Dlaczego krytykuję Konfederację, którą jednocześnie popieram?

Nic w tym dziwnego. Czasami trzeba nawet własne dzieci „prostować”, gdy te zejdą na złą drogę 😁 Ale po kolei:

Po pierwsze dlatego, że politycy zwykle dobrze się maskują i dopiero po jakimś czasie, niejako „w praniu”, „wychodzi szydło z worka”.

Po drugie, dlatego, ze wszystkie moje blogi zawsze dla mnie pełniły funkcję notatnika, gdzie rejestruję wydarzenia i przy okazji wyciągam wnioski możliwe na danym etapie. Jeden nawet nosił tytuł „The Notebook”.

Po trzecie, takim stopniowym rozeznaniem i wnioskami ze żmudnych nieraz obserwacji dzielę się z czytelnikami w nadziei, że pomoże im to uniknąć błędów wyborczych wynikających z łatwowierności, manipulacji opinii publicznej i braku jasnej odpowiedzi na różne pytania. Sam też chcę na te pytania znaleźć odpowiedź.

Jest to więc ciągły zwiad, ciągły proces. W miarę jak fakty i zachowania wychodzą na jaw, w miarę jak zmienia się sytuacja lub stanowisko polityków, staram się korygować moje opinie i formułować nowe wnioski lub podejrzenia. Przy tym dopuszczam, że mogę się od czasu do czasu mylić. Samo życie. W każdym razie lepiej głosować świadomie, niż nieświadomie, a przynajmniej się starać.

Jak już wcześniej wspomniałem, nie jestem związany z żadną partią lub grupą polityczną, ani z żadną organizacją lub agenturą, więc nie mam w modyfikowaniu moich opinii żadnych ograniczeń. Rozumiem, że ludzie „związani” muszą trzymać linię partyjną, nie mogą się wychylać poza rozkazy przełożonych i oczekiwania sponsorów. Taka „jednolitość” poglądów ułatwia rozszyfrowanie prawdziwych celów i taktyk ich organizacji, bo indywidualni ludzie z natury nie mają kolektywnej mentalności Borga.

Często te wysiłki nie wiodą do dobrego rozwiązania, wiodą natomiast do mniejszego zła. Taka sytuacja jest obecnie. Nie ma idealnego programu i idealnego kandydata. Poza tym, prezydent ma reprezentować cały naród, więc nie powinien zawężać swojego programu do linii jakieś szczególnej partii. Tu jeszcze kulejemy i potrzebna jest lepsza ordynacja wyborcza, ale to już inny temat.

Jeszcze o linkach. Tak, zamieszczam linki do źródeł Konfederacji, bo jest to nowe ugrupowanie i chcę się o nim więcej dowiedzieć, więc je ze szczególnym zainteresowaniem obserwuję. Podoba mi się ich dążenie do suwerenności, ich narodowe nastawienie, ich deklarowany patriotyzm oraz przywiązanie do polskiej kultury i tradycji. Nie podoba mi się ich skrajne skrzywienie prawicowe, ich cenzura i hermetyczne działanie ich decyzyjnej kliki oraz wspierających ich mediów. Nie podoba mi się ich krytyka ludzi, którzy mają inną opinię oraz ich przekonanie o własnej „jedynej słuszności”. Nie podoba mi się to, że coraz wyraźniej reprezentują i popierają interesy przedsiębiorców i międzynarodowych korporacji, a nie interesy „narodu”. Zastanawia mnie ich zdolność do mobilizowania dużych tłumów z terenu całej Polski (np. Marsz Niepodległości), a także źródło lub źródła finansowania. No i oczywiście, ich prawdziwe cele, co nie jest jednoznaczne z oficjalnym programem.

Ludzie mówią: „Polska to nie Kanada. Nasze położenie nie pozwala na taką suwerenność – bez unii bez NATO.” Niby dlaczego Polska nie może prowadzić polityki współpracy ze wszystkimi sąsiadami? I dlaczego jesteśmy ślepi na to, ze nasze „bezpieczeństwo” w postaci baz i rakiet amerykańskich na granicy z Rosją jest autentycznym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Rosji? Rozumieliśmy jak Amerykanie zablokowali Kubę w czasie konfliktu kubańskiego w 1962 roku, kiedy Rosjanie instalowali tam swoje rakiety. Dziś Rosja jest w takiej samej sytuacji jak wówczas USA, a my nadal prowokujemy, demonizujemy. To nie nasze „położenie” jest winne, tylko nasza służalczość wobec agresywnej polityki amerykańskiej. Ta służalczość służy jedynie karierze polityków, którzy są u władzy, a nie interesom narodu i państwa polskiego.

Podejrzewam, że naszym sąsiadom chodzi głównie o ich własne bezpieczeństwo oraz o możliwość współpracy gospodarczej na linii wschód-zachód i północ-południe. A my, oczywiście, jak oszołomy, z pianą na ustach pędzimy bronić Europy i chrześcijaństwa przed „zagrożeniami” w dużej mierze opartymi na kłamstwach i propagandzie. „Za naszą i waszą wolność” – za darmo! Największym agresorem po II W.Ś. jest USA, [  2  ], a nie Rosja lub Niemcy.

Amerykanie blokują współpracę między Rosją i Europą oraz rozwój chińskiego szlaku jedwabnego w Europe bo to zagraża ich ekonomicznej supremacji. Dlatego popierają projekt Trójmorza („Międzymorza”). Dlatego zmuszają Europę do anty-rysyjskich sankcji. Tymczasem Chiny idą w górę i wkrótce staną się największym supermocarstwem ekonomicznym, a co za tym idzie także politycznym i militarnym. To tylko kwestia czasu. Dzięki naszej służalczości wobec Amerykanów, ominie nas szlak jedwabny tak jak dziś omija nas rurociąg Nord Stream 2. Pozbawiamy się przyszłości i znów zostaniemy w tyle – tym razem z długami do trzeciego pokolenia. Ale znów się „rozgadałem” bo to zupełnie inny temat. Pozdrawiam tych, którzy dotrwali czytając ten tekst do końca. (Wszystkich innych też 😁)


Na podobny temat:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.