Świat w punkcie krytycznym – cz. 4

O co tak naprawdę chodzi

Ta niezwykle ważna i ostatnia część niniejszego artykułu oparta jest na wywiadzie z Dr Davidem Martinem, amerykańskim biznesmanem i analitykiem politycznym, który od trzech prawie lat dał się poznać jako wiarygodne źródło informacji na temat „pandemii”, „szczepionek”, Nowego Porządku oraz prowokowanej przez Zachód wojny światowej.

O innych wojnach pisałem już wcześniej, nie będę się więc powtarzał. Pisałem również o tym, że wojnę na Ukrainie sprowokowały państwa NATO [ 1 ] , [ 2 ] , [ 3 ] , [ 4 ] . Pisałem też o roli tzw. „pandemii” w planach Wielkiego Resetu i w planach promowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne Nowego Porządku Świata. Dziś przedstawiam prawdopodobny scenariusz wielkiej gry między światowymi mocarstwami, gry o ekonomiczną, militarną i polityczną dominację na Ziemi.

Źródło

Ktoś podpłynął za blisko do rur położonych na dnie Bałtyku. Ktoś inny nieostrożnie kierował ciężarówką na Moście Krymskim. Następuje eskalacja wojny. W tle tych wydarzeń mamy w świecie zachodnim ogromną falę inflacji. Ale wzrost cen jest nie tylko skutkiem inflacji, jest tym razem również skutkiem lockdownów, oraz zakłóceń w łańcuchach dostaw, które zachwiały globalną równowagą oraz przepływem produktów i kapitału. Na przykład, konflikt na Ukrainie zakłócił funkcjonowanie przemysłu samochodowego w wielu krajach zachodnich ponieważ Ukraina jest producentem części i podzespołów samochodowych. Brak stabilizacji i groźba wojny wokół Tajwanu ma podobny wpływ na produkcję półprzewodników i funkcjonowanie globalnego przemysłu elektronicznego. Tych zjawisk nie da się wytłumaczyć samą tylko inflacją.

Dziś jesteśmy świadkami zjawisk, które wykraczają poza tradycyjną inflację i wydaje się, że z tych zjawisk próbują korzystać różni gracze, często mający bardzo różne cele i interesy. Na skalę globalną zachodzi kontrolowane burzenie i celowa demolka ekonomii krajów zachodnich, zwłaszcza ekonomii Stanów Zjednoczonych, ale jednocześnie widzimy próby odbudowania amerykańskiego potencjału gospodarczego i amerykańskiej pozycji politycznej w świecie.

Dla zniszczenia amerykańskich programów emerytalnych i socjalnych wystarczy aby wartość dolara spadła o 20%. Oficjalnie Biden mówi o 6 – 8% „stabilnej” inflacji ale realna inflacja w USA jest bliższa 20%. Jednak w przeciwieństwie do tradycyjnej formy inflacji polegającej na spadku wartości pieniądza mamy dziś również do czynienia ze spadkiem wartości realnych aktywów. Na przykład, podczas lockdownów wiele biznesów zagrożonych bankructwem wielki kapitał wykupywał za mały procent ich realnej wartości.To samo zjawisko obserwowaliśmy na rynku mieszkaniowym, na rynku surowcowym, nawet na rynku artykułów pierwszej potrzeby. Jednocześnie ze spadkiem wartości realnych aktywów banki centralne podnosiły koszt kapitału tak aby zwykłym ludziom było trudniej cokolwiek kupić. Podnoszenie oprocentowania pożyczek pozwoliło wyeliminować konkurenta wielkiego kapitału w przejmowaniu aktywów realnej ekonomii. Tylko najbogatszych, dysponujących własną gotówką, było na to stać.

Jednocześnie państwa, których baza podatkowa i budżety ucierpiały na skutek pandemii, lockdownów i bałaganu w dostawach zostały zmuszone do zaciągania długów na utrzymanie swojej działalności oraz na rekompensatę dla biznesów i pracowników dotkniętych skutkami związanych z „pandemią” restrykcji. Wobec celowego niszczenia ekonomii państw zachodnich, te długi będzie trudno spłacić, co może prowadzić do prywatryzacji państw i przejmowania aktywów państw (własności publicznej) przez prywatny kapitał. Taki w dużej mierze jest ekonomiczny wymiar tzw. „plandemii”. W ten właśnie sposób przejętych zostało wiele linii lotniczych, restauracji, hoteli i innych obiektów przemysłu turystycznego. Tam gdzie nie wystarczyła „pandemia” i lockdowny z pomocą bogatym inwestorom przyszły wojna na Ukrainie oraz napięcie wokół Tajwanu, skutecznie hamując zachodni przemysł samochodowy i elektroniczny. Ale ten kij ma dwa końce, o czym za chwilę.

Na tym tle spójrzmy na sabotaż rurociągu Nord Stream 2. Taka operacja jest bardzo trudna, wymaga ogromnych możliwosci technicznych i militarnych. Mogły ją przeprowadzić albo USA, albo Niemcy, ale Niemcy nie mieli interesu niszczyć własnych dostaw energii, zwłaszcza przed nadchodzącą zimą. Nord Stream 2 miał także pozwolić Niemcom na intratny tranzyt i dystrybucję rosyjskiego gazu ziemnego do innych państw Europy. Atak na rurociąg Nord Stream 2 był więc atakiem na niemiecką ekonomię. Wobec istniejących sankcji oraz wobec rozszerzenia rosyjskich rynków zbytu na Chiny i Indie, atak na Nord Stream 2 nie był zbyt bolesny dla Rosji. Natomiast zakłócenie dostaw energii do Niemiec i Europy oznacza, ze cena energii w Europie wzrośnie, a wraz z nią wzrośnie cena produktów i usług europejskich, co ułatwi Ameryce konkurencję z Europą w handlu międzynarodowym.

I tu dochodzimy do głównego pytania: kto i dlaczego za tym wszystkim stoi? W czyim interesie jest globalny zastój gospodarczy spowodowany „pandemią” i wojnami? W czyim interesie leżało uzyskanie kontroli nad złożami zasobów energetycznych i nad korytarzami rurociągowymi po 11 września 2001 roku? W czyim interesie leżą wojny lokalne coraz szybciej osiągające potencjał wojny globalnej?

Wbrew krytyce anty-chińskiej polityki Trumpa („America First”), dzisiejsza administracja USA także zaczyna podejmować kroki w kierunku reaktywowania realnej gospodarki Stanów Zjednoczonych. Niedawno podjęto kroki zmierzajace do odbudowania na skalę globalną amerykańskiej produkcji półprzewodników. Amerykański przemysł samochodowy przygotowuje się do przeniesienia produkcji z powrotem na terytorium USA i Kanady.

Z tej analizy wynika, że istnieje konflikt interesów między zachodnimi elitami finansowymi i globalistycznymi popierającymi przeniesienie realnej gospodarki Zachodu do krajów tanich, a elitami politycznymi i narodowymi Stanów Zjednoczonych, które usiłują odbudować ekonomiczną, militarną i polityczną siłę USA.

To z kolei oznacza, że Ameryka próbuje przenieść bazę przemysłową i realną gospodarkę z powrotem do USA. Niestety, ten proces wymaga czasu, którego Zachód nie ma. Wojna na Ukrainie i wokół Tajwanu spowolni konkurencję i pozwoli ten proces przyspieszyć, ale ta kalkulacja może okazać się spóźniona. Chiny już ten wyścig wygrały. Chiny już wygrały globalną migrację centrum ekonomicznego z Zachodu na Wschód. A wszystko zaczęło się od pazerności zachodnich inwestorów (patrz część 1).

W tej sytuacji Ameryce pozostaje tylko jednen sposób aby gwałtownie zwiększyć przemysłową produkcję i ekonomiczną wydajność własnej gospodarki. Tym sposobem jest WOJNA. Dodatkową korzyścią wygranej wojny byłoby unieważnienie ogromnych długów USA zaciągniętych od Chin i innych „wrogich Ameryce” państw.

Wydaje się, że wojna jest jedynym możliwym sposobem uniknięcia upadku USA, ale jest to sposób wyjątkowo ryzykowny i niebezpieczny – z trzech powodów:

  1. Na skutek obowiązkowego wyszczepienia żołnierzy bronią biologiczną, czyli toksycznym preparatem zwanym „szczepionką przeciwko Covid-19”, Ameryka ma obecnie najniższą sprawność i najniższy od wielu lat poziom gotowości bojowej wojska. Szacuje się, że 40 do 80 tysięcy żołnierzy zawodowych jest albo będzie niezdolnych do aktywnej słuzby wojskowej z powodu problemów zdrowotnych.
    .
  2. Amerykańska doktryna militarna polega głównie na przewadze sił powietrznych i kosmicznych. Tymczasem Chiny i Rosja rozwinęły technologię i strategię militarną w kierunku zdalnie sterowanych, niewykrywalnych i niezwykle szybkich torped (rakiet podwodnych) zdolnych do przenoszenia głowic nuklearnych na ogromne odległości. Te torpedy są w stanie dotrzeć np. do Nowego Jorku lub Filadelfii i zdetonować pod wodą potężne ładunki wybuchowe, które spowodują ogromne radioaktywne fale tsunami zdolne do zniszczenia całych miast i regionów wroga. Cała obrona powietrzna USA nic na to nie poradzi. To o istnieniu tej broni, na którą Zachód nie ma obrony, ostrzegał Putin w jednym ze swoich przemówień około rok temu. Niedawne raporty potwierdziły informację, że Rosja rozlokowała już te podwodne rakiety i są one gotowe do akcji.
    Rosja i Chiny dokonały również pomiarów pola magnetycznego dna oceanów i stworzyły mapy pola magnetycznego oraz technologie pozwalające prowadzić niewykrywalną i niemożliwą do zakłócenia nawigację podwodną.
    Amerykańska doktryna zakładająca, że istnieje możliwość wygrania wojny z Rosją i Chinami jest zatem fałszywa. Putin wyraźnie ostrzegał w Davos, że dzisiejszej wojny nikt nie wygra.
    .
  3. USA i NATO nie wygrają wojny przeciwko Chinom i Rosji bo nie mają strategii, która mogłaby zapewnić im takie zwycięstwo. Wiele osób uważa, że amerykańska armia jest najsilniejsza. To jednak nie znajduje potwierdzenia w praktyce. Od zakończenia II Wojny Światowej armia USA nie wygrała żadnego poważnego konfliktu militarnego. Odniosła tylko połowiczne zwycięstwo w Korei (co oznaczało połowiczną klęskę), poniosła całkowitą klęskę w Wietnamie, nie utrzymała się w Afganistanie, Iraku, Libii i Syrii. Nie licząc wygranych przez USA i Wielką Brytanię bitew ze stadami owiec na Falklandach, militarne sukcesy NATO po II Wojnie Światowej są mało imponujące.

Reasumując, liczenie na to, że sprowokowanie wojny światowej pozwoli na odbudowanie amerykańskiej ekonomii i pozycji politycznej w świecie, a w tym również na wzmocnienie pozycji Polski w Europie, nie znajduje potwierdzenia w realnej rzeczywistości.

Zakończę streszczenie powyższego widea tutaj bo ta część materiału jest istotna na dziś dla Polski i jej najbliższego sąsiedztwa. Osoby zainteresowane szerszą perspektywą „historii przyszłości” zachęcam do wysłuchania drugiej połowy widea, mniej więcej od czasu 25:30 , (w jezyku angielskim).

* * *

* * *

Na podobny temat:

Reklama
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.