Nieprawidłowości, braki i uchybienia w procesie suwalskim wskazują na jego polityczny charakter i korupcję

Budynek Archiwum Państwowego w Suwakach

Ten artykuł adresuję do Komendanta Miejskiego Policji w Suwałkach podinsp. Adama Miezianko oraz do I Zastępcy Komendanta Miejskiego Policji w Suwałkach nadkomisarza Sławomira Kołakowskiego – z prośbą o zapoznanie się z jego treścią i wyciągnięcie odpowiednich wniosków dotyczących oskarżenia w sprawie tzw. procesu suwalskiego.

Przypomnijmy, że proces suwalski toczy się przeciwko osobom, które w marcu 2016 roku swoim protestem przerwały nielegalną agitację wyborczą prowadzoną przez polityków przy okazji otwarcia wystawy o armii gen. Andersa w Archiwum Państwowym w Suwałkach.

Proces suwalski ma charakter polityczny. Dowodzą tego uchybienia  i tendencyjność oskarżenia (o czym za chwilę) oraz sprzeczne ze sobą orzeczenia Sądu Rejonowego i Sądu Okręgowego – tak jakby w Polsce istniały dwa różne, sprzeczne ze sobą systemy prawne.

Wniosek nasuwa się sam: – zarówno policja jak i niektórzy sędziowie działają z pobudek politycznych, albo wręcz pod naciskiem polityków. Nie wierzę w to, że Policja jest niekompetentna. Chodzi więc o ukaranie i zniechęcenie politycznej opozycji. Chodzi o intymidację i użycie organów państwa przeciwko obywatelom, którzy krytykują antydemokratyczne decyzje rządu i protestują przeciwko łamaniu prawa przez polityków.

Dowodem na to jest jednostronne, a zatem w oczywisty sposób niezgodne z prawem oskarżenie obwinionych przez oskarżyciela publicznego z ramienia Policji, p. Jarosława Golubka. Dla poparcia powyższej tezy dokonajmy formalno-prawnej analizy tego oskarżenia.

Ustawa o Policji 

Art 1. 2 – [fragmenty] – Do podstawowych zadań Policji należą:

2) ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych /…/
6) kontrola przestrzegania przepisów porządkowych i administracyjnych związanych z działalnością publiczną lub obowiązujących w miejscach publicznych;

Z tego wynika jednoznacznie, że obowiązkiem Policji było nie tylko rozpoczęcie postępowania wyjaśniającego i wniesienie oskarżenia przeciwko osobom, które swoim protestem zakłóciły porządek publiczny (2), ale również rozpoczęcie postępowania i wniesienie oskarżenia przeciwko politykom, którzy złamali Kodeks Wyborczy organizując pod pretekstem otwarcia wystawy agitację wyborczą w lokalu urzędu państwowego (6). Tak się jednak nie stało. Policja wywiązała się z obowiązku wynikającego z Art. 1. 2. 2) Ustawy o Policji, natomiast nie wywiązała się z obowiązku wynikającego z Art. 1. 2. 6) tej Ustawy, co było pierwszym naruszeniem praworządności przez oskarżyciela publicznego.

Art. 1. 3 – Policja realizuje także zadania wynikające z przepisów prawa Unii Europejskiej oraz umów i porozumień międzynarodowych na zasadach
i w zakresie w nich określonych.

Art. 14. 3 – Policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka.

Oskarżyciel i Sąd Okręgowy zignorowali obowiązujące w Polsce ustawodawstwo unijne. Oskarżyciel wręcz złamał prawa człowieka, a w szczególności prawo osób protestujących do głośnej, natychmiastowej i publicznej krytyki polityków. To prawo wynika z obowiązującego w Polsce orzecznictwa europejskiego, co w uzasadnieniu uniewinniającego wyroku szeroko wyjaśnił sędzia Taraszkiewicz.

Kodeks Postępowania w Sprawach o Wykroczenia (KPW)

Art. 3 [Sygnalizacja] – W razie stwierdzenia w toku postępowania istotnego uchybienia w czynnościach instytucji państwowej, samorządowej lub społecznej, sprzyjającego naruszeniom prawa, sąd, a w toku czynności wyjaśniających organ je prowadzący, zawiadamia o stwierdzonym uchybieniu tę instytucję bądź organ powołany do sprawowania nad nią nadzoru.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że w tej sprawie politycy i organizatorzy otwarcia wystawy o gen. Andersie złamali prawo, popełniając wykroczenie z Kodeksu Wyborczego , co”sprzyjało naruszeniu prawa” i spowodowało reakcję – protest obwinionych:

Art. 494. § 1. Kto, w związku z wyborami, prowadzi agitację wyborczą: na terenie urzędów administracji rządowej lub administracji samorządu terytorialnego bądź sądów, /…/
– podlega karze grzywny.

Przypomnijmy tą agitację wyborczą w wykonaniu ministra Mariusza Błaszczaka i kandydatki Anny Marii Anders, która miała miejsce podczas otwarcia wystawy o gen. Andersie w lokalu Archiwum Państwowego:

Minister Błaszczak: – „Jest z nami córka generała Andersa, pani minister Anna Maria Anders, no i mam nadzieję, że po niedzielnych wyborach, pani senator Anders, pani senator, która będzie reprezentowała Suwałki, która będzie reprezentowała ten okręg wyborczy ku chwale naszej Ojczyzny. Dziękuję bardzo.”

Anna Maria Anders: – „Powtarzam to na każdym spotkaniu, uważam to za mój okręg, nasz okręg. Jak ktoś mnie się stara powiedzieć, że ja do tego okręgu nie należę, to taka wystawa właśnie pokazuje, że jest inaczej.” 

Mimo tego „istotnego uchybienia polityków w czynnościach instytucji państwowej, samorządowej lub społecznej, sprzyjającego naruszeniu prawa”, Policja w toku czynności wyjaśniających nie spełniła obowiązku „sygnalizacji” określonej w Art. 3 KPW, czym ukryła okoliczności łagodzące winę obwinionych. Oskarżyciel publiczny, w kolejnych rozprawach, konsekwentnie interpretował zachowanie się obwinionych jako „zakłócenie porządku publicznego”, jednocześnie całkowicie ignorując okoliczności łagodzące, a mianowicie fakt złamania przez polityków prawa wyborczego, przeciwko czemu zaprotestowali obwinieni. Oskarżyciel publiczny miał obowiązek ten fakt wziąć pod uwagę, czego z jakichś powodów nie uczynił, mimo, że na fakt ten w jego obecności wskazywali obrońca i obaj sędziowie Sądu Rejonowego w Suwałkach. Ten obowiązek oskarżyciela publicznego jest ściśle określony w następujących dokumentach:

Oskarżyciel publiczny 

Autorzy: Remigiusz Lewandowski, Dariusz Sochacki
Materiał dydaktyczny opracowany w Zakładzie Prawa Szkoły Policji w Słupsku

Strona 10 – „Oskarżyciel publiczny zobowiązany jest do obiektywizmu, dlatego podlega wyłączeniu od udziału w rozprawie z tych samych powodów, z jakich następuje wyłączenie sędziego. Zasada obiektywizmu to dyrektywa nakazująca organom procesowym obiektywny stosunek do sprawy i jej uczestników, z wyłączeniem jakichkolwiek uprzedzeń, stronniczości czy ukierunkowanego z góry nastawienia. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia ujmuje tę zasadę w art. 4 k.p.k. w zw. z art. 8 k.p.w., a niekiedy określa ją mianem zasady bezstronności, co może sugerować odnoszenie jej jedynie do wzajemnych stosunków organu i stron procesowych. Tymczasem zasada ta wymaga w istocie obiektywizmu w stosunku do samej sprawy, dowodów, czynności wyjaśniających itd. Organ procesowy jest więc zobligowany do bezstronnego rozpatrywania wniosków dowodowych stron, uwzględniania okoliczności przemawiających
zarówno na korzyść, jak i niekorzyść obwinionego, obiektywnego analizowania poszczególnych środków dowodowych i rozpatrywania środków zaskarżania, niezależnie od tego, w jakim kierunku owe środki oddziałują i od kogo pochodzą.”

Kodeks Postępowania Karnego 

(mający tu zastosowanie w związku z Art. 8 KPW)

Art. 4 – Organy prowadzące postępowanie karne są obowiązane badać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego.

Tego obowiązku oskarżyciel publiczny Jarosław Golubek nie tylko zaniedbał, ale świadomie i celowo unikał. Wynika stąd wniosek, który sformułowałem na początku tego artykułu – albo Policja w tej sprawie działa pod presją przełożonych polityków, albo jest motywowana przesłankami politycznymi – co do jej uprawnień i obowiązków nie należy.

Tło polityczne

Kilka wątków związanych z procesem suwalskim dodatkowo wyjaśnia jego polityczny charakter.

Po pierwsze – Błaszczak i Zieliński, którzy podczas otwarcia wystawy o armii gen. Andersa, jako gość i organizator złamali prawo wyborcze, są przełożonymi Policji. Jest jasne, że uniewinnienie obwinionych na podstawie uznania, iż to politycy złamali prawo, miałoby dla tych polityków polityczne i prawne konsekwencje. To tłumaczy fakt publicznego przesądzenia winy osób protestujących, (łącznie z sugestią kwalifikacji prawnej), którego dopuścił się Zieliński – jeszcze przed rozpoczęciem czynności wyjaśniających i przed rozpoczęciem rozprawy sądowej. Decydując się na tak drastyczne wykroczenie Zieliński złamał zasadę domniemania niewinności określoną w Art. 5 Kodeksu Postępowania Karnego , który mówi:

Art. 5. § 1. Oskarżonego uważa się za niewinnego, dopóki wina jego nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem.
§ 2. Niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

Tłumaczy to również dlaczego Zieliński kłamał pod przysięgą, zeznając w sądzie jako świadek, że „nie pamiętał” czy podczas otwarcia wystawy padły słowa nawiązujące do kampanii wyborczej Anny Marii Anders i „nie pamiętał” z jakich środków otwarcie tej wystawy, zorganizowanej z jego inicjatywy przez jego biuro, było finansowane. Dziesięć dni przed rozprawą, podczas której zeznawał jako świadek, osobiście wysłałem na jego adresy email, do jego biur wyborczych, oraz przez jego stronę Facebook link do złożonego przeze mnie widea, które wyraźnie pokazuje agitację wyborczą w wykonaniu Błaszczaka i Anders. Zrobiłem to właśnie po to, aby Zieliński nie mógł tego faktu „nie pamiętać”. Z tego widea, jak i z innych doniesień medialnych, Zieliński musiał także wiedzieć, że padnie pod jego adresem pytanie o finansowanie otwarcia wystawy o armii gen Andersa. Jego zaniki pamięci w czasie zeznań pod przysięgą były zatem mało wiarygodne.

Od samego początku Zieliński nie był w tej sprawie obiektywny. Reagując emocjonalnie, publicznie nazwał obwinionych „chamstwem”, „zwyrodnialcami” i „awanturnikami” – i właśnie z tego powodu sędzia Taraszkiewicz uznał zeznania Zielińskiego za nieobiektywne i dlatego niewiarygodne. Jaki wstyd dla polityka partii Prawo i Sprawiedliwość i wiceministra w MSWiA, który powinien znać prawo i dawać przykład praworządności.

O tym, że proces ten ma charakter polityczny świadczą również listy Romualda Łanczkowskiego do mnie, w których Łanczkowski, pisząc przed wyrokiem uniewinniającym, stwierdza:

Mam też nadzieję, że SB-ecki prowokator Skubiszewski, czy jak mu tam, którego bronisz jak ruski agent i zdrajca Jaruzelski bronił sowieckiej dominacji w Posce, też spędzi trochę czasu w pace, albowiem słusznie mu się to należy. Tutaj powiem, że kiedy była w sądzie sprawa prowokatora Skubiszewskiego, w Suwałkach manifestowali przedstawiciele koszernej z Sewerynem Blumsztajnem na czele, a w Kanadzie szalał Lech Biegalski, o którym niektórzy mówili, że „z rysów twarzy wynikałoby, że on raczej Biegalsztajn”…

…Skubiszewski został przytransportowany z Warszawy jako zawodowy zadymiarz. Skubiszewski i kilka innych osób. Żadna stacja telewizyjna nie przyjechałaby do Suwałk na otwarcie jakiejś tam wystawy do miejscowego archiwum. Żadna! Przyjechali, bo wszystko było ukartowane, przygotowane, zaplanowane, wyreżyserowane… ba, obliczone na wywołanie echa w pozostałych mediach krajowych, a wszystko po to, by wesprzeć wspólnego kandydata.

Śmiech mnie ogarnia, kiedy czytam:”Takiego poparcia ani dostępu do rządowych funduszy nie mieli pozostali kandydaci, a więc wybory te były niedemokratyczne, ze wzgłędu na nierówne szanse stworzone przez rząd”. Jacy, mać w duszu kandydaci? Byli tam jacyś kandydaci? Widziałeś ich? Chłopie, to, o czym mówisz, nie miało nic wspólnego z wyborami. To był plebiscyt: PiS vs. sprzymierzone siły post i neokomusze, esbeckie, ruskie, germańskie, michnikowskie i diabli wiedzą jeszcze jakie.

I Jarek [Zieliński – przyp. red.], i ja, którzy pochodzimy z tamtych okolic i znamy teren, niestety, połamaliśmy zęby na tym problemie, a genialny, a Kaczyński – nie. Nasz wariant zakończyłby się klęską/przegraną, a wariant Kaczyńskiego przyniósł zwycięstwo. Wiedz, Kolego, że tylko wybitny strateg Kaczyńskii był w stanie wymyśleć taki wariant. I wymyślił. I plebiscyt wygrał Kaczyński, a swołocz musiała obejść się smakiem.

Oczywiście, Łanczkowski nie dostrzega kilku ważnych faktów. Przede wszystkim nie dostrzega tego, że gdyby politycy podczas otwarcia tej wystawy nie złamali prawa, to obwinieni nie mieliby przeciw czemu protestować i całej tej sprawy by w ogóle nie było. Nawet zakładając, że obwinieni wiedzieli lub podejrzewali, że otwarcie wystawy będzie wykorzystane w celu agitacji wyborczej, to ich przybycie na tą uroczystość i protest były usprawiedliwione i społecznie pożyteczne. Ludzie powinni protestować gdy politycy łamią prawo i za to należy się obwinionym nagroda, a nie kara.

Ponadto, kandydaci mogli nie mieć równych szans na zwycięstwo, ale mieli równe prawo do sprawiedliwych i demokratycznych wyborów. Prawo to zostało im odebrane przez „państwową” kampanię wyborczą zorganizowaną przez członków rządu kandydatce PiS-u. Takiego poparcia nie mieli ani kandydat Bagiński, ani pozostali kandydaci i dlatego te wybory były niedemokratyczne. Chociażby z tego powodu protest obwinionych w procesie suwalskim był potrzebny i usprawiedliwiony.

Nie mówię już o poszlakach wskazujących na finansowanie kampanii wyborczej Anny Marii Anders z funduszy innych niż Fundusz Komitetu Wyborczego PiS, czym też powinna zająć się Policja.

Poza tym, to PiS „przytransportował” na Podlasie kandydatkę spoza okręgu wyborczego 59, a także „przytransportował” na otwarcie wystawy w Suwałkach ministra Błaszczaka. Zieliński w sądzie tłumaczył, że obecność aż dwóch ministrów na otwarciu wystawy była „przy okazji” ich spotkania ze strażą graniczną w Augustowie. Podobnie obecność na otwarciu wystawy tłumaczyli obwinieni, twierdząc, że było to przy okazji ich spotkania z sympatykami w Suwałkach. Oba te tłumaczenia są jednakowo wiarygodne, więc trzeba albo oba odrzucić, albo oba zaakceptować.

W styczniu, lutym i marcu 2016 roku PiS i minister Zieliński zorganizowali na terenie Okręgu Wyborczego 59 szereg spotkań z mieszkańcami, uroczystości i sesji wyjazdowych klubu parlamentarnego PiS. W spotkaniach tych uczestniczyła Anna Maria Anders, która występowała tam jako kandydatka w zbliżających się wyborach uzupełniających do Senatu RP. Była to zatem kampania wyborcza Anny Marii Anders. To PiS organizował te ustawki medialne, na które przyciągał dziennikarzy i ekipy telewizyjne. Jedną z tych ustawek było otwarcie wystawy o armii gen. Andersa, które nawet w odczuciu lokalnej prasy miało być „kulminacją” i „gładkim finiszem” kampanii wyborczej Anny Marii Anders.

Dodajmy, że Łanczkowski jest bardzo bliskim i długoletnim przyjacielem Jarosława Zielińskiego, członkiem PiS-u oraz obecnym wicedyrektorem Biura Analiz i Dokumentacji Kancelarii Senatu RP i dyrektorem biura polonijnego Kancelarii Senatu RP. Jeśli jego stosunek do tej sprawy odzwierciedla opinię rządzących, a zwłaszcza opinię jego przyjaciela Zielińskiego, który jest posłem na Sejm RP, wiceministrem i przełożonym Policji, to mamy tu bardzo możliwe wyjaśnienie wszystkich nieprawidłowości, braków i uchybień w zakresie przygotowania materiałów dowodowych, niepełnego i stronniczego stanowiska oskarżyciela publicznego, oraz stronniczych, moim zdaniem, wyroków Sądu Okręgowego w Suwałkach, który już dwukrotnie uchylił wyrok uniewinniający obwinionych.

O politycznych motywach Łanczkowskiego, który w tej sprawie wydaje się reprezentować interesy Zielińskiego, świadczą również jego bezprecedensowe ataki na mnie, które rozpoczęły się po mojej krytyce akcji i postawy Zielińskiego  (między innymi w kwestii procesu suwalskiego) oraz po moim wywiadzie w Wyborczej Białystok . Ataki te, po angielsku zwane „character assassination”, są próbą intymidacji i zniszczenia mojej wiarygodności w stylu ubeckim, co jeszcze raz potwierdza polityczną naturę procesu suwalskiego i agenturalny charakter PiS-u. Na szczęście mnie to zupełnie nie wzrusza, bo temat ataków Łanczkowskiego w żaden sposób nie nawiązuje merytorycznie do mojej krytyki PiS-u i Jarosława Zielińskiego. Wspominam o tym tylko dlatego, że ta sytuacja wyraźnie ilustruje polityczny, a nie prawny, stosunek polityków PiS-u do procesu suwalskiego.

Ujawniam powyższe fakty po to, żeby ludzie wiedzieli jak paranoja i demagogia wpychają Polskę w konflikt wewnętrzny oraz jak byt i dostęp do „koryta” kształtują świadomość tych, którzy kiedyś „walczyli” o demokrację, a dziś zmienili się w twardogłowy beton partyjny wprowadzający dyktaturę i represjonujący opozycję polityczną, używając w tym celu Policji. Historia właśnie zatoczyła pełne koło. Wystarczyło 37 lat żeby wrócić do „komuny”.

Więcej na temat tendencyjności oskarżyciela publicznego:

Artykuły pokrewne tematycznie:

Przebieg procesu suwalskiego:

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka, Praworządność i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s