
Nie wiem jak inaczej nazwać to ugrupowanie, które zmienia szatki jak rękawiczki. Nie pochodzą z wyboru, trudno więc mówić o formalnym mandacie społecznym. Nie należą do żadnej konkretnej partii politycznej. Zwykli nazywać siebie rebeliantami. Raz działają jakby byli agenturą niemiecką, raz jak post-peerelowskie służby, raz jak żydowska mniejszość etniczna i izraelski przyczółek, a raz jak ruscy agenci wykonujący plan KGB, o którym mówił Juri Bezmenow. Trudno też tą grupę zakwalifikować do jakiegoś konkretnego programu politycznego, bo takiego nie mają, a swoją działalność opierają na ogólnikowych hasłach typu „wolność, równość, demokracja” i skupiają na doraźnych akcjach protestacyjnych na zasadzie „co sie nawinie”. Podejmują też próby sabotażu i dywersji porządku konstytucyjnego, choć obłudnie twierdzą, że działają w obronie Konstytucji i demokracji. Wykorzystują każdą okazję aby jeszcze bardziej skłócić polski naród oraz doprowadzić do konfliktu, kryzysu i destabilizacji państwa, a być może nawet do obcej interwencji.




