Świat w punkcie krytycznym – cz. 2

Covid i tzw. „szczepionki”

Na ten temat pisałem wiele na łamach tego blogu i jeszcze więcej na łamach blogu kanadyjskiego MyDundasValley.com , więc ograniczę się tu jedynie do głównych punktów. Tzw. „pandemia” była zjawiskiem podejrzanym od samego poczatku. Już od 2009 roku planowano wielkie wydarzenie, które miało posłużyć jako katalizator pozwalający światowym elitom na wprowadzenie Nowego Porządku Świata i jednego rządu światowego. Dowody na to znajdujemy w dokumentach Fundacji Rockefellerów oraz w patentach sekwencji genetycznych użytych później w celu uzbrojenia w laboratoriach wirusa SARS-Cov-2 i w tzw. „szczepionkach” mRNA.

Specyficzne modelowanie pandemii oraz symulacje odpowiedzi władz i biznesów przeprowadzano i trenowano przed pojawieniem się i ogłoszeniem przez WHO tzw. „pandemii” Covid-19. Jednym z przykładów była symulacja Event 201, która miała miejsce w Nowym Jorku w październiku 2019 roku.

Dane statystyczne wyraźnie wskazały, że do jesieni 2020 roku ilość zgonów ogółem nie przekroczyła poziomu za ten sam okres czasu z lat poprzednich. Ilość zgonów zaczęła się zwiększać dopiero po rozpoczęciu masowej akcji szczepionkowej w grudniu 2020 roku. Wirus istniał i był dla starszych osób groźny, ale jego śmiertelność, aż do czasu masowego wyszczepienia populacji, nie przekraczała śmiertelności grypy.

Aby stworzyć bazę „danych” wspierających oficjalną narrację o groźnej „pandemii”, posłużono się testem RT-PCR i później, innymi testami. Testy PCR były wykonywane nieprawidłowo, z nadmierną ilością cykli wzmacniających (Ct) co powodowało ogromną ilość fałszywych wyników pozytywnych. Test ten, według twórcy technologii PCR, laureata nagrody Nobla w 1992 roku Kary Mullisa, nie nadawał się do celów diagnostycznych, ponieważ nie odzróżniał „martwych” fragmentów genetycznych pozostałych po dawnych infekcjach koronawirusami od kompletnych i zdolnych do replikacji „żywych” wirusów. Podobne pouczenie znajdowało się również na opakowaniach tych testów.

Osoby, u których stwierdzono pozytywny wynik testu PCR kierowano do tzw. szpitali covidowych, co stwarzało wrażenie ich przepełnienia i dużej ilości zachorowań.

Media i politycy rozpoczęły agresywną propagandę rozpuszczając nieprawdziwe informacje, na temat przepełnionych szpitali i spowodowanego tym kryzysu w służbie zdrowia. Wstęp do szpitali był zakazany wiec trudno było te informacje weryfikować, ale sposób się zawsze znajdzie, na przykład przyjazd do szpitala karetką pogotowia w przypadku bólu serca i stanu przedzawałowego. Te same szpitale, o których lokalne gazety pisały, że były przepełnione i pracowały na pełnych obrotach, okazywały się niemal puste, a pielegniarki, jak nigdy wcześniej, nie były zajete pracą i miały czas na plotkowanie i inne przyjemności. Widziałem to na własne oczy.

Szpitale, podobnie jak lekarze i pielęgniarki, otrzymały „na czas pandemii” znaczne bonusy za leczenie pacjentów z Covidem i procesowanie zwłok ofiar Covida. Przy takiej finansowej motywacji, administracja i pracownicy szpitali oraz laboratoriów medycznych wiernie powtarzali oficjalną narrację o „potwornej pandemii”, tak aby „pandemia” trawała jak najdłużej. Każdej umierającej osobie robiono test PCR i u wielu wykrywano Covida. W rezultacie, ofiara np. wypadku motocyklowego, która nie miała żadnych objawów Covida, zostawała zaliczana do statystyk covidowych.

Wiele osób przekonano o zagrożeniu wymogiem noszenia kompletnie nieskutecznych przeciwko aerozolom maseczkek.Oficjalna narracja o pandemii i kampania propagandowa strachu, wraz ze statystykami zawyżającymi ilość przypadków zakażenia wirusem SARS-Cov-2 były potrzebne do nakłonienia jak najwiekszej ilości ludzi do przyjęcia tzw. „szczepionki” mRNA. Ludzi zmuszano do przyjęcia tej „szczepionki” jako warunku utrzymania zatrudnienia lub przyjęcia do pracy oraz jako warunku dostępu do pewnych obiektów i usług. Była to szczepionka eksperymentalna, zatwierdzona bez niezbędnych badań i testów do użycia na podstawie Emergency Use Authorization (EUA). Według obowiązującego prawa, Emergency Use Authorization może być wydane tylko wtedy, gdy nie istnieją inne, alternatywne lekarstwa pozwalające zwalczać daną chorobę. To wyjaśnia dlaczego …

… skuteczne przeciwko chorobie Covid-19 lekarstwa, takie jak Ivermectin, Hydroxychloroquine i Amantadyna zostały wycofane z rynku i zabroniono ich używania w leczeniu Covida. Lekarze, którzy te leki przepisywali i skutecznie stosowali, byli prześladowani, łącznie z utratą pracy i odebraniem uprawnień do wykonywania zawodu. Nagonka medialna przeciwko naukowcom wypowiadającym opinie inne niż oficjalna narracja, przybrała charakter przypominający najgorsze czasy represji stalinowskich.

Akcję szczepionkową prowadzono z całkowitym łamaniem kodu norymberskiego. Pacjentom przedstawiano niczym nie udowodnione korzyści, natomiast przemilczano i zatajano ryzyko i negatywne skutki uboczne tych szczepionek. Gwałcono prawo obywateli do świadomej (i poinformowanej) zgody na leczenie danym preparatem. Stosowano dyskryminację i groźby konsekwencjami oraz zachecano do szczepionek podstepnymi metodami, np. rozdawaniem wśród młodzieży i dzieci lizaków lub lodów. Ignorowano prawo rodziców do podejmowania takich decyzji za dzieci. Włączono w akcję szczepionkową dzieci, choć ryzyko poważnych powikłań i śmierci spowodowanej Covidem-19 jest w ich przypadku równe zeru. Dziś obserwujemy gwałtowny wzrost zachorowań dzieci na choroby serca (np. myocardaitis), co wcześniej było bardzo rzadkim zjawiskiem.

Tymczasem okazało się, że korzyści tych szczepionek były znikome, a ryzyko jest bardzo duże. Bardzo szybko się okazało, że szczepionki mRNA nie chronią ani przed infekcją (zarażeniem się), ani przed transmisją wirusa (zarazaniem innych osób). Tym uzasadniano kolejne szczepionki i tzw „bustery”, które także okazywały się nieskuteczne. Jednocześnie zaczęły do nas docierać informacje na temat składu tych szczepionek oraz ich skutków ubocznych zagrażajacych zdrowiu i życiu pacjentów.

Okazało się, że firmy farmaceutyczne produkujące te szczepionki ukrywały przed opinią publiczną dane na temat ich skutków ubocznych a oficjalne bazy danych, np. VAERS (Vaccine Adverse Events Reporting System) w USA i inne w Europie, potwierdzały istnienie negatywnych poszczepiennych skutków ubocznych, łącznie z poważnymi powikłaniami, niejednokrotnie kończącymi się śmiercią pacjentów.

Poważne badania naukowe i dane kliniczne zaczęły potwierdzać zjawisko „immune imprinting„, które u pacjentów przyjmujących wielokrotnie szczepionkę mRNA skutkuje zniszczeniem systemu immunologicznego i obniżeniem naturalnej odporności na tą i inne choroby. To samo zjawisko jest przyczyną zwiększonej ilości zachorowań na inne choroby oraz na raka u pacjentów, których rozwój takich chorób lub rozwój rakowych komórek był dotąd kontrolowany i tłumiony przez ich system immunologiczny.

Odkryto, że szczepionka mRNA nie pozostaje w miejscu gdzie ją wstrzyknięto (jak w przypadku tradycyjnych szczepionek), natomiast rozpływa się z krwią i w układzie limfatycznym do wszystkich organów i tkanek naszego ciała, łącznie z mózgiem. Następnie instaluje w naszych komórkach genetyczną instrukcję, zmuszając nasze komórki do produkcji toksycznego białka kolczastego wirusa SARS-Cov-2. W odpowiedzi na to nasz układ immunologiczny atakuje nasze własne komórki i tkanki próbując zniszczyć źródło obcego i toksycznego białka kolczastego. Stąd u osób zaszczepionych pojawia się zjawisko zakrzepicy oraz różne zapalenia mięśnia sercowego i krwawienie innych organów. Szczególnie groźne są ubytki i krwawienie komórek wyścielających nasze naczynia krwionośne, co powoduje zakrzepy, blokady i zawały serca oraz udary mózgu.

Wykryto i potwierdzono, że wielokrotne przyjęcie tej szczepionki prowadzi do nadwrażliwości naszego układu immunologicznego, który reaguje tzw. burzą cytokinową i atakiem naszego układu immunologicznego na nasze własne komórki, tkanki i organy w przypadku przyszłego zakażenia tym samym lub podobnym wirusem.

Fakt, że szczepionki są nieskuteczne lub są tylko częściowo skuteczne, powoduje, że wirus pozostaje aktywny i zdolny do replikacji mimo nałożonego na niego przez „szczepionkę” ciśnienia. To ciśnienie powoduje mutację wirusa i pojawianie się nowych wariantów, które są w stanie obejść częściową blokadę stworzoną przez szczepionkę. Od pewnego czasu stało się jasne i zostało naukowo potwierdzone, że za pojawianie się nowych wariantów Covida odpowiedzialne są osoby zaszczepione, zwłaszcza osoby wielokrotnie zaszczepione, a nie osoby niezaszczepione, które albo mają, albo nabywają naturalną odporność po przebyciu i zwalczeniu tej choroby.

Badania statystyczne potwierdziły, że większość pacjentów hospitalizowanych z Covidem-19 to osoby zaszczepione preparatem mRNA. Fakt, w wielu środowiskach większość ludzi jest zaszczepiona, ale proporcje hospitalizowanych zaszczepionych są wyższe od proporcji zaszczepionych. Poza tym, co taka statystyka mówi o skutecznosci tych „szczepionek”?

Potwierdzono obserwacjami klinicznymi i badaniami statystycznymi, że naturalna odporność jest znacznie mocniejsza i dłużej działa od odporności spowodowanej szczepionką mRNA. Dzieje się tak dlatego, że układ immunologiczny osoby zainfekowanej naturalnym wirusem uczy się rozpoznawać i zwalczać całego wirusa, więc nie zwiedzie go mała lokalna mutacja w jakimś małym fragmencie kodu genetycznego tego wirusa. Natomiast szczepionka uodparnia nas na tylko jeden „primer”, jeden fragment kodu genetycznego białka kolczastego tego wirusa. Mała mutacje w jakimś odosobnionym miejscu kodu i nasz układ immunologiczny tego wirusa nie rozpozna, co łączy się z dłużej trwającą i bardziej ryzykowną odpowiedzią układu immunologicznego. Poza tym …

… stosowane dotąd szczepionki przeciwko Covid-19 zawierały jeden primer białka kolczastego oryginalnego wirusa z Wuhan. Ten wirus już dawno zniknął i nie jest zagrożeniem. Dopiero ostatnia szczepionka, którą przygotowano do użycia w jesieni 2022 roku, zawiera trzy różne kody białka kolczastego: oryginalny Wuhan 1, oraz dwa warianty Omicrona – BA.4 i BA.5 . Jednak i ta szczepionka będzie znacznie mniej skuteczna i krócej działajaca niż naturalna odporność spowodowana infekcją prawdziwym, całym i genetycznie kompletnym wirusem.

Wobec statystycznego faktu, że ogromna część populacji już prtzebyła tą chorobę (z symptomami lub bez) i nabrała naturalnej odporności na wirusa SARS-Cov-2, wymóg, aby wyszczepić całe społeczeństwa jest absurdalny. Świadczy on wyłącznie o tym, że prawdziwym powodem tej polityki jest coś innego niż zdrowie. Podejrzewam, że chodzi tu o depopulację oraz o ogromne zyski producentów tych „szczepionek”. Ta żyła złota nie może się tak szybko skończyć. Bill Gates raz mówi, że niezbędna jest depopulacja, że można ją osiągnąć m.in przy pomocy szczepionek, a za chwilę sponsoruje programy szczepionkowe, aby więcej ludzi przeżyło różne choroby. Nie podejrzewam go o rozdwojenie jaźni … ale coś mi tu nie pasuje. Albo jedno jest prawdą, albo drugie. Ryba, jak widać, gnije od głowy.

Na zakończenie tej wyliczanki podzielę się z Wami moim osbistym przekonaniem, wynikającym z moich obserwacji i dwuktotnego przebycia Covida. Dotąd nie przyjąłem szczepionki i ciągle żyję, mimo tego, że mam 72 lata. Po pierwsze, ten wirus istnieje ale nie jest wirusem „normalnym”, nie zachowuje się jak normalny wirus. Po drugie, wygląda na to, że tzw. „szczepionka” bedąca w rzeczywistości terapią genową, nie istnieje dla zwalczania tego wirusa. Ten wirus istnieje dla zmuszenia populacji do przyjęcia tej „szczepionki”. W jakim celu? Tego nie potrafię udowodnić, ale hipotez badawczych jest wiele. Nanotechnologia? … Cyfrowa Indentyfikacja i Kontrola nad społeczeństwem niewolników … Transhumanizm … Depopulacja .. sami wybierzcie co Wam najlepiej pasuje. Pomysłów jest wiele. Przecież nikt by nie wydał tylu pieniędzy na taką globalną akcję gdyby nie krył się za tym jakiś ważny powód.

* * *

* * *

Na podobny temat:

Reklama
Ten wpis został opublikowany w kategorii "Pandemia", SARS-Cov-2, Szczepionki, Testy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.