PILNE! Rewolucja na Białorusi. Czy będzie nowy Majdan?

Zwróćmy uwagę na wiek protestujących. To widać na załączonych wideach. Młodzież, a to mówi samo za siebie. Małe doświadczenie, mała wiedza na temat historii, globalnych trendów i polityki, sporo idealizmu opartego na naiwności i łatwowierności. Pod tym względem wyglada to na sterowaną rewolucję. Na odpowiedź rządu Łukaszenki można różnie patrzeć. Autokrata i brutalny dyktator, czy patriota broniący Białorusi przed aneksją przez Rosję? Albo patriota broniący Białorusi przed agendą Covid-19 i tzw. Nowym Porządkiem Świata? Ocena postawy Łukaszenki zależy również od tego, czy jest ona oparta na informacji, czy na propagandzie. W pierwszym przypadku mielibyśmy intelektualną i racjonalną reakcję społeczeństwa, w drugim mamy emocjonalne rozhuśtanie nastrojów i Majdan. Takie rzeczy, zwłaszcza w okresie wyborów, nie dzieją się same.

Przy tej okazji, chciałbym odesłać Was do poprzedniego wpisu i wypowiedzi Grzegorza Brauna od czasu 00:22:07. Jest bardzo prawdopodobne, że Braun ma rację. „Pandemia” i tresura społeczeństwa mogą w istocie być przygotowaniem do większego globalnego bałaganu, np. wojny USA z Chinami. Obawiają się tego nie tylko „nasi”, mówią o tym także Chińczycy mieszkający w Kanadzie i mający kontakt z rodzinami w Chinach. Praktyczne wypowiedzenie wojny Chinom przez Sekretarza Stanu US Mika Pompeo oraz wojownicza postawa rządu Chin nie wróżą nic dobrego. Podczas gdy gospodarka USA bardzo poważnie zwalnia, gospodarka Chin idzie w górę, mimo „pandemii”, blokad i sankcji. Stany mają niewiele czasu na „zatrzymanie” Chin. Jesli tego nie zrobia teraz, Chiny zdobędą przewagę ekonomiczną i militarną, a za tym idzie upadek USA i zachodniego świata na rzecz Azji, Ameryki Południowej i Afryki. Gra jest zatem o dużą stawkę, (łącznie z zasobami energii na Bliskim Wschodzie), a to oznacza, że wszystkie chwyty są dozwolone i będą wykorzystane.

Jeśli tak jest, (a wiele wskazuje na to, że tak właśnie jest), trzeba powtórzyć obawy Stanisława Michałkiewicza i jego pytanie, po której stronie opowie się Rosja? Z całą pewnością Ameryka będzie chciała kupić co najmniej neutralność Rosji w takim konflikcie. Dla Rosji jest to okazją do wytargowania jak najwyższej ceny.

  • Po pierwsze, Moskwa dobrze wie, że supermocarstwo chińskie w Azji byłoby większym zagrożeniem dla Rosji niż USA obecnie. Stosunki między Rosją i Chinami nie zawsze były pokojowe, a zasoby naturalne i tereny rosyjskie są niemałą pokusą dla pekińskich strategów.
  • Po drugie, Rosji zależy na nowej granicy strefy jej wpływów w Europie. Myślę, że wschodnia Ukraina i Białoruś, a także nadzór nad państwami bałtyckimi, byłyby w takich negocjacjach osiągalne.
  • To z kolei może mieć decydujący wpływ na sytuację w tzw. Przesmyku Suwalskim. Z całą pewnością skuteczna kontrola nad tym korytarzem ekonomiczno-militarnym leży w interesie Rosji. A to oznacza poważny konflikt militarny na naszym podwórku.
  • Jeśłi Amerykanie dogadali się na ten temat z Rosjanami, to grozi nam aneksja Przesmyku Suwalskiego, a w najlepszym razie jego militarny nadzór ze strony Rosji. To oczywiście oznaczałoby również nadzór polityczny, ekonomiczny i społeczny.
  • (Rosja może również liczyć na wynegocjowanie korzystnego dla siebie podziału Arktyki i obecnych tam zasobów naturalnych na strefy ekonomiczne, ale to w mniejszym stopniu dotyczy Polski.)

Nie wiem jak na to wszystko zareaguje obecny rząd polski, ale podejrzewam, że zrobi to, co mu nakażą Amerykanie. Nie od parady ich wojska już stacjonują na naszym terytorium i, jak słychać, maja mieć tu pełną autonomię terytorialną, polityczną i militarną. Nie wiadomo czy ich rolą jest tylko zapewnienie bezpieczeństwa polskiej granicy wschodniej, czy np. zdobycie Kaliningradu, czy jeszcze coś innego. Jest jednak możliwe, że Amerykanie nakażą Warszawie podporządkowanie się nowym strefom wpływów. Po coś w końcu Pompeo do Warszawy przylatuje. Natomiast Polska nie ma ani dostatecznej siły militarnej, ani potencjału gospodarczego, aby takiej „propozycji” się przeciwstawić.

To oczywiście „obraz czarny”, czarna wizja przyszłości. Niewiele lepsza byłaby wojna naszych paradowych żołnierzyków z Rosją, a jeszcze gorszy byłby konflikt militarny pomiędzy USA i Rosją na naszym terytorium. Trzeba jednak na taką możliwość być przygotowanym – tak miasto jak i jego mieszkańcy. Na wszelki wypadek, trzeba już planować co zrobić w razie jakiejś zawieruchy. Każdy ma gdzieś dalej jakąś rodzinę lub znajomych, a miasto powinny opracować plany zaopatrzenia rynku, transportu, komunikacji, wody, energii i ciepła w razie takiej sytuacji. Czekać z założonymi rękami byłoby niezbyt rozsądnie. Miejmy nadzieję na najlepsze, ale bądźmy przygotowani na najgorsze. Nie zawadzi, a może się przydać.


Na podobny temat:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Białoruś, Polityka, Rewolucja, Wybory. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.