekarskich, mam zamiar odwiedzić z namiotem, kajakiem, wędką i rowerem kilka pięknych okolic, w których zakochałem się ok. 30 lat temu. Jest teraz chłodniej i mniej komarów, a zmiana pleneru i trochę fizycznej aktywności bardzo mi się przydadzą. Pewnie mnie to nie odmłodzi, ale na tęsknotę nie ma lekarstwa, a stara miłość, natura i relaks dobrze mi zrobią.

Poza tym, Polska należy do Polaków mieszkających i pracujących w kraju, a ja już ani ambicji politycznych nie mam, ani takiej kariery nie oczekuję. Za to co robię nikt mi nie płaci, więc i tu nic mnie nie trzyma na uwięzi. Czas powiedzieć rodakom: „Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Jeśli uważasz, że warto, to się obudź, a jeśli nie to śpij dalej i daj się do reszty okraść.”

Życzę powodzenia w wyborach. Będziemy się widywać, może nawet codziennie, ale nie tak aktywnie jak dotąd. Przynajmniej na razie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.