Demografia, środowisko naturalne, kultura i system polityczny

Ziemia

Moi drodzy. Ten artykuł jest długi lecz żeby go przedstawić w sposób przekonywujący, musiałem załączyć wszystkie jego części. Ze względu na jego wagę, proszę usilnie abyście znaleźli czas na jego przeczytanie i przemyślenie.

Ten temat jest najważniejszy dla naszej przyszłości i jednocześnie jest najczęściej unikany przez polityków. Potęgowy wzrost liczebności populacji ziemskiej w połączeniu z kurczącymi się zasobami naturalnymi, zanieczyszczeniem środowiska, uszczupleniem warstwy ozonowej, niszczeniem lasów produkujących tlen, ociepleniem klimatu oraz erozją i jałowieniem ziemi uprawnej, skłania wielu poważnych naukowców do bardzo pesymistycznych wniosków. Przewidują oni, że rodzaj ludzki wyginie na Ziemi w ciągu kilku natępnych pokoleń – (Artykuł).

Żeby temu zapobiec, należało by wprowadzić w życie bardzo niepopularne rozwiązania, a takiego zadania nigdy nie podejmą się politycy pochodzący z wyboru, którzy muszą zabiegać o popularność. Jest bardzo prawdopodobne, że stoimy dziś na krawędzi przepaści, z której uratować nas może tylko zlikwidowanie demokracji, zlikwidowanie kapitalizmu jako systemu ekonomicznego, ścisła kontrola przyrostu naturalnego, ścisła gospodarka zasobami, konieczna regulacja konsumpcji i stopy życiowej ludności, egzekwowanie dyscypliny społecznej i umożliwiający te zmiany nowy system polityczny.

Jaki system byłby w stanie takie decyzje podjąć i je wprowadzić w życie? Po pierwsze, musiałby to być system globalny. Po drugie, system ten musiałby być odporny na korupcję. Po trzecie, władza wykonawcza i ustawodawcza oraz służba sądownicza i porządkowa musiały by bezpośrednio podlegać głowie państwa i spoczywać w rękach autentycznych profesjonalnych specjalistów, a nie polityków i demagogów. Po czwarte, prywatna własność musiała by być ograniczona do rozsądnych rozmiarów zezwalających na konserwację środowiska i pozostałych zasobów materialnych.

Co do głowy państwa, to moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłby powrót do autentycznej, absolutnej monarchii wspomaganej radą złożoną z najlepszych ekspertów we wszystkich dziedzinach związanych z organizacją i zarządzaniem państwem. Aby ograniczyć możliwość infiltracji i korupcji, wszystkie nominacje do rady expertów oraz do władzy wykonawczej, ustawodawczej, sądowniczej i porządkowej były by dokonywane przez głowę państwa lub upoważnione przez głowę państwa osoby.

A oto szczegóły, według książki Dana Browna, Inferno, [ 2 ], opartej na prawdziwych danych statystycznych opublikowanych przez Światową Organizację Zdrowia ONZ:

Zamieszkująca Ziemię ludzkość miała marne początki… ale za to ogromny potencjał. Potrzebowaliśmy tysięcy lat, by osiągnąć liczebność przekraczającą miliard osobników. Trwało to od zarania cywilizacji do początków dziewiętnastego wieku. Potem jednak zupełnie niespodziewanie liczba ta uległa podwojeniu w zaledwie sto lat. Pięćdziesiąt lat później były nas już cztery miliardy. Lada moment przekroczymy granicę ośmiu miliardów. Jednego dnia rodzi się niemal ćwierć miliona dzieci. Ćwierć miliona. I tak na okrągło, dzień w dzień, bez względu na pogodę. Co roku można by zaludnić nimi kraj wielkości Niemiec. /…/

Światowa Organizacja Zdrowia ostatnio zmieniła swoje przewidywania, wyliczając, że do połowy obecnego stulecia na Ziemi będzie żyło dziewięć miliardów ludzi. Kolejne gatunki zwierząt znikają jeden po drugim. Zapotrzebowanie na surowce naturalne rośnie w zastraszającym tempie. Coraz trudniej o czystą wodę. Z biologicznego punktu widzenia nasz gatunek przekroczył dopuszczalną liczebność. A co robi w obliczu tych faktów Światowa Organizacja Zdrowia, strażnik zdrowia naszej planety? Inwestuje w nowe leki dla diabetyków, buduje kolejne banki krwi, walczy z nowotworami…

To prawda, że Światowa Organizacja Zdrowia podchodzi do problemu przeludnienia z wielką powagą. Choćby ostatnio, wydając wiele milionów dolarów, wysłaliśmy do Afryki armię lekarzy, którzy rozdawali darmowe prezerwatywy i uczyli ludzi, czym jest kontrola urodzin. Ale ich śladem maszerowała jeszcze większa armia katolickich misjonarzy, którzy przekonywali mieszkańców Czarnego Kontynentu, że kto użyje prezerwatywy, ten trafi do piekła. Afryce przybył kolejny problem: utylizacja milionów nierozpakowanych kondomów.

Wykres 1

Reakcją na ten wykres może być tylko nieme przerażenie. Oglądanie go przypomina patrzenie w światła zbliżającej się lokomotywy.

A jakie czynniki, zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia, mają największy wpływ na globalne kwestie zdrowotne? Na liście tej znalazły się między innymi: brak dostępu do czystej wody, globalne ocieplenie, zanikanie warstwy ozonowej, rabunkowa eksploatacja zasobów oceanicznych, ginące bezpowrotnie gatunki zwierząt, zwiększona koncentracja dwutlenku węgla, masowe wycinanie lasów i podnoszenie się poziomu mórz.

Wykres 2

Negatywne wskaźniki rosły wyraźnie w ciągu minionego stulecia, jednakże ostatnimi czasy te niekorzystne procesy przyśpieszyły w niewiarygodnym tempie. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat popełniliśmy masę grzechów przeciw matce naturze… Ten wykres ilustruje najprostsze powiązania. I mamy tu tylko jedną zmienną. Każda z widocznych linii odnosi się do jednego jedynego czynnika, o którym nikt nie waży się dyskutować. Mowa o globalnym przeludnieniu! Jeśli chcemy więcej czystej wody na głowę, trzeba zmniejszyć liczbę ludzi zamieszkujących Ziemię. Jeśli chcemy mniej zanieczyszczeń spalinami, należy ograniczyć liczbę kierowców. Jeśli chcemy, żeby ryby na powrót rozmnożyły się w oceanach, trzeba zmniejszyć liczbę jedzących je osób! Stoimy w obliczu zagłady rodzaju ludzkiego, a nasi przywódcy siedzą w swoich gabinetach, zastanawiając się, czy pomoże nam wykorzystanie energii słonecznej, recyklingu i silników hybrydowych. Dziura ozonowa, brak wody, skażenie środowiska… to nie zaraza, lecz symptomy. Plagą w tym wypadku jest globalne przeludnienie. Dopóki nie stawimy czoła temu wyzwaniu, będziemy niczym lekarz, który próbuje powstrzymać rozwój nowotworu, obwiązując go mocno bandażem. Gdy trafia do lekarza pacjent z gangreną, lekarz bez wahania odcina rękę albo nogę, aby ocalić mu życie. Czasami trzeba wybrać mniejsze zło.

Z powyższych rozważań widać, że przeludnienie jest jednym z największych zagrożeń dla ludzkości.

Dotknie ono każdego człowieka. Gdy zabraknie żywności, nawet ci, którzy całe życie brzydzili się kradzieżą, zaczną rabować bez skrupułów, aby wyżywić swoje rodziny. Ci, którzy nie zabijali, sięgną po broń, aby ocalić swoje potomstwo. Wszystkie grzechy śmiertelne: chciwość, nieumiarkowanie, zdrada, morderstwo i cała reszta, staną się powszechne. W miarę zmniejszania się poczucia bezpieczeństwa zaczną znikać wszelkie hamulce. Czeka nas walka o dusze.

Rozpacz i nędza. Lamenty torturowanych. Tak będzie wyglądać jutro. Nieposkromiona ludzkość jest niczym plaga, nowotwór… Nasza liczebność będzie się zwiększać z każdym pokoleniem, dopóki nie wyczerpiemy wszystkich zasobów Ziemi, dzięki którym żyliśmy w dostatku, a wtedy znikną łączące nas więzy… ujawnią się drzemiące w nas demony… będziemy walczyć na śmierć i życie, byle tylko wykarmić nas samych i nasze potomstwo. Taka będzie przyszłość.

Słynny XIX-wieczny matematyk brytyjski Thomas Malthus przepowiadał globalny kryzys wywołany przeludnieniem. Oto wyjątek z jego książki zatytułowanej Prawo ludności:

Siła wzrostu ludności jest o tyle większą od siły produkcyjnej ziemi, że przedwczesna śmierć musi w pewnej mierze w jakiś sposób dotknąć rasę ludzką. Występki ludzkie są czynnymi i skutecznymi środkami depopulacji. One jakoby wyprzedzają całą tą wielką armię, niosącą zniszczenie, i często, one kończą dzieło. Jeśli nie dopisują choroby, epidemie, zarazy i plagi posuwają się w strasznym pochodzie i sieją zniszczenie. Jeśliby zniszczenie było jeszcze niewystarczające, wówczas wkracza można i nieuchronna klęska głodu. Swym potężnym naciskiem utrzymuje w równowadze ilość ludności z ilością żywności na świecie.

Jeden z bohaterów książki Inferno, biochemik Bertrand Zobrist, jest zwolennikiem Równania Populacyjnej Apokalipsy.

Jest to matematyczne twierdzenie mówiące o tym, że ludzkość rozmnaża się w postępie geometrycznym, jednostki żyją coraz dłużej, a zasoby naturalne topnieją. Wspomniane równanie dowodzi, że nie ma innego rozwiązania jak tylko apokaliptyczny upadek obecnych społeczeństw. Zobrist stwierdził publicznie, że nasza cywilizacja nie przetrwa kolejnego stulecia… chyba że dojdzie do masowego wymierania ludzi. Choć stwierdzenie Bertranda Zobrista, mówiące, że czarna śmierć była najlepszym, co mogło spotkać Europę, wydawało się obrzydliwe, wielu historyków uważa, iż masowe wymieranie ludzi w czternastym wieku przyniosło kontynentowi wiele społeczno-ekonomicznych korzyści. Czasy sprzed plagi, zwane wczesnym średniowieczem, charakteryzowało spore przeludnienie miast, powszechnie panujący głód i kryzysy ekonomiczne. Nagłe pojawienie się czarnej śmierci, jakkolwiek straszne, skutecznie przetrzebiło ludzkość, dzięki czemu ocalonym nie groził już głód ani brak perspektyw, co jak dowodzili wspomniani uczeni, było bodźcem umożliwiającym nastanie Renesansu.

Czy jesteśmy w stanie zapobiec zagładzie rodzaju ludzkiego?

W najbliższym czasie ratowanie życia może się stać niezwykle trudnym zadaniem. Przeludnienie niesie ze sobą coś więcej niż tylko dyskomfort duchowy. Jest takie znane powiedzenie Machiavellego… „Kiedy wszystkie kraje są tak przeludnione, że ludzie nie mogą w nich wyżyć ani też przenieść się gdzie indziej… staje się konieczne oczyszczenie świata”.

Machiavelli mówi w nim o  plagach, które są naturalnym sposobem oczyszczenia świata. Znany jest związek między gęstością zaludnienia a ryzykiem kolejnej pandemii. Ale Światowa Organizacja Zdrowia nieustannie poszukuje lepszych sposobów prewencji chorób i metod ich leczenia. Jest pewna, że zdoła zapobiec wystąpieniu kolejnych pandemii. Jednak zapobieganie epidemiom to nic dobrego. Bomba zegarowa przestała już tykać. Ona właśnie wybucha. Bez zdecydowanych działań nowym Bogiem zostanie wykładnia matematyczna… A to bardzo mściwe bóstwo. Dojdzie do globalnej selekcji zarządzonej przez matkę naturę.

I wcale nie jest trudno sobie taką sytuację wyobrazić.

Weźmy za przykład kolonię alg żyjących na powierzchni płytkiego stawu, w którym jest w bród pożywienia. Pozbawione kontroli algi rozmnożą się tak szybko, że zajmą wkrótce całą powierzchnię wody, odcinając dopływ światła słonecznego do dna, gdzie do tej pory powstawały substancje, którymi się żywiły. Po wyczerpaniu zapasów składników odżywczych algi szybko obumrą i znikną bez śladu. Podobny los może też spotkać ludzkość. I to szybciej, niż nam się wydaje.

Dlaczego temat ten jest bardzo niepopularny? Dlaczego chowamy głowę w piasek mając nadzieję i udając, że ten problem nie istnieje? Jak już wspomniałem, politycy nie mogą tego tematu otwarcie poruszyć, bo zależy im na głosach swoich wyborców. Są więc, w tej najważniejszej dla naszej przyszłości sprawie, kompletnie bierni i bezużyteczni. Natomiast zwykli ludzie po prostu unikają negatywnych wiadomości.

Ludzki mózg ma prymitywny mechanizm obronny, który polega na negacji wszystkiego, co może być przyczyną większego stresu, niż bylibyśmy w stanie znieść. Nazywamy go wyparciem. Wyparcie to bardzo ważna część ludzkiego mechanizmu obronnego. Bez niego budzilibyśmy się każdego ranka przerażeni perspektywą śmierci na tysiąc sposobów. Nasz umysł blokuje te obawy, koncentrując myśli wokół problemów, z którymi możemy sobie poradzić, na przykład tego, czy zdążymy do pracy albo czy stać nas na zapłacenie podatków. Gdy zaczynają nas gnębić inne problemy egzystencjalne, odrzucamy je równie szybko, skupiając się ponownie na prostych trudach dnia codziennego.

Jaka zatem powinna być dopuszczalna liczba ludzi, jaka jest ta magiczna liczba pozwalająca ludzkości na trwanie w nieskończoność we względnym błogostanie?

Każdy biolog i statystyk wie, że ludzkość ma największe szanse na przetrwanie, jeśli jej liczebność nie przekroczy czterech miliardów.

A jest nas dziś ponad siedem i w 2050 roku będzie dziewięć…

Jakie mamy środki do dyspozycji, aby uniknąć totalnej katastrofy demograficznej?

Wiosną 1970 prezydent Nixon powołał Komisję ds. Wzrostu Ludności i Przyszłości Ameryki. Na jej przewodniczącego wyznaczył magnata finansowego Johna D. Rockefellera III. Wynikiem prac Komisji było sześćdziesiąt rekomendacji opublikowanych w 1972 roku, wśród których znalazła się propozycja legalizacji aborcji z zaleceniem finansowania jej ze środków budżetowych. Zalecano także zaopatrywanie społeczeństwa, zwłaszcza nastolatków, na masową skalę w środki antykoncepcyjne. Wiele z tych rekomendacji nie zostało jednak wprowadzonych w życie z powodu zdecydowanego sprzeciwu kościoła katolickiego.

W grudniu 1974 roku, amerykańska Rada Bezpieczeństwa Narodowego, pracująca pod kierunkiem Henrego Kissingera, opublikowała Studium na temat Bezpieczeństwa Narodowego Memorandum 200. Dokument ten wykłada szczegółową strategię, za pomocą której Stany Zjednoczone agresywnie promują kontrolę liczby ludności w krajach Trzeciego Świata w celu zapewnienia sobie niezakłóconego dostępu do surowców naturalnych tych krajów. Studium to zostało oficjalnie zaaprobowane w listopadzie 1975 roku przez prezydenta Geralda Forda. Było jednak utajnione aż do 1989 roku.

Od połowy lat 1990-tych, obserwujemy na Zachodzie wiele zmian świadczących o tym, że świadoma polityka depopulacji jest konsekwentnie wprowadzana w życie. Zmieniono programy szkół medycznych, kształcąc lekarzy, którzy nie potrafią wyleczyć przyczyn choroby, a jedynie tymczasowo zaleczają jej objawy. Obcięto budżety służby zdrowia, co zmusiło szpitale i ośrodki zdrowia do redukcji pracowników oraz do ograniczenia czasu i środków na leczenie pacjentów. Zmieniono politykę  i procedury medyczne, ograniczając opiekę nad chorymi, opiekę po-operacyjną oraz opiekę nad osobami starszymi i niepełnosprawnymi. Sprywatyzowano wiele medycznych laboratoriów, uzależniając ich usługi od kapitalistycznej tendencji do obniżenia kosztów i zwiększenia zysków. Zwiększono rolę prywatnych koncernów farmakologicznych, które nie są zainteresowane w wyleczeniu pacjentów, ale w utrzymaniu i zwiększeniu poziomu sprzedaży ich leków. Wprowadzono absurdalne i czasochłonne procedury ograniczające czas lekarzy i możliwość skutecznego leczenia pacjentów.

Wychodząc z założenia, że wzrost populacji światowej stwarza zagrożenie bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, rozpoczęto świadome działania mające na celu ograniczenie żywności oraz pomocy ekonomicznej krajom Trzeciego Świata, wymagając od nich, aby zwiększyły wysiłki w kierunku zmniejszenia ilości urodzeń i zwiększenia własnej produkcji żywności. Ograniczono pomoc oraz inwestycje na irygację i infrastrukturę, a także środki finansowe na poprawę produkcji rolnej i przemysłowej. Toleruje się ciągłe obniżanie stopy życiowej i pauperyzaję całych społeczeństw. Ignorując obowiązujące przepisy prawa międzynarodowego prowadzi się wojny domowe i lokalne agresje militarne oraz popiera się konflikty społeczne i organizacje terrorystyczne. Toleruje się i prowokuje konflikty militarne między państwami, w tym między państwami, które dysponują bronią nuklearną.

Na oddzielną wzmiankę zasługują skoordynowane wysiłki wykorzystania szczepionek oraz innych środków biologicznych i chemicznych w celu zmniejszenia zdolności reprodukcyjnych ludzi. Słyszymy często o celowych programach militarnych, których zadaniem jest wynalezienie i produkcja nowych broni biologicznych rozsiewających epidemie chorób zakaźnych i nieuleczalne wirusy. Słyszymy, że szczepionki (przeciw tężcowi) użyte na masową skalę w Kenii, zawierały środki trwale obniżające płodność. Słyszymy o potężnych instalacjach militarnych zdolnych do manipulowania klimatu nad ogromnymi obszarami ziemi (HAARP). Widzimy nad naszymi głowami militarne samoloty regularnie rozsiewające tzw. chemtrails, których żaden rząd nie chce lub nie potrafi wyjaśnić.

Wreszcie, jesteśmy świadkami zakrojonego na szeroką skalę programu niszczenia tradycyjnego modelu rodziny – (promocja środków anty-koncepcyjnych, łatwe rozwody, wojujący feminizm, aborcje, homoseksualizm i alternatywne style życia, demoralizacja i walka z kościołem katolickim, który jest przeciwny tym rozwiązaniom).

Przez wiele lat, obserwując te zjawiska, zastanawiałem się co powoduje tak nagłe, tak masowe, tak szeroko zakrojone i tak skoordynowane zmiany w polityce społecznej wielu państw, które dotąd przestrzegały i ochraniały tradycje oraz wartości kulturowe osiągnięte w drodze społecznej ewolucji. Nie mogłem zrozumieć dlaczego państwo ogranicza władzę rodzicielską i dlaczego wprowadza do programów szkolnych edukację o gejach, lezbijkach i innych orientacjach seksualnych już w klasie trzeciej. Nie mieściło mi się w głowie to, że dziś prawo chroni zachowania i postawy, które jeszcze niedawno oficjalnie uznane były za obrazę moralności publicznej. Doszedłem do wniosku, że zjawiska te są efektem celowej działalności i że są one wprowadzane w życie w sposób anty-demokratyczny, często bez wiedzy i zgody społeczeństw, których dotyczą. Na podstawie tych zmian doszedłem do wniosku, że nie istnieją tzw. teorie konspiracyjne, ale za to istnieją prawdziwe konspiracje. Zapytajcie o te fakty waszych polityków i spytajcie ich co robią aby te zjawiska wyjaśnić i im zapobiegać. Dziękuję za wytrwanie do końca tego długiego tekstu i proszę o przekazanie linku Waszym przyjaciołom i znajomym.

Na zakończenie, kilka interesujących źródeł, niestety nie znalazłem ich polsko-języcznych wersji:

up4

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s