Przypomnijny wywiad nagrany ponad trzy lata temu:
Przypomnijny wywiad nagrany ponad trzy lata temu:

Poszczególne ugrupowania i ich kandydaci mówią nam codziennie dlaczego powinniśmy na ich listy głosować. Posługują się w tym bardzo ogólnikowymi programami i płytką propagandą, ale zadanie to wykonują z imponującą energią. Każde ugrupowanie prezentuje jakieś punkty, których spora część społeczeństwa nie może zaakceptować – choć z góry o tym wiadomo. Wygląda to na celową strategię utrzymania podziałów i nie dopuszczenia do tego, aby całe społeczeństwo zjednoczyło się wokół jakiegoś jasnego, powszechnie popularnego i społecznie nośnego programu.
Dlatego właśnie teraz przyszedł czas na to, aby zebrać i udokumentować te „błędy” w kampaniach wyborczych głównych ugrupowań politycznych, to znaczy powody, dla których świadomy i odpowiedzialny obywatel nie powinien na nie oddawać głosu.
Komentarz: Dobrze, że p. Michalkiewicz zapalił to czerwone światełko. Widzę, że „naczelnik państwa” dostaje dokładny skrypt co i jak ma robić – (od kogo, nie śmiem się nawet domyslać). Nie są to jego pomysły, bo ten sam skrypt był wprowadzany w życie na Zachodzie, np. w Kanadzie, od lat 1990-tych.

Straszenie wojną jest skuteczną taktyką odstraszającą, ale jest również realnym obrazem tego, co może się stać, jeśli strony konfliktu, będące nuklearnymi mocarstwami, dopuszczą do bezpośredniej konfrontacji militarnej między sobą. Strona rosyjska bardzo się ostatnio stara przybierać w tej kwestii poważną minę i poważny ton. Dzieje się tak, w szczególności, w polsko-języcznych publikatorach rosyjskich, co może mieć dodatkową „funkcję otrzeźwiającą” w zbliżających się nad Wisłą wyborach. Jeśli tak jest, to Rosja zdecydowanie nie popiera PiS-u, czemu się zresztą wcale nie dziwię. – [L.B.]
Linki:

Zauważyłem, że ostatnio znów, do anty-polskiej propagandy rozsiewanej przez rozmaite środowiska krajowe i międzynarodowe, aktywnie dołączyli Rosjanie. Zwiększyła się liczba ich trolli w internecie i stali się oni bardziej agresywni. Podobne „zaognienie” w wojnie informacyjnej mieliśmy w 2015 roku. Można więc przypuszczać, że jesteśmy świadkami gry nacisków na opinie publiczną w związku ze zbliżającymi się wyborami. Ale czy tylko?
Na temat „styku między sektorem prywatnym i publicznym” – odsyłam do mojego komentarza w poprzednim wpisie. Michalkiewicz powiedział niedawno: „Jeżeli rozszerza się sektor publiczny, to on się rozszerza kosztem sektora prywatnego.” To prawda, ale prawdą jest też sytuacja odwrotna: „Jeżeli rozszerza się sektor prywatny, to on się rozszerza kosztem sektora publicznego”, o czym mieliśmy się okazję przekonać podczas tzw. uwłaszczenia nomenklaturowego, czyli prywatyzacji (czytaj: kradzieży) naszego wspólnego majątku. Z pustej butelki i Salomon nie naleje.