Podbój globalny – część 3: Rola organizacji pozarządowych i tzw. „społeczeństwa obywatelskiego”

Ta część w serii Podbój Globalny jest poświęcona organizacjom pozarządowym (NGO lub Non-governmental organizations) oraz koncepcji i praktyce tzw. społeczeństwa obywatelskiego (civil society).

Tradycyjnie, organizacje pozarządowe były powoływane i wspierane przez różne państwa w celu wypełniania pozytywnych zadań o zasięgu międzynarodowym. Przykładami takich organizacji są Międzynarodowy Czerwony Krzyż (Red Cross), Amnesty International, Organizacja do spraw Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), itp.

Pod koniec XX wieku pojawił się inny rodzaj organizacji pozarządowych powoływanych do życia i działających w granicach pojedyńczych, tzw. „docelowych” państw. Te organizacje, choć większość z nich jest różnymi kanałami finansowana przez zagranicznych sponsorów, zajmują się propagandą oraz ingerencją w wewnętrzne sprawy państw, w których działają. Dlatego potrzebują one jakiejś lokalnej społecznej bazy, która nadawałaby im znamiona uprawnionego statusu. Takiej bazy dostarcza im pojęcie „społeczeństwa obywatelskiego” oraz mieszczące się w ramach tego pojęcia lokalne struktury organizacyjne.

Inną odmianą organizacji pozarządowych są struktury finansowane i kierowane przez wewnętrzne grupy interesów, które usiłują w ten sposób rozgrywać batalie z polityczną konkurencją, wpływać na politykę rządu, a nawet ją przechwytywać.

Na Zachodzie opinia publiczna od dawna wie czym te organizacje są, czym się zajmują i jaką pełnią rolę, tworząc równoległe do konstytucyjnych kanały wpływu i nacisku na politykę rządów w państwach docelowych. Są to organizacje niewybieralne i dlatego nie odpowiedzialne przed wyborcami, podatnikami i społeczeństwem, które nie ma nad nimi żadnej kontroli.

W krajach docelowych takie organizacje pozarządowe i związane z nimi struktury społeczeństwa obywatelskiego służą bardziej ideologicznej dywersji oraz dzieleniu społeczeństwa i destabilizacji państwa, niż demokracji. 

W ciągu ostatnich 20 lat, wiele organizacji pozarządowych w rozmaitych krajach angażowało się aktywnie w rozdmuchiwanie konfliktów społecznych i destabilizację państw docelowych – oczywiście w interesie sił zewnętrznych. Były one motorem rewolucji (w tym także tych „kolorowych”), rebelii, przewrotów, zmiany reżimów, a nawet zmiany ideologii, systemów politycznych i sojuszy międzynarodowych. Były więc narzędziem podboju a ich działalność miała charakter dywersyjny. Wykorzystywały one w tym celu, (pod szyldem „społeczeństwa obywatelskiego”), lokalne organizacje społeczne oraz grupy „aktywistów”, których indoktrynowały oraz finansowały i którymi praktycznie sterowały. W kilku przypadkach kwestionowały one wyniki wyborów i na tej podstawie usiłowały wzniecać zadymy aby przechwycić władzę, której nie potrafiły wygrać w wyborach. Przestrzegam przed tą możliwością bo widzę w Polsce działania, które mogą być przygotowaniami do takiego właśnie scenariusza.

W Polsce ideę społeczeństwa obywatelskiego popierają obie strony obecnej wojny polsko-polskiej i każda z nich próbuje ten koncept wykorzystać dla podparcia własnych, wąsko pojętych celów. Rezultatem jest manipulacja i bezprecedensowe skłócenie narodu. I może właśnie o to chodzi.

Ciekawostką jest to, że tego rodzaju organizacji pozarządowych i społeczeństwa  obywatelskiego ani w Stanach ani w Kanadzie nie ma – i nie dlatego, że tu jest „demokracja”. Demokracji nigdzie nie ma. Jest plutokracja i manipulacja. Tego rodzaju pojęcia i struktury używane są jako koń trojański w państwach docelowych, w których rozmaite siły i grupy interesów chcą doprowadzić do zmian politycznych obchodząc naokoło wyborców i oficjalne kanały konstytucyjne. Ma to więcej wspólnego z anarchią, niż z demokracją, bo w państwie demokratycznym takie cele osiąga się przy urnach wyborczych. Do tego one są.

Jest tajemnicą poliszynela to, że wiele organizacji pozarządowych jest wykorzystywanych w celu transformacji w kierunku tzw. Nowego Porządku Świata, w szczególności procesu zwanego „globalizacją”. Jest na to wiele dowodów i dawno minął czas, kiedy próbowano ten fakt ośmieszać używając zarzutu „teorii spiskowej”. Dziś jest wyraźnie widoczne, że to nie „teoria”, tylko faktyczna konspiracja.

Unia Europejska jest etapem pośrednim w procesie globalizacji. Jakiś czas temu usiłowano i u nas wprowadzić podobną strukturę – Unię Północno-Amerykańską (North American Union – NAU), ale wobec zdecydowanego protestu tutejszych społeczeństw, projekt ten został zatrzymany (przynajmniej na razie). Podobne ponad-narodowe struktury są wprowadzane w Azji, w Oceanii i w Afryce – też jako struktury pośrednie w drodze do jednego rządu światowego.

Konflikt między zwolennikami globalizacji i zwolennikami państw narodowych leży od 20 lat u podłoża wojen, sponsorowanego terroryzmu, destabilizacji, rebelii oraz przewrotów. Ten sam konflikt między narodowcami i globalistami jest również przyczyną obecnej wojny polsko – polskiej, choć zwykli ludzie nie zdają sobie z tego sprawy bo są karmieni zastępczą propagandą i pompowani zastępczymi katalizatorami. Podobny konflikt ma miejsce w Waszyngtonie między prezydentem Trumpem, (uważanym za narodowca), i jego liczną opozycją w globalistycznych kręgach (neokoni, neoliberałowie, deep state, media itp.)

Wiele działań jest podejmowanych przez międzynarodowe elity w celu promowania i wdrażania procesu globalizacji. Projekt globalizacji i jednego rządu światowego datuje się od końca II Wojny Światowej (Liga Narodów, później Organizacja Narodów Zjednoczonych), a tak naprawdę, był przygotowywany jeszcze wcześniej.

Jeden istotny cytat: –

„Aby osiągnąć rząd światowy, jest konieczne usunięcie ze świadomości ludzi ich indywidualizmu, lojalności do tradycji rodzinnych, narodowego patriotyzmu i religijnych dogmatów.” – Brock Chisholm, Psychiatra, Director Światowej Organizacji Zdrowia ONZ (1948-53).

Dziś widzimy to dookoła – celowe niszczenie systemu edukacji, popieranie separatystycznych ruchów społecznych dzielących ludzi, „niszczenie wszystkich aspektów życia, postaw i idei związanych z solidarnością społeczną” – (Noam Chomsky), ataki na wszystko co „narodowe”, ataki na tradycyjny model rodziny, kościół, tradycyjne wartości moralne i kulturę narodową (migracje i mieszanie kultur). Konsumeryzm, ogłupianie i demoralizacja społeczeństwa, zwłaszcza młodych pokoleń. To się zaczęło, jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki, na początku lat 1990-tych. W wielu państwach zachodnich stosowano ten sam scenariusz. Opornych spotkały wojny, rebelie, terroryści, susze i inne plagi. Obraz jest zbyt jasny i zbyt spójny na to, aby był przypadkowy. Nie przypadkowo też w prawym panelu Regionu Pojezierze znajdują się te właśnie cytaty Chisholma i Chomskyego.

Do ludzi, którzy popierają organizacje pozarządowe mam pytanie:

O jakich organizacjach pozarządowych mówicie? Kto je będzie wybierał (wyborcy?) i kto je będzie finansował? Jak przekażecie zadania wybieralnych, konstytucyjnych organów organizacjom niewybieralnym i nie odpowiedzialnym przed wyborcami? Co innego doradztwo czy konsultacje, ale „przekazywanie zadań” brzmi tu trochę podejrzanie.

Na takim właśnie rozwodnieniu i osłabieniu struktury państwa polega koncepcja „społeczeństwa obywatelskiego” wspierana przez Sorosa i inne jemu podobne siły polityczne. Łatwo wtedy przechwytywać funkcje zarządzania i nadzoru. Łatwo „wrzucać” konflikty. Łatwo dzielić i skłócać społeczeństwo.

Ludzi usiłujących dzielić i osłabiać społeczeństwo pytam:

Czemu dzielić społeczeństwo, zamiast je jednoczyć? Wygląda to na kreowanie zastępczych konfliktów i kierowanie ludziej aktywności na boczne tory – (feminizm, LGBT, aborcje itp. tematy są od dawna w tym celu używane). Zawęża się w ten sposób percepcję praw człowieka i obywatela oraz odwraca się uwagę społeczeństwa od praw naprawdę ważnych, które są w międzyczasie redukowane, od anty-demokratycznej polityki wewnętrznej rządu oraz od niebezpiecznej i zdradzieckiej polityki zagranicznej. Odwraca się uwagę od afer oraz od prawdziwego podłoża konfliktu, czyli od walki o władzę i przywileje między różnymi ugrupowaniami. Od czasów Rewolucji Francuskiej istnieje wiele utopijnych haseł używanych do podgrzewania nastrojów społecznych – i ciągle o nie „walczymy”? Jaka z tego korzyść polityczna i dla kogo?  A oto przykład jak aktywiści tej mniejszości, o której piszę, promują dziś tego rodzaju podziały w społeczeństwie:

Oczywiście, jest dużo „polubień” od współ-członków, żeby wyglądało na to, że to taka popularna i pozytywna idea. Takie to cwane. A głupie owieczki kupują i dają się wypuszczać w maliny, niszcząc społeczeństwo, od którego zależy ich własna przyszłość i przyszłość ich dzieci. Czas otworzyć oczy i zacząć myśleć.

Czy taki wypaczony model „samostanowienia narodu” ma przyszłość, jeśli chcemy skupić ludzi wokół wspólnych celów i razem skutecznie budować jeden kraj dla wszystkich?

W społeczeństwie spójnym ludzie uwzględniają potrzeby i aspiracje innych. W społeczeństwie podzielonym każda grupa dba tylko o własne dobro, choćby na koszt innych. Ze względu na naderwane więzi międzyludzkie, zachwianą moralność i zdetronizowany intelekt o statusie społecznym zaczynają decydować dobra materialne, zasoby finansowe i egoistyczne aspiracje. Dlatego społeczeństwem podzielonym łatwiej manipulować, łatwiej rozgrywać jedne grupy społeczne przeciwko innym. Społeczeństwem podzielonym łatwiej jest także rządzić, łatwiej je „kupić” i „sprzedać”, łatwiej je oszukać, okraść i skolonizować. Temu właśnie służą akcje dzielące i skłócające ludzi. Zwykle chowa się za nimi jakiś cel skrzętnie ukrywany przed społeczeństwem z obawy, że go ono nie zaakceptuje.

Jako przykład podam tu mało znaną informację o ruchu feministycznym:

Światowe elity finansowe i rządy państw kapitalistycznych od początku aktywnie popierały ruch feministyczny. Ma on wspaniałe rezultaty – dzieli i skłóca społeczeństwo, osłabia instytucję rodziny, przez co osłabia oddolną kulturę narodową i jest równocześnie elementem polityki depopulacji, pozwala opodatkować kobiety, które wcześniej nie pracowały zarobkowo i pozwala na przejęcie wychowania dzieci przez szkoły (czyli państwo). Hillary Clinton przegrała ostatnie wybory prezydenckie w USA bo, między innymi, postawiła na tą kartę, próbując uzyskać więcej głosów kobiet. Ludzie tego nie poparli. Ludzie oczekiwali programu dla wszystkich, a nie dzielenia i manipulacji.

W latach 1990-tych prawa się nagle zmieniły i odpadły restrykcje dotyczące filmów porno oraz innych xxx-rated materiałów. Nagle, znów jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki, w krajach uprzednio bardzo konserwatywnych, doznaliśmy legalnej promocji i ochrony alternatywnych stylów życia i nowych identyfikacji seksualnych – z podobnym jak wyżej rezultatem, do którego należy dodać dalsze podziały w społeczeństwie oraz dalsze osłabianie tradycyjnego modelu rodziny i religii. Dziś do tego kompletu dochodzą seks-roboty i seks-gadżety. Dodajmy izolowanie jednostek w wirtualnej rzeczywistości (telewizja, komputery, smartfony, media społecznościowe, gry komputerowe, itp gadżety zastępujące bezpośrednią międzyludzką interakcję) oraz wysoce konkurencyjny rynek pracy (promujący współzawodnictwo zamiast współpracy) i odnajdziemy źródło popularnej dziś mentalności „selfie”. To nie są zjawiska przypadkowe i odizolowane. Wszystkie one służą tzw. inżynierii społecznej.

Chcę w tym miejscu przypomnieć podstawową zasadę demokracji:

Możecie się nie zgadzać z moimi opiniami, ale musicie szanować moje prawo do posiadania innych opinii niż Wasze. Różnice rozstrzygniemy w wyborach. Na tym polega demokracja. U jej podstaw leżą wolność opinii, wolność słowa i tolerancja.

Oczywiście, aby demokracja była „prawdziwą” ludzie muszą dokonywać wyboru świadomie, w oparciu o prawdziwe informacje, a nie fałszywą propagandę. I tu dochodzimy do ważnej roli mediów, których obiektywność jest warunkiem zdrowej demokracji. Ale to już inny temat.



Ten artykuł wyraża osobiste opinie autora oparte na jego obserwacjach i przemyśleniach oraz na materiałach zawartych w publikacjach opozycyjnych, tak zachodnich jak i polskich. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.