Krzysztof Karoń o Polskiej Akademii Dzieci i sztucznej inteligencji!

Komentarz: Nie jest to pierwsza tego rodzaju inicjatywa w Gdańsku. Dziewięć lat temu pisałem o inicjatywie Katrzyny Hall. Właśnie wyszukałem, że Polska Akademia Dzieci istnieje i jest promowana także we Wrocławiu. A to już nie jest przypadek. Jeszcze tylko brakuje jednej w Ełku, w Giżycku lub innym mieście po-pruskim. Podobny rozwój terytorialny był właściwością tzw. Obserwatorium Wyborczego. Proste pytanie, które może wskazać na źródło tych inicjatyw – Dlaczego te zjawiska obserwujemy na ziemiach, na których „odzyskaniu” najbardziej zależy Niemcom? Czyżby były to przygotowania do jakiegoś nowego rozbioru Polski? A jeśli tak, to czy miały już miejsce uzgodnienia na ten temat między Niemcami i Rosją? Nasilająca się w Rosji anty-polska propaganda rzuca pewne światło na taką możliwość.

Około roku 2000 pracowałem w jednej z najlepszych szkół podstawowych w kanadyjskiej prowincji Ontario, gdzie uczyłem matematyki i geografii w klasach 7 i 8 (regularnych i tzw. „gifted”, czyli utalentowanych). W tym czasie drapieżny kapitalizm agresywnie rozwijał swoją ofensywę, głównie przekupując i korumpując polityków w celu rozluźnienia przepisów i zwolnienia biznesów z podatków. W rezultacie rząd zaczął miec mniej pieniędzy i ucierpiały na tym oświata oraz służba zdrowia.

Sam byłem świadkiem rozmowy między jednym z superintendentów naszego wydziału oświaty i przedstawicielką świata biznesu, który podjął się dofinansowania szkół. W istocie, była to częściowa prywatyzacja państwowego systemu oświaty. W zamian za dofinansowanie wydział oświaty zobowiązał się do pewnych ustępstw w sprawie programów nauczania oraz do wpuszczenia do szkół zajęć prowadzonych przez różnych producentów. Takie zajęcia miały się odbywać co kilka miesięcy i trwać dwie połowy kolejnych dni szkolnych.

W mojej szkole prowadziła te zajęcia jakaś pani, która nie miała żadnego zrozumienia tematu i żadnych kwalifikacji nauczycielskich. Ta pani była przedstawicielem fabryki makaronu, a zajęcia polegały na tym, że dzieci przy pomocy kleju budowały z makaronu modele mostów. Na końcu, ta pani kładła na tych mostach ciężarki i wygrywało dziecko, którego most wytrzymał największy ciężar zanim się zawalił. Zajęcia zakończyły się kolacją z rodzicami, podczas której firma tej pani serwowała makaron, a rodzice otrzymali po paczce makaronu i reklamówki makaronu tej firmy. Zajęcia nie miały żadnej wartości edukacyjnej, nie było żadnego wprowadzenia, żadnej teorii, żadnego podsumowania, ani wniosków. Kompletna bzdura i strata czasu. Ten przykład pokazuje jak będzie wyglądała oświata w systemie zarzadzanym przez elity kapitalistyczne. Ogłupiające reformy systemu oświaty, wprowadzone w Ontario po 1997 roku szerzej opisałem w tym artykule (w języku angielskim): https://mydundasvalley.com/new-world-order-and-education/ . Artykuł był oryginalnie zamieszczony w Online Journal, a później przedrukowany w wielu publikatorach, głównie amerykańskich i europejskich. Zwracam uwagę na wybrane komentarze pod tym artykułem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura, Oświata, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.