Spotkanie z Olgierdem Łukaszewiczem


Spotkanie to odbyło się 19 listopada 2018 r. w Suwalskim Ośrodku Kultury z inicjatywy Klubu im. Tadeusza Mazowieckiego. Mój komentarz będzie kontynuowany jeśli zdołam się zmusić do wysłuchania pozostałej części tej prelekcji. Na razie wytrwałem 32 minuty. Ogólne wrażenie? Rozpoczęła się kampania dotycząca przyszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Będziemy tego mieli coraz więcej, dlatego piszę ten atrykuł.


Czekałem na tą prelekcję z ciekawością, a doczekałem się wielkiego rozczarowania. Nie będę komentował stylu, który bardziej przypomina jakieś monotonne kazanie, albo uświęcone historią zapraszanie owieczek do rzeźni. Ale tu nawet nie można powiedzieć „przerost formy nad treścią” bo i treści właściwie nie ma. Żadnych racjonalnych argumentów politycznych, ani ideologicznych, żadnych realnych wyjaśnień. Zamiast tego nawiedzona demagogia, anegdotki i dość prymitywna indoktrynacja w istocie będąca wrogą Polsce niemiecką propagandą. Podam tylko kilka przykładów:

W dodatku do już utraconych na rzecz Unii atrybutów suwerenności, Łukaszewicz zachwala taką oto wizję przyszłości Europy:

Dotychczasowa główna przyczyna rozlewu krwi – granice – zostaną zniesione na zawsze.

Czyli, już nie będzie państwa polskiego. I to ma być prelekcja pod tytułem „Niepodległość i Unia europejska”? Jaka „niepodległość”? Oto co na ten temat mówi Konstytucja RP, której tak usilnie bronią organizatorzy tej prelekcji:

Art. 5  Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego

Art. 26.1  Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium

To nie granice były przyczyną rozlewu krwi w przeszłości, tylko ich słabość i słabość Polski, oraz niemiecko – rosyjskie plany rozszerzenia ich państw na terytorium naszej Ojczyzny.  I to się właśnie znów dzieje na naszych oczach, tym razem metodami pokojowymi, przy pomocy „naszych sympatycznych działaczy społecznych”i ich „koordynatorów”, oraz „naszych celebrytów”, których nazwiska mają przyciągnąć tłumy ciekawych słuchaczy. Wszyscy oni wydają się świadomie służyć historycznym wrogom Polski – Niemcom. Do jakiego stopnia Rosja jest częścią tej konspiracji nie wiem. Należy o to zapytać przedstawicieli Starych Kiejkut, którzy ramię w ramię ze spadkobiercami KOR-u walczą dziś z polskimi patriotami. Zresztą nie po raz pierwszy.

Przejdźmy do innych przykładów demagogii Łukaszewicza, z której wynika, że …

naród, który chce być suwerenny, to „naród barbarzyński”.

Taki naród …

„wyjętym będzie spod opieki praw europejskich dopóki nie przystąpi do wiecznego przymierza”.

Dalej, Łukaszewicz twierdzi …

„Każdy naród, w której bądź części świata leży, ma prawo należeć do wiecznego przymierza w Europie i doznawać opieki jego praw”

i objawia, że …

Historia naszych zwycięstw z najeźdźcami oraz  historia walk naszych przodków o wolność i niepodległość będą młodzieży przedstawiane jako pamiątki z okresu barbarzyństwa.

Natomiast

Nie musimy się martwić, bo przecież mamy układ o przyjaźni i współpracy z Niemcami.

Chce się krzyknąć: „NIE ZE MNĄ TE SZTUCZKI, BRUNER ! Bujać to my, ale nie nas.” Widać wyraźnie, że jest to jednokierunkowa propaganda i indoktrynacja zamierzająca w kierunku pełnej integracji Polski w Unii Europejskiej, a ściślej mówiąc, politycznego i ekonomicznego podboju Polski przez Niemcy – coś nad czym Niemcy pracowali od dawna i, jak widać, nadal pracują. Docelowo, jest to częścią agendy globalizacji. Podobne wysiłki podejmowane są przez „podobne środowiska” we wszystkich państwach zachodnich, i nie tylko zachodnich. Zasięg i stopień organizacji tych wysiłków wskazuje na poważne siły i poważny kapitał u ich źródła. Tak właśnie wyglądała Targowica. Na nasze nieszczęście, mamy dziś w Polsce dwie Targowice choć może jest to tylko taki teatralny scenariusz z podziałem na role.

Z powyższych objawień Łukaszewicza wynika, że Powstanie Warszawskie było „objawem barbarzyństwa”. Wynika z nich również, że europejski status Polski zależy od przynależności do Unii Europejskiej.

Pierwszego nie będę nawet komentował, bo musiałbym być niegrzeczny. Na drugie odpowiem tak: Polska zawsze była częścią Europy nie dlatego, że należała do Unii Europejskiej, tylko dlatego, że jest położona w Europie. Tego statusu nikt nam przyznawać, ani odbierać, nie ma prawa, (a zwłaszcza „obcy”), bo on jest nasz od wieków. Tak było za czasów Mieszka I. Tak było przed osiedleniem się w Polsce diaspory żydowskiej wygnanej z innych państw europejskich. Tak było podczas tzw. odsieczy wiedeńskiej, podczas zaborów i za komuny, na długo przed powstaniem Unii Europejskiej.


Odsiecz wiedeńska – Po bitwie Jan III Sobieski wysyła wiadomość o zwycięstwie papieżowi Innocentemu XI – obraz Jana Matejki. Foto: Wikipedia/public domain. (Kliknij w obraz aby go powiększyć)

Natomiast „układ o przyjaźni i współpracy” z Niemcami już mieliśmy przed 1939 rokiem. Podobny układ z Niemcami miała również Rosja Sowiecka (Układ Ribbentrop-Mołotow) i nie uchroniło to ani nas, ani Rosji od niemieckiego Drang nach Osten i projektu Mitteleuropa, który Niemcy konsekwentnie realizują od czasu I Wojny Światowej. (Podaję tu link do angielsko-języcznego artykułu na temat Drang nach Osten bo współczesne artykuły w języku polskim są poważną próbą „zadymienia” i zakłamania historii – tak szerokie kręgi zakreśla obecnie ta konspiracja.)

W jakimś sensie wyjaśnia to dlaczego zarówno pod rządami PO jak i PiS-u mamy próby reform systemu edukacji, w obu przypadkach kierowane przez podobną etnicznie kadrę Ministerstwa Oświaty. Poważnie podważa to wiarygodność konfliktu między PO i PiS-em, a jeśli konflikt ten jest rzeczywisty, to takie wysiłki ogłupiania polskiego narodu pokazują, że jedyna różnica między etnicznie sterowanym PiS-em i etnicznie sterowanym obozem PO / .Nowoczesna / KOD polega na tym, że służą one różnym wrogom Polski.

Ale wróćmy do prelekcji Łukaszewicza:

Niemcy gwarantują pokój i dobrobyt w Europie. Niemcy są największym płatnikiem w Unii, tak?

Oczywiście, każdy kolonizator pragnie zachować i zabezpieczyć pokój w swoich koloniach, To nic nowego. A z tą rolą płatnika to też demagogia. Z unijnych funduszy na lata 2014-17 wydaliśmy 5,86 mld €. Tymczasem, jako składkę, odprowadziliśmy 16,6 mld €. TAKI BIZNES. Powtórzę to, co już tu wielokrotnie pisałem: Dodajmy do tego zlikwidowanie polskiego przemysłu konkurującego z przemysłem niemieckim (link). Polska, po 1989 roku, w wyniku pijaństw w Magdalence i zdrady Okrągłego Stołu, stała się kolonią Niemiec. Polska straciła prawie wszystkie atrybuty państwa suwerennego i niezależnego. Więcej na ten temat TUTAJ , TUTAJ i TUTAJ .

No i to przysłowiowe łapanie „muchy na lep” – oni nam dają kasę, więc musimy na ich rzecz zrezygnować z naszego państwa i z naszej narodowej kultury. Co za hucpa ! Mówić takie coś w Suwałkach, mieście i regionie o bogatych tradycjach walki o niepodległość, jest według mnie bezczelnością. ŚP Aleksander Seredyński musi się w grobie przewracać. Dziwię się tylko tym starszym panom siedzącym po obu stronach Łukaszewicza. Nie dziwię się, że Andrzej Strumiłło wykręcił się z zaproszenia. Znam go z dawnych lat (od 1967 roku) i wiem dlaczego to zrobił. Demagogia i manipulacja opinii publicznej go nie interesują, jest na to zbyt uczciwy. I potrafi rozszyfrować o co tutaj idzie gra. Za dużo w swoim życiu widział.

Następna rewelacja:

Narodowe, nacjonalne aspiracje Litwinów, Białorusinów, i Ukraińców są dobre. /…/ Ale młodzież ma to wszystko pomieszane w głowie.

Ale narodowe, nacjonalne aspiracje Polaków to „faszyzm”. Słów brakuje. wygląda na to, że Łukaszewicz ma „to wszystko” pomieszane w głowie i na dodatek próbuje nam tym pomieszaniem w głowach mieszać.

Na razie z wieloma przerwami, dosłuchałem do 32 minuty tej prelekcji i dalej słuchać nie mogę. Po prostu nie cierpię bzdur i nie interesują mnie nudne personalne anegdotki. Jak ktoś mnie próbuje przekonać, że Niemcy budują nam autostrady i przysyłają nam pieniądze bo nas kochają, bo robią to dla nas z dobrego serca, to mi się zbiera na wymioty. Nie podejrzewam, że Łukaszewicz jest osobą głupią, ale widzę, że zarówno on, jak i ci, którzy go do Suwałk zaprosili, myślą, że my Polacy i Suwalczanie jesteśmy durniami. Kończę na razie bo  mnie ponosi. Jeśli pozostało jeszcze coś godnego uwagi w tej prelekcji, będę kontynuował mój komentarz później, może jutro, a może nigdy. Szkoda na polemikę z taką prymitywną propagandą czasu.


Podczas swojej długiej kariery zawodowej Olgierd Łukaszewicz, znany celebryta polskiego teatru i środowiska żydowskiego, spędził 8 lat występując na niemiecko-języcznych scenach teatrów austriackich.  W tym czasie był również etatowym aktorem Teatru Miejskiego w Bonn. Mamy tu więc częściowe wytłumaczenie fascynacji Łukaszewicza Niemcami oraz jego braku lojalności wobec polskich dążeń narodowościowych i niepodległościowych.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.