Co trzęsie Wyborczą.pl?

(Nagłówek z elektronicznej rozsyłki Wyborczej.pl z dnia 2 października 2020 r.)


Amerykanie mają takie powiedzonko, że coś (lub ktoś) jest „full of shit”, czyli pełne g*wna. Moim zdaniem, powiedzonko to pasuje do Wyborczej.pl, a zwłaszcza do ich ostatniej „rozpiski” mailowej z 2 października pod redakcją dziennikarza Pawła Wrońskiego.  To już nie jest ignorancja i głupota, bo za dużo istnieje na ten temat informacji. To jest bezczelne kłamstwo, gdy się zauważy, że ludzie o wyższych kwalifikacjach fachowych i nieporównanie wyższym praktycznym doświadczeniu twierdzą coś dokładnie odwrotnego. A co twierdzą Wyborcza i Wroński?

„EPIDEMIA TRZĘSIE NASZĄ PLANETĄ” – I dalej:

„Podstawowy temat to epidemia, która trzęsie planetą. W Polsce padł kolejny rekord – 2292 przypadków infekcji, a w Stanach Zjednoczonych zaraził się główny sceptyk koronawirusowy – Donald Trump.”

W odpowiedzi panu Wrońskiemu mogę tylko doradzić: „Chłopcze, albo zacznij myśleć, albo przestań świadomie kłamać”. W pierwszym przypadku, wstyd, w drugim, hańba i kryminał. To nie „planeta się trzęsie”, tylko Twoje portki.

Przede wszystkim, dane statystyczne jasno i jednoznacznie wskazują na to, że żadnej pandemii nie ma, [  2  ], [  3  ], [  4  ], [  5  ], [  6  ]. Owszem, istnieją wirusy z rodziny koronawirusów, które od lat, co wiosnę i co jesień powodowały epidemie sezonowej grypy i przeziębień. Wirus SARS-CoV-2, który podobno wywołuje chorobę zwaną Covid-19 jest jednym z tych wirusów. Jego „żniwo” nie jest większe niż rezultaty dotychczasowych gryp i przeziębień – i to przy założeniu, że wirus ten rzeczywiście cokolwiek powoduje. Ponad 90% tzw. „ofiar Covida” umiera na wcześniej istniejące u nich choroby towarzyszące, takie jak niewydolność płuc lub serca i układu krążenia, albo na zwykłą starość. Takie stany się pogarszają i są niebezpieczne przy każdej grypie, zwłaszcza u ludzi starszych i schorowanych. Z pozostałych, ponad 85% przechodzi chorobę „bezobjawowo”, co jest ewenementem samym w sobie. Co to za choroba, która nie ma objawów i na jakiej podstawie diagnozujemy tych ludzi, skoro stosowany test nie daje wiarygodnych wyników, a objawów brak? Same rewelacje na poziomie Wyborczej. Idźmy dalej:

Nie ma wiarygodnego testu, [  2  ], [  3  ], który mógły stwierdzić obecność wirusa SARS-CoV-2 w organizmie. Nie ma „złotego standardu” dla testu wykrywającego wirusa SARS-CoV-2. Obecnie stosowane testy RT-PCR nie są do tego przeznaczone i tego zrobić nie potrafią, ponieważ szacują one fragmenty RNA / DNA mieszanki różnych wirusów i bakterii, a nie jeden konkretny wirus. Poza tym nie są w stanie ustalić tzw. obciążenia wirusowego, czyli ilości danego wirusa w organizmie. Każdy z nas ma jakieś wirusy cały czas. Aby jednak zachorować, ilość wirusów musi przewyższać naturalną odporność naszego organizmu. A więc nawet fakt, że u kogoś znaleziono fragmenty DNA jakichś bliżej nieokreślonych wirusów i bakterii nie oznacza, że ten ktoś jest chory. Stąd przypadki „bezobjawowe”, ale pytanie jest: – przypadki czego?

Dlatego nie jest możliwe przypisanie pozytywnych wyników testów RT-PCR jakiejś jednej, konkretnej chorobie, np. Covid-19. Ten fakt potwierdza docierające do nas od pracowników służby zdrowia sygnały, że choroba Covid-19 jest nagminnie przypisywana w przypadkach innych schorzeń i innych przyczyn śmierci. Był podobno przypadek młodego mężczyzny, który zginął w wypadku motocyklowym, a jako przyczynę śmierci w jego akcie zgonu wpisano Covid-19, bo niewiarygodny test PCR pośmiertnie wykazał u niego obecność fragmentów łańcuchów DNA jakiejś mieszanki wirusów sezonowej grypy i przeziębienia. Taka widać moda, ale wiemy też, że były takie zarzadzenia i zachęty finansowe. Trudno natomiast uwierzyć, że ludzie nagle przestali umierać na inne choroby. Zwłaszcza gdy statystyki pokazują, że w roku 2018 i 2019, w okresie od 1 stycznia do 31 lipca, umarło w Polsce więcej ludzi niż w roku 2020. No to gdzie ta „pandemia”?

Nie wiem jak ocenić wiadomość o zachorowaniu Trumpa i jego żony. Może to być oznaką, że elity, mafie i masoni zaczęli panikować pod naporem dowodów przeciwko „pandemii” i teraz próbują ogłaszać zachorowania znanych osób, jako przekonywujący dowód, (który dowodem nie jest, bo nie ma testu, który mógłby to stwierdzić i potwierdzić). Istnieje też druga możliwość, a mianowicie taka, że amerykańskiemu lewactwu, czyli ideologicznym (i w dużym stopniu etnicznym) kuzynom michnikowszczyzny, udało się „zorganizować” pozytywne wyniki testów prezydenckiej pary, aby ich wyłączyć na dwa tygodnie kwarantanny z ostatniej fazy kampanii wyborczej – (wybory prezydenckie w USA odbędą się w listopadzie br.). Obserwując prymitywizm i tupet dziennikarzy Wyborczej.pl, zaczynam wierzyć, że wszystko jest w tym środowisku możliwe.


Na koniec jeszcze cytat i zagadka:

Tylko w Wyborczej !

Ten wpis został opublikowany w kategorii COVID-19, Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.