Komentarz: „Trafiony, zatopiony”. Towarzyszka Panienka wyprowadziła Grzegorza Brauna w pole. A Pan Braun, jak mały chłopczyk, na to pozwolił. Zamiast pokazać klasę i kulturę, na którą się często powołuje, pokazał, że jest twardogłowym i upartym bucem, człowiekiem niewrażliwym i zapatrzonym w siebie, który, choć nie musiał w tym miejscu i czasie, skwapliwie skorzystał z okazji, by „dokopać leżącemu” w obecności jego córki. No i ta kaznodziejska demagogia granicząca z fanatyzmem – mam nadzieję, że elektorzy oglądali ten epizod przed jutrzejszym głosowaniem.






